| Gniew |
|
– Przed laty w Boram, około 2 w nocy, obudziły mnie trzaski i płacz. Gdy otworzyłem oczy, ujrzałem łunę pożaru. W odległości ok. 100 m, za małym mangro (zaroślami), palił się dom. Słychać było jedynie trzaski i płacz. Żadnych innych odgłosów. Rano ludzie powiedzieli mi, co się stało. Ojciec powrócił do domu późną nocą, po „ichnej balandze”. I bardzo się zdenerwował, bo jedzenie z kolacji było zupełnie zimne i stwardniałe. W złości wziął pojemnik z naftą, oblał dookoła dom i... podpalił. Śpiący w domu zdążyli uciec, ale cały ich dobytek spłonął. A to był – jak na tutejsze warunki – dobry dom, semi permanent. – Tuż przed Bożym Narodzeniem był pogrzeb kobiety na Karasau Island. W niedzielę rano wszyscy szykowali się do kościoła, bo oboje rodzice należeli do Legionu Maryi. Ojciec poszedł się myć do źródełka, ok. 100 m od domu. W tym czasie matka zaczęła narzekać, że nie może przygotować jedzenia, bo ich kuchnia przecieka i o mało się nie zawali. ... chociaż jest już dorosły, ale wciąż „zbija bąki”, a nie chce wziąć się za robotę i poprawić kuchnię. Zdenerwowany tym narzekaniem syn uderzył matkę. Ta upadła. Poprawił kilkoma kopniakami. Po 5 minutach matka już nie żyła. W niecały tydzień ojciec i syn przypłynęli do mnie, do Boiken, do spowiedzi, bo to taki dobry syn, tylko był zdenerwowany. – Pod koniec lutego tego roku, młody chłopak (diler marihuany) rozrabiał. Znalazł śmierć w sąsiedniej wiosce. Na drugi dzień ludzie z wioski tego chłopaka zrobili blokadę drogi. Zatrzymali PMV jadące do Wewak. Niefortunnie, w tejże ciężarówce, jechali trzej uczniowie (IX i X klasa) z wioski, w której zabili dilera. Po tym wydarzeniu – wielki problem i strach, ale wcześniej głowy nie pracowały, tylko „gniew robił swoje”. – W tych samych dniach w wiosce – tuż obok mojej Stacji – młody mąż bardzo się zdenerwował na żonę, że ta znowu jest w ciąży. Włożył rękę w jej łono i wyrwał z wnętrza trzymiesięczny płód. Zbiegli się krewni tej kobiety. Zdenerwowani odcięli maczetą rękę mężowi tuż przy barku. Oboje znaleźli się w szpitalu w Wewak. Żyją. Ale niewinny płód, dziecko nie! Czy wobec takich faktów, które można by mnożyć i mnożyć, są potrzebne jeszcze jakieś komentarze, by bardziej ukazać i wyjaśnić, czym jest g r z e c h G N I E W U, jego zakres, skutki – które za sobą pociąga??????????? Może jedno tylko trzeba podkreślić, że jak u ludzi pojawia się GNIEW, to głowa nie pracuje nic a nic! Jest ważna tylko z e m s t a bez myślenia o przyczynach i konsekwencjach. Ale czy tak jest tylko tu??? GNIEW Ks. Krzysztof |