Wszyscy są zaproszeni do pracy w winnicy Pana
Przez kilka tygodni (przełom stycznia i lutego) serwisy informacyjne dość szczegółowo relacjonowały tragiczną sy-tuację panującą w Republice Środkowej Afryki. Przy opisach ogromu nieszczęść dotykających miejscową ludność podkreślana była odwaga oraz determinacja pracujących tam polskich misjonarzy i misjonarek.

Wydawać by się mogło, że obok wysiłku humanitarnego skierowanego na ulżenie ciężkiej doli tubylców, dostrze-żona została również praca ewangelizacyjna misjonarzy. Jednak komentarze zamieszczane pod wspomnianymi in-formacjami rozwiewają wszelkie złudzenia. Ilość oraz poziom inwektyw kierowanych pod adresem misjonarzy, ich obecności oraz form działalności, świadczą nie tylko o „wysokim” poziomie kultury osobistej autorów, ale również o zupełnym niezrozumieniu motywów obecności misjonarzy na tym terenie, by nie powiedzieć, że chrześcijaństwa w ogóle. Po lekturze przyszła wszelako refleksja, niestety, smutna – mimo wielorakich wysiłków stopień zrozumienia dotyczący misyjnej działalności Kościoła nie zmienia się od wielu lat. Przecież z podobną sytuacją miał do czynienia 180 lat temu nasz Założyciel, św. Wincenty Pallotti.

Wincenty Pallotti – misjonarz i apostoł
Żył w bardzo podobnych do naszych czasach, kiedy kładzione były podwaliny współczesnego świata i nowego porządku społeczno-politycznego. Idee Oświecenia, zawirowania okresu napoleońskiego, narodziny tzw. „kwestii robotniczej”, które doprowadziło do opublikowania „Manifestu komunistycznego”, tendencje liberalne, narodowe ruchy w Europie, to tylko kilka wydarzeń, które charakteryzują jego czasy. Widział i doświadczał, że zawarta w Ewangelii propozycja ładu wewnętrznego i zewnętrznego jest odrzucana przez współczesnych mu ludzi; że wytworzył się nowy typ Europejczyka – żądnego nowości, bez jakichkolwiek hamulców moralnych, dla którego jedyną wartością jest mieć.

W obliczu tych problemów, Pallotti...
... zamiast rezygnować i załamywać ręce zwrócił uwagę na pilną potrzebę ożywienia wiary i rozpalenia miłości wśród katolików, konieczność zaniesienia wszystkim ludziom dobrej nowiny o zbawieniu. Zakładając Stowarzyszenie i Zjednoczenie Apostolstwa Katolickiego chciał, aby wszyscy „jednostki i wspólnoty, współzawodniczyły w szerzeniu i kontynuacji dzieła rozpoczętego przez Słowo Wcielone”. I tu napotkał na opór.

Dla wielu ludzi, również spośród ówczesnej hierarchii, bliższy był obraz Kościoła jako „oblężonej twierdzy”, aniżeli Ludu Bożego, który może rozszerzać Królestwo Chrystusa. Stąd brak zrozumienia dla uniwersalistycznych idei Pallottiego. On jednak nie zniechęcał się. Utwierdzał otaczające go grono osób, że ich obowiązkiem jest misyjne zaangażowanie, troska o zbawienie wszystkich ludzi, i że dla nieskończonej chwały Bożej, dla zniszczenia grzechu i dla zbawienia dusz mają ruszyć na krańce świata. Te trzy hasła w pewien sposób opisują i determinują specyfikę misji pallotyńskich.

Misje pallotyńskie – cechy charakterystyczne
Pierwszą cechą charakterystyczną jest bezwzględna wierność Ewangelii i Kościołowi. Zgodnie z myślą św. Wincentego regułą podstawową naszego Stowarzyszenia jest życie Pana naszego Jezusa Chrystusa, a posługiwanie Ewangelii ma być jak uderzenie Bożego piorunu, który podnosi nieszczęśliwych niewolników grzechu do skruchy, aby ich zbawić.

Zasadniczym motywem działania misjonarza nie może być tylko pragnienie nawrócenia innych lecz miłość. Jeśli naprawdę ożywia nas duch miłości, będziemy traktować wszystko z miłością, patrzeć na wszystko z miłością, myśleć o wszystkim z miłością oraz mówić o wszystkich i wszystkim z miłością.

Powodowany miłością misjonarz nie może działać w odosobnieniu, albowiem doświadczenie wskazuje, że pojedyncze działania ludzi rozproszonych są mało owocne, niepewne i krótkotrwałe.
Jego działanie musi mieć moc świadectwa jeśli ludzie nie zobaczą dzieł naszego miłosierdzia, również w sprawach doczesnych (dzieła, które, nauczając innych, sami musimy wykonywać, by zaspokoić potrzeby ciała) nie będą skłonni dobrze przyjąć naszej pomocy duchowej. Musimy więc zadowalać się naszym pokarmem i ubraniem, tak abyśmy mieli choćby małą ofiarę dla potrzebujących.
W żadnym wypadku nie może być ono ukierunkowane na spektakularny sukces liczbowy – dążmy nie do tego, by było nas bardzo dużo, lecz do tego, byśmy byli pełni ducha. Bo nawet jedna osoba napełniona duchem Jezusa Chrystusa wiele zdziała, i wystarczy jedna, której brak ducha, by spowodować wielkie szkody, nawet pośród wielu dobrych.

Natomiast on sam ma odznaczać się dobrym przygotowaniem merytorycznym oraz głębią wewnętrzną – pragnę, synu, abyś był prawdziwie bogaty w skarby duchowe. Pragnę, byś całkowicie przemienił się w Boga, chcę cię widzieć jako sługę Ewangelii, niosącego coraz większą pomoc duszom i czyniącego coraz więcej dla chwały Ojca niebieskiego. Ukochaj więc modlitwę. Nich ona będzie pokarmem, napojem i odpoczynkiem twoim.

Misje pallotyńskie w praktyce
Historia misji pallotyńskich w Ameryce Południowej (Brazylia – Amazonia, Rondonia, Bahia), Australii, Afryce (Kamerun, Rwanda, Tanzania, Republika Południowej Afryki) czy Azji (Arunachal Pradesch w Indiach) to historia pierwszej ewangelizacji. Głoszenie Ewangelii owocuje organizowaniem struktur kościelnych w formie diecezji czy wikariatów misyjnych powierzanych posłudze pasterskiej synom św. Wincentego Pallottiego.

Konsekwentna inkulturacja prowadzi nie tylko do zakorzenienia orędzia ewangelicznego w danym miejscu, lecz również do przeszczepiania charyzmatu pallotyńskiego. Obecność pallotynów w Indiach, Kolumbii, Meksyku, Wenezueli czy na Barbadosie warunkowana jest nie tyle koniecznością ewangelizacji tych terenów, ile pragnieniem podzielenia się z innymi bogactwem charyzmatu otrzymanego od św. Wincentego. Ono mobilizuje do opuszczania „bezpiecznych siedlisk” i pójścia w nieznane, jak Kuba, Chile czy Peru.

Szczególnie interesująca jest historia powstawania (bo dopiero na początku marca 2014 zostanie oficjalnie otwarta) misja w Peru. Otóż dwa lata temu jeden z biskupów peruwiańskich nawiedził kościół San Salvatore in Onda w Rzymie. Po modlitwie przy relikwiach św. Wincentego udał się, w towarzystwie Generała, ks. Jakuba Nampudakam, na zwiedzanie muzeum i pokoju Wincentego. Zafascynowany golgotą, którą uczynił własnymi rękami Pallotti, padł na kolana i począł się modlić, „ojcze Wincenty spraw, aby twoi synowi przybyli do mojej diecezji i wprowadzili tam twoje dzieło”. Obecny przy tym Generał odpowiedział, że w najbliższych latach jest to niemożliwe z racji braku odpowiednich kandydatów. Zaledwie kilka miesięcy po tym, zdawać by się mogło mało znaczącym epizodzie, zgłasza się do Generała przełożony prowincjalny jednej z amerykańskich prowincji z informacją, iż pomimo niewielkiej ilości członków są oni gotowi otworzyć nową misję właśnie w Peru. Czynią to w przekonaniu, że takie wyjście na zewnątrz przyczyni się do ożywienia ich obecności w USA. Rezultat finalny – w diecezji wzmiankowanego wyżej biskupa powstaje nowa misja, w którą zaangażowani są nie tylko pallotyni amerykańscy, lecz także brazylijscy.

W kontekście przeszczepiania pallotyńskiego charyzmatu na nowe terytoria można mówić o specyficznym pallotyńskim stylu misyjnym polegającym na maksymalnym zaangażowaniu ludzi świeckich w rozkrzewianie wiary i rozpalanie miłości. Nie byłoby ono możliwe bez szczególnego otwarcia się misjonarza na współpracę ze świeckimi, bez wchodzenia z nimi w bezpośrednie relacje, bez bycia radosnym, dyspozycyjnym, twórczym, odważnym, umotywowanym zawołaniem caritas Cristi urget nos. Poświęcenie dla ludzi, odwaga oraz wierność uczyniła wielu pallotynów bojownikami o dobro i godność powierzonych im ludzi, aż do oddania swego życia (5 pallotynów zamordowanych w Argentynie w 1976 r.).

Wielka troska przykładana jest do budzenia i pielęgnowania miejscowych powołań kapłańskich i zakonnych. W Mozambiku, Zambii, Kolumbii, Wybrzeżu Kości Słoniowej czy Filipinach pierwszymi poważniejszymi inwestycjami było otwarcie domów formacyjnych, by móc przyjąć i formować młodych ludzi odkrywających swe powołanie do służby w Kościele. Albowiem to oni stają się później najlepszymi misjonarzami. Zafascynowani osobą i ideałami św. Wincentego z właściwą sobie kreatywnością, odwagą, bezkompromisowością oraz zaangażowaniem pociągają swych rówieśników i pobratymców do wejścia na drogę naśladowania Chrystusa.

Istotnym elementem misji pallotyńskich jest obecność Maryi wzywanej pod imieniem Królowej Apostołów. Idąc za wskazaniami Założyciela (Popatrzcie na Madonnę. Ona pragnie być z wami. Jest wielką misjonarką. Nasza wspólnota jest Jej bardzo miła i doznaje Jej możnego wstawiennictwa), misyjna działalność pallotynów ukierunkowana jest, między innymi, na propagowanie pobożności maryjnej poprzez zapraszanie do uczestnictwa w celebracjach poświęconych Najświętszej Maryi Pannie, publikowaniu literatury maryjnej, budowanie i prowadzenie sanktuariów Jej poświęconych w różnych częściach świata (np. Kibeho w Rwandzie).

Nie można nie wspomnieć innego rysu charakterystycznego dla pallotynów, szczególnie polskich – przekazywanie orędzia miłosierdzia Bożego, świadczenie o miłosierdziu Boga, wyznając je jako zbawczą prawdę wiary, oraz wprowadzanie i wcielanie go w życie. W sanktuariach w Kabuga (Rwanda), Tenango del Aire (Meksyk), Rio de Janeiro (Brazylia) czy Yangdeogwon (Korea Południowa) nie tylko odmawia się Koronkę do Miłosierdzia i rozważa Dzienniczek – są to miejsca, gdzie jest kształtowana i realizowana wyobraźnia miłosierdzia. Temat ten był już szerzej podejmowany na łamach „Horyzontów” [nr 53(4/2010)] stąd wydaje się niekoniecznym powtarzanie zawartych tam treści.

Odpowiadając na wyzwanie globalizacji Pallotyni, starają się jednoczyć swe wysiłki i docierając do konkretnego człowieka z ewangelicznym orędziem, dążą do ukazania mu nie globalności, lecz powszechności Kościoła. Stąd nowo podejmowane misje mają charakter międzynarodowy; uczestniczą w ich prowadzeniu członkowie SAC i ZAK pochodzący z różnych krajów. Wspólne działanie ubogacone różnorodnym doświadczeniem wiary wyniesionym z własnego kraju daje szansę uniknięcia negatywnych skutków globalizacji typu Wieża Babel, i pozwala przybliżyć się do doświadczenia opisanego w biblijnej relacji z Zielonych Świątek.

Na koniec, odnosząc się do początkowej refleksji dotyczącej braku zrozumienia dla misyjnego zaangażowania naszych rodaków w Afryce, należy nadmienić, iż na „pallotyńskiej mapie misyjnej” coraz wyraźniej widać konieczność podjęcia konkretnych kroków ewangelizacyjnych w krajach tzw. starego chrześcijaństwa. Europa bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje Jezusa Chrystusa, by nie zagubić swej duszy i nie utracić tego, co w przeszłości uczyniło ją wielką i co jeszcze dziś czyni zeń przedmiot podziwu innych narodów. Jaka będzie nasza odpowiedź na to wezwanie?

Istotą ewangelizacji jest poznanie Jezusa, Syna Bożego i głoszenie Go całemu światu: poznanie i ukazywanie Jego oblicza. Nowa ewangelizacja, bo o niej zaczynamy mówić, prowadzi do konkretnego celu: umieć uzasadnić własną wiarę.
Nie zbawi nas bowiem żadna formuła, ale żywa Osoba Jezusa Chrystusa. I tu ponownie wracamy do św. Wincentego Pallottiego, do jego metod sprawdzonych już 180 lat temu i o dziwo wciąż aktualnych – wszyscy są zaproszeni do pracy w winnicy Pana: biskupi, księża, osoby konsekrowane, a zwłaszcza ludzie świeccy; do uświadomienia sobie, że spotkanie z Osobą Jezusa Chrystusa rodzi pragnienie dzielenia się tym doświadczeniem z innymi ludźmi, staje się ewangelizacją.

Ks. Adam Golec SAC