Ślub po meksykańsku

Ten ważny moment początku nowej rodziny w Meksyku przebiega nieco inaczej niż w Polsce.
Meksykanie maja 3 charakterystyczne elementy. To po pierwsze nałożenie obrączek – ceremonia doskonale nam znana.

Element drugi to poświęcenie i przekazanie arras czyli pieniędzy, które symbolizują dobra materialne, które młodzi będą zdobywali. Te dobra mają być wspólne. Pan młody daje arras pani młodej, a ona później oddaje jemu.

W Meksyku, zwłaszcza w małych miejscowościach, zauważa się przewagę mężczyzny nad kobietą. Kobieta dla niego to do łóżka, rodzenia dzieci, siedzenia w domu, zajmowania się dziećmi, sprzątania. On ma wielkie pretensje do niej, jeśli ona wychodzi, spotyka się z innymi kobietami. A gdyby rozmawiała z innymi mężczyznami, już może powstać podejrzenie o zdradę. Niechętny też...

...jest jej jakiejś szczególnej pracy w kościele. To wielki problem, bo nie dość, że mężczyźni się do tego nie garną, to jeszcze zabraniają swoim żonom brania czynnego udziału. Podkreślam: to nie jest generalne, ale się zdarza w wielu miejscowościach.

Właśnie przy okazji arras przypomina się bardzo wyraźnie, że „to nie jest twoje, chłopie; to masz dzielić z żoną”.
Bardzo często jest tak, że mąż nie pozwala żonie pracować. On może bardzo mało zarabiać, ale żonie pracować nie pozwoli z zazdrości. Dlatego tak bardzo podkreśla się tę wspólnotę we wszystkim.
Trzecim punktem jest nałożenie welonu, który dziewczyna ma na sobie na ramiona pana młodego i związanie ich węzłem, zrobionym w kształcie różańca (zrobione z powrozu i zakończone krzyżem). Państwo młodzi klękają. Chrzestni (inni do obrączek, inni do arras, inni do welonu) przynoszą „to”, święci się „to”, następnie nakładają, jakby wiążą dziewczynę z chłopakiem. Do tego są specjalne modlitwy (nie ma już wiązania stułą).

Ten węzeł jest już poza rytuałem – to tradycja, ale pilnie przestrzegana. Pamiętam, że jeden z księży zapomniał tego zrobić i później po Mszy św. przyszli z rodziny do kancelarii skarżyć się, że ksiądz nie umiał. Potem jest jeszcze poświecenie Biblii i różańca oraz danie ich młodym.
Do wszystkiego są „chrzestni”, także do ustrajania kościoła. Czyli ślub nie kosztuje wcale państwa młodych, bo wszystkie koszty ponoszą „chrzestni”, których młodzi wyszukują i zapraszają. Także „chrzestni” pokrywają koszt przyjęcia. Młodzi tylko zbierają podarki. Ślub zazwyczaj odbywa się w parafii panny młodej.

Ks. Zbigniew Lewandowski SAC
Zdjęcia z archiwum ks. Zbigniewa, ks. Adam Golec SAC