Ministranci w magicznym miejscu
Meksyk słynie ze swoich magicznych uroków turystycznych, pięknych krajobrazów, kultury, tradycji, przepysznej kuchni i przepikantnego chile oraz wspaniałych ludzi. Wraz z ministrantami co jakiś czas kiedy uda nam się zarobić co nieco pieniędzy wybieramy się na wspólną wycieczkę, aby dzieci mogły poznać uroki, piękno i ogrom dziedzictwa kulturalnego Meksyku. Nasze wypady to jednodniowe wycieczki.

W naszym „jednodniowym zasięgu” jest tyle atrakcji, że jest w czym wybierać. Tym razem nasz wybór padł na stan Hidalgo.

Pierwszym miejscem gdzie przybyliśmy było miasteczko Huasca de Ocampo.
Zwiedziliśmy zabytkowy kościół, a później był czas wolny - aby przespacerować się wąskimi i czarującymi uliczkami Huasca i oczywiście zaopatrzyć się w pamiątki.

Po zwiedzeniu Huasca de Ocampo udaliśmy się w dalszą podróż w pobliże kolejnego pueblo escondido – miasteczka...

...ukrytego, pośród gór i jezior o nazwie San Miguel Regla.
Po niespełna 20 minutach jazdy dotarliśmy do głównego celu naszej wyprawy. Przybyliśmy do parku krajobrazowego Las Prismas Basalticos.

W planie mieliśmy zwiedzenie pięknego kanionu z gigantycznie wysokimi słupami z bazaltu, które powstały 70 milionów lat temu w wyniku erupcjii wulkanu.

Do kanionu z kilku różnych stron spada woda z jeziora tworząc wspaniałe wodospady dające początek rzece, która przecina kanion.
Ten punkt programu zrealizowaliśmy w pełni.

W planach były jeszcze dwa cele, z czego zrealizowaliśmy jeden. Zwiedzenie EX Hacjendy de Santa Maria Regla w dole rzeki i zabawa na basenie.

Chyba łatwo zgadnąć gdzie spędziły dzieciaki resztę czasu? Dokładnie tak – w parku wodnym. W trakcie zwiedzania kanionu, co rusz któreś z dzieci podchodziło do mnie i pytało: kiedy pójdziemy na ten basen? Odpowiadałem, że wodę z basenu ukradli. Na tę odpowiedź najmłodsi uczestnicy naszej wycieczki reagowali śmiechem i nazywali mnie mentiroso- kłamczuch.
Ostatecznie ten mentiroso się ugiął i zrezygnowaliśmy z Haciendy na rzecz wodnego szaleństwa.

Nie powiem, żebym był smutny z tego powodu. Sam się świetnie bawiłem i wytaplałem w wodzie za wszystkie czasy. Woda była zimna ale to i tak nie złamało ducha dobrej zabawy., w końcu słonko przypiekało dobrze.
Dzień upłynął nam szybko i był bogaty w nowe doświadczenia, wrażenia oraz szczery i pełny uśmiech.

Bogu niech będą dzięki i naszym dobrodziejom z Mexico i Polski, dzięki którym udało nam się wyjechać na wycieczkę.

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się jeszcze, aby zaopatrzyć się w tradycyjne Pastes – faszerowane chlebki – typowe tradycyjne pieczywo w Hidalgo.

Do Tenango wróciliśmy dobrze po zmroku. Wszyscy byli tak zmęczeni, że autobus przypominał wielką sypialnię. Zmęczeni, ale zadowoleni.

Primero Dios.

Hr. Miguel Szczygioł SAC