Rozmowa z ks. Krzysztofem Sopickim SAC, misjonarzem w Brazylii

R. – Ksiądz już kolejną kadencję sprawuje funkcję ekonoma Regii Matki Bożej Miłosierdzia w Brazylii. Jakie są obecnie główne zadania Księdza?

K. – Głównym zajęciem jest obecnie budowa seminarium. Gotowa jest cała konstrukcja żelbetowa, ściany. Rozpoczęliśmy prace wykończeniowe. Zrobiliśmy już część instalacji hydraulicznej, również do wody ciepłej. Robimy także instalację elektryczną i gazową, oraz system wykorzystania wody deszczowej.

W Brazylii brakuje wody (w mieście jest bardzo droga) i dlatego jest obowiązek wykorzystywania wody deszczowej. Od 1. stycznia obowiązuje rozporządzenie, że wszystkie nowe budowle muszą mieć zbiornik chwytania wody deszczowej z dachu. Woda miejska używana jest do gotowania i kąpieli, a woda deszczowa w toaletach, do zmywania, podlewania, mycia samochodów i różnych czynności, do których nie trzeba używać wody miejskiej.

Na tym koniec w tym roku, bo nie ma funduszy. Następny...

...etap to będzie wykończenie tynków, posadzki, okna i drzwi. Wszystko zależy od możliwości finansowych, od tego czy otrzymamy jakieś środki. Od nich zależy termin oddania budynku seminarzystom. Najprawdopodobniej będzie to za 2-3 lata.

R. – Klerycy w Waszej Regii biorą aktywny udział w zdobywaniu współpracowników, jeżdżąc do różnych parafii.

K. – Seminarium utrzymuje się zasadniczo z ofiar dobrodziejów. Są pozyskiwani i zachęcani przez kleryków, którzy opowiadają o swoich potrzebach, o studiach – dziękują, informują, proszą. Rektor wraz z klerykami jeździ po różnych parafiach – są to tzw. niedziele seminaryjne. Takie akcje bardzo pomagają w utrzymaniu seminarium.

R. – Ilu aktualnie kleryków jest w seminarium?

K. – Obecnie ich liczba się zmniejszyła. Była potrzeba takiego szczególnego przeglądu kleryków, a w efekcie niektórych trzeba było poprosić, by opuścili seminarium – z 20 zostało 13. Przez krótki czas zmniejszyła się liczba powołań. Ale już są nowi kandydaci.
My nie mamy możliwości finansowych, by utrzymać więcej niż 20 kleryków. Nowe seminarium może pomieścić ich 40, ale potrzeba dobrodziejów, którzy mogliby pomóc w ich utrzymaniu. Może znajdą się w Polsce?
W razie mniejszej liczby powołań budynek może być wykorzystany jako dom rekolekcyjny i dom formacyjny dla ruchu Miłosierdzia Bożego.
Obok seminarium, przy parafii Miłosierdzia Bożego, powstaje budynek Centrum Miłosierdzia Bożego.

R. – Miłosierdzie Boże to jeden z głównych aspektów działalności pallotynów. Czy może Ksiądz powiedzieć coś więcej na ten temat?

K. – Kult Miłosierdzia Bożego w Brazylii propagowali marianie i pallotyni. Teraz jest obecny prawie we wszystkich parafiach, w dużej mierze dzięki pomocy biskupów. My wydajemy czasopismo „Raios da Divina Misericordia”, które jest rozprowadzane w całej Brazylii. Drugie o tej samej tematyce wydajemy w Portugalii, gdzie znajduje się prokura naszej regii. Wobec takiego rozwoju kultu we wszystkich parafiach trzeba przygotowywać sporo materiałów i rozprowadzać je. Koordynacją ruchu zajmują się pallotyni i ma-rianie.

Kult ten tak dobrze się rozwija dzięki katolickim stacjom telewizyjnym – są cztery, nadające na cały kraj. Każda ma audycje o Miłosierdziu Bożym. Nasz nowy przełożony, ks. Jan Stawicki, tworzy nową strukturę redakcji „Raios...” oraz grup Miłosierdzia Bożego. Ja zajmuję się sprawami organizacyjnymi i ekonomicznymi, ks. Artur, m.in. znakomity fotograf, stroną graficzną, ks. Paweł, mistrz nowicjatu, pisze świetne artykuły, a wtóruje mu ks. Akacio, tegoroczny neoprezbiter, wyróżniający się zdolnościami intelektualnymi oraz doskonałą pamięcią – potrafi powtórzyć całe akapity książek, które przeczytał. Ma bardzo głęboką duchowość oraz predyspozycje, by być zakonnikiem klauzurowym. Prowadzi stałą część, bardzo cenioną przez ludzi. Mnie zaproponowano także wybieranie świadectw ludzi piszących do redakcji. Za całość, jako przełożony, jest odpowiedzialny ks. Stawicki.

R. – Czy Ksiądz mógłby przytoczyć któreś z tych świadectw?

K. – To jest delikatna sprawa – trzeba wyczuć czy jest to prawdziwe świadectwo, czy też zostało napisane tylko dlatego, że ktoś chce coś wydrukować.
Najczęściej są to świadectwa odzyskania zdrowia za pośrednictwem Matki Bożej czy Jezusa Miłosiernego. Piszą np. ludzie, że lekarze nie dawali żadnych szans, iż operacja się uda, a udała się za wstawiennictwem modlitw do Matki Bożej. Piszą inni, iż otrzymali pracę, choć bezrobocie jest tu poważnym problemem. Proszą więc o łaskę otrzymania pracy, by uratować rodzinę.
Dużo ludzi pisze o nawróceniach z protestantyzmu czy też o odnalezieniu drogi do chrześcijańskiego życia w rodzinie, choć byli katolikami tylko z imienia.

R. – Czy Ksiądz zajmuje się też pracą parafialną?

K.
– Pomagam ks. Tadeuszowi Domańskiemu w parafii św. Rocha w Rio de Janeiro, która znajduje się w tej samej dzielnicy co seminarium – mam więc blisko na budowę. W tej parafii byłem proboszczem przez 13 lat. Próbuję pomagać w duszpasterstwie.

Największy problem mamy z dobrym przygotowaniem ludzi, liderów, do prowadzenia duszpasterstwa w parafiach, by potrafili prowadzić różne grupy, gdyż ksiądz nie jest w stanie sam wszystkiego objąć. Jest to problem formacji katechetycznej.
W Polsce katecheza jest prowadzona w szkole, mamy wielu księży, a w Brazylii katechezy są przy kościele, a katecheci są niepłatni i poświęcają własny czas. Na ich przygotowanie kładziony jest duży nacisk. Zwraca się też uwagę na wiarę, talent i wiedzę. Trzeba przygotować ich jak najlepiej i utrzymać przy parafii.

Potrzebne jest też przygotowanie ludzi do koordynacji duszpasterstw. Organizowane są kursy formacyjne przez diecezję czy wikariaty diecezjalne, a przede wszystkim przez proboszcza.
Trzeba bardzo uważać na wpływy protestanckie, by katecheci przekazywali prawdy wiary zgodnie z nauką Kościoła katolickiego, a nie w duchu protestanckim. To jest problem, na który ksiądz musi bardzo uważać.

Tutaj jest też duży wpływ ruchu charyzmatycznego, bardzo znaczącego w protestantyzmie. Jeżeli ksiądz nie będzie stale czuwał nad tym, to mogą przekazać duchowość protestancką za pośrednictwem grup charyzmatycznych do grup parafialnych.
Ostatnio mieliśmy pogrzeb „ekumeniczny”. Okazało się, że pani i pan pastor, którzy kiedyś byli koordynatorami w parafii, założyli własny „kościół”. Motywacją były względy finansowe.
O takich „kościołach” można powiedzieć, że są to małe firmy. My nie atakujemy protestantów. Kościół katolicki nie krytykuje, nie atakuje – ma tak rozwijać swoje duszpasterstwo, aby katolicy nie odchodzili, ale przekonywali innych przez własne świadectwo.

W Brazylii można było odczuć, że gwałtowny rozwój protestantyzmu, który miał miejsce kilka lat temu już się zmniejszył. Ludzie zaczynają myśleć troszkę inaczej. Świadczą o tym także wyniki badań socjologicznych, przeprowadzanych tu co kilka lat. Temat: jaka organizacja, instytucja w kraju ma największe zaufanie wśród ludzi?
W roku 1999 na pierwszym miejscu była poczta, na drugim Kościół katolicki, a na trzecim protestanci. Poczta, wskutek pewnych problemów, straciła popularność. W tym roku zdecydowanie na pierwszym miejscu jest Kościół katolicki, mimo licznych ataków, wyciąganiu wszystkich negatywów Kościoła, zwłaszcza w momencie kiedy gdziekolwiek ukaże się Papież.
Działania te odnoszą jednak przeciwny skutek – zamiast osłabiać Kościół powodują, że się wzmacnia. W wynikach tego roku okazało się, że największe zaufanie ma Kościół katolicki, na drugim miejscu jest wojsko, a protestanci są dopiero na 6 miejscu.

R. – Może właśnie nieatakowanie Kościoła protestanckiego przyczyniło się do tego zwycięstwa.

K. – Protestowanie przeciwko Kościołowi katolickiemu jest szczególnie widoczne w nowych odłamach. Z dnia na dzień powstają różne sekty, grupki. Oni szukają popularności w atakowaniu Kościoła katolickiego.

R. – Ze statystyk wynika, że liczba katolików w Brazylii maleje. Jaka jest tego przyczyna, zdaniem Księdza?

K. – Uważam, że problemem jest to, że dużo ludzi uważa się za katolików, choć byli nimi tylko z imienia – zostali ochrzczeni. Dzisiaj jest większa świadomość, że katolikiem jest ten, kto naprawdę jest w Kościele: został ochrzczony, uczęszcza do kościoła, jest w jakiś sposób związany z Kościołem. Dlatego część ludzi, którzy byli katolikami tylko z imienia już nie deklaruje się jako katolik.

Zatrzymał się też wzrost liczby protestantów, gdyż część z nich odchodzi. Mechanizm najczęściej jest taki: potrafią przekonać katolika, żeby do nich przeszedł, a kiedy po pewnym czasie nie odpowiada mu ten kościół, przechodzi do następnego, potem znowu do kolejnego i kolejnego. Odwiedzi różne kościoły, potem sekty, nie odnajdzie się i w końcu całkiem odchodzi, stając się ateistą. Zwykle wraca do Kościoła katolickiego. Może te osoby powodują takie zmiany w statystykach.

Naród brazylijski jest z natury bardzo religijny i trudno sobie wyobrazić Brazylijczyka bez powiązania z Kościołem. Protestanci wiele zyskują w małych wioskach. Kościół katolicki ma tu problemy, jak prowadzić duszpasterstwo wobec braku księży w maleńkich wioskach, rozsianych w dużych odległościach od miasta, w którym ksiądz posługuje w kilkutysięcznej parafii.

Protestanci szybko ustanawiają pastora – może ledwo umieć czytać, ale zostaje pastorem i przebywa wśród ludzi codziennie. Ludzie chcą się pomodlić, brak systematycznego duszpasterstwa, bo ksiądz przyjeżdża do wioski raz na miesiąc i zwykle nie jest to długa wizyta, bo już czekają ludzie w następnej wiosce. Często trafiają więc do pastora.

R. – Można mówić, że taka sytuacja jest skutkiem braku odpowiedniej liczby księży?

K. – Tak. To skutek braku księży. Są świeccy, którzy do większych wiosek jeżdżą co tydzień – zawożą Komunię Świętą, robią celebrację, katechezę, ale pastorzy protestanccy są tam cały czas. W miastach kościoły są pełne. W większy parafiach jest 4 – 5 Mszy św. w niedzielę i kościoły są pełne. W Brazylii wiele też zależy od pogody – jak jest za dużo słońca to ciężko pójść do kościoła. Robimy, co możemy, ale ciągle brakuje nam ludzi.

Ciąg dalszy w następnym numerze

Rozmawiała Jolanta Fidura
Zdjęcia ks. Artur Karbowy SAC