ZOSTAWIAM TO PANU BOGU
Byłam w Burundi tylko pół roku. Po 2 miesiącach mojego pobytu napadnięto na nasz dom formacyjny. Przyszli o 3 nad ranem.

Do moich drzwi zapukała siostra Afrykanka i prosiła, żeby otworzyć. Otworzyłam – w tym momencie weszło iluś umundurowanych, uzbrojonych mężczyzn. Wszystkich obecnych w domu wrzucili do mojego pokoju i kradli wszystko, co się dało.
Mialam naszykowane pieniądze, żeby następnego dnia oddać dług w Bujumbore. Ukradli te pieniądze i wszystkie drobne rzeczy, które przywoziłyśmy z Europy. Dla nich to były rzeczy wartościowe. Ukradli też ubrania, mój polar, plecak – wszystko. Nas rzucili pod ścianę. Nie było światła. Pilnowali nas, a my głośno mówiłyśmy Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Oni buszowali po całym domu.

To było bolesne doświadczenie. Jedna siostra...
... okłamała ich, kiedy pytali, gdzie są białe siostry. Powiedziała, że wyjechały. Wydzierali ją od nas, ale my trzymałyśmy ją mocno. Nie wiem, co z nią chcieli zrobić; skopali ją bardzo, połamali żebra.

Rozmawiali w kinyarwanda, więc nie rozumiałam, co mówią, nie wiedziałam, co chcą z nami zrobić.. Uratował nas jeden z napastników, który powiedział: zostawcie je, nie ruszajcie. Mogło się skończyć tragicznie.

Napastnicy weszli przez kaplicę. Przypuszczam, że był tam ktoś, kto znał dom, bo wymierzyli dokładnie. Rozebrali cegły pod tabernakulum, wsuwali się po desce z płotu. Rozeszli się po całym domu. Ukradli nam bardzo dużo rzeczy. Jeszcze poprosili, żeby ich wypuścić przez drzwi.

Było to dla mnie tak silnym przeżyciem, że z lęku nie byłam w stanie tam pozostać.
Zostawiam to Panu Bogu.

S. Marlena, Karmelitanka Dzieciątka Jezus