Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu
Człowiek, który nie ma się czym pochwalić o sobie, najczęściej podejmuje temat o innych osobach, by odwrócić uwagę od siebie, gdyż nikt nie lubi mówić o swoich słabościach, upadkach, potknięciach... Każdy chce uchodzić za osobę doskonałą więc najłatwiej mówić o wadach czy przewinieniach innych, posu-wając się nawet do własnej interpretacji faktów z życia innych, a nadto do koloryzowania (zmyślania) – szkalując tym samym drugą osobę.

Co więcej, ludzie nawet nie uświadamiają sobie, jak wielkie to przewinienie moralne i jak wielką krzywdę wyrządza się tym drugiej osobie, a najbardziej sobie. Bo to przecież wkracza „na obszar” sądzenia innych, pozostaje w mocy Boga.
Do tego typu działań człowiek uzurpuje sobie prawo pod każdą szerokością geograficzną, niezależnie od rozwoju cywilizacyjnego czy kulturowego.

Kobieta pracowała w ogrodzie, w dżungli, kilkaset metrów od wioski. Gorąco. Mieszkańcy...
... poszli nad rzekę. Rozebrała się, pozostając tylko w szortach. Zaplątał się tam mężczyzna z tej wioski. Pożądał jej, przymusił i zgwałcił.
Zastraszona, uległa. Wracała we łzach do wioski. Powiedziała mężowi. Awantura na całą wieś i sąd wioskowy. Ten mężczyzna zrzucił winę na kobietę – ona jest winna, iż to się stało, bo była na pół rozebrana. Bojąc się kary, oszczerczo zrzucił winę na skrzywdzoną kobietę.

W górskim regionie PNG był obyczaj, że gdy zmarł człowiek z jakiegoś powodu nieznanego Papuasom, przyjmowano tezę, iż ktoś spowodował jego śmierć. Najczęściej oskarżano żonę i skazywano na obcięcie palców lub na spalenie. Oskarżano też często osoby niewinne, nie przyjmując do wiadomości, że śmierć czy choroba może nastąpić z przyczyn naturalnych. Na przykład zmarło niemowlę, któremu przyglądała się stara kobieta – oskarżono ją o spowodowanie śmierci tego dziecka.. Ojciec w centrum wsi oblał ją naftą i podpalił. Metodą fałszywego oskarżenia pozbywano się też niewygodnych osób.

Takie są konsekwencje pomówienia i oskarżenia niewinnego człowieka.

Powiemy, że to barbarzyństwo?!!! Tak. Czyżby jednak miało miejsce tylko tam?

Pamiętam historię księdza, którego pomówiła o „pożycie z gosposią” zazdrosna o niego kobieta. Poszło to w parafię. Ludzie odwracali się od księdza, przestawali chodzić do kościoła... Ksiądz się zamartwiał i przeżywał wewnętrznie. Zapadł na wrzody żołądka. Choroba okazała się śmiertelna. Parafianie ubolewali, że ich proboszcz umiera. Przy łożu śmierci księdza ta kobieta wyznała, iż to ona wznieciła tę plotkę i posądzenie, ale już nic nie można było odwrócić.
Człowiek zmarł z powodu posądzenia, fałszywego świadectwa bliźniego.

A do czego prowadzą fałszywe oskarżenia, rzucane dla osiągnięcia własnych korzyści?
Ileż pomówień i oskarżeń publikuje się dziś na łamach gazet, w wiadomościach, publicznych ogłoszeniach, internecie... Niszczy się dobre imię drugiego człowieka, wykańcza się go psychicznie, poniża, gnoi... Czy nakazane sprostowanie, małe ogłoszenie drobnym drukiem zniweluje oszczerstwo i wystarczy, by odbudować dobre imię i utracone zdrowie???

Kłamstwo, zwłaszcza często powtarzane, w świadomości ludzkiej zyskuje znamiona prawdy. Utrwala nieprawdę, prowadzącą do skrzywdzenia drugiego człowieka.

A „niewinne” plotki, tak często i chętnie przez nas powielane – bez najmniejszego poczucia winy – czyż pozostają bez echa???

Często pytam: czy ci miło, jak ktoś cię obrabia? Nie! – pada odpowiedz. To czemu ty czynisz to wobec innych???
Albo po co udajesz kogoś, kim nie jesteś? Po co przechwalasz się czymś, czego nie masz? Dlaczego wybielasz siebie, „podnosisz swoją wartość” kosztem innych???

Fałsz, obłuda, udawanie, dwulicowość, oszustwo... zamiast szczerości i prawdomówności zarówno w działaniu, jak i mówieniu. Rozmijanie się z prawdą, wykorzystywanie daru mowy do wyrządzania zła...

Warto pomyśleć, czemu służy mówienie źle o innych!!!

Ks. Krzysztof