Z misjonarską prośbą

W marcu ubiegłego roku objąłem duszpasterską opieką stację misyjną w Boiken, położoną na wybrzeżu, ok. 40 km od Wewak, w kierunku zachodnim.

Sama stacja znajduje się na niewielkim wzniesieniu, skąd roztacza się piękny widok na morze. Przynależą do niej dwie zamieszkałe wyspy oraz pięć ośrodków, w których zbierają się ludzie, by oddawać cześć Stwórcy. W sumie 21 wiosek.

Nie mam łodzi, by dopływać do wysp. Nie mam samochodu przydzielonego do pracy. Ale to nie są dla mnie przeszkody, bym nie mógł czynić posługi duszpasterskiej wśród wiernych. Z tym radzę sobie dość dobrze.
Nawet przygotowałem już i rozpocząłem Program Duchowej Odnowy Parafii przygotowujący do...

No właśnie! W roku 2008 będzie obchodzony Jubileusz setnej rocznicy przybycia do Boiken pierwszych katolickich misjonarzy. Nadmienić też należy, że Boiken było...


...pierwszą w diecezji Wewak katolicką stacją. Z niej wyruszali później misjonarze na „podbój” Sepiku.

W początkach swej świetności stacja była bardzo rozbudowana. W czasie wojny zniszczona, lecz później odbudowana na nowo. Była tu duża farma bydła, plantacja kokosowa. Pracowało zawsze po kilku księży, braci, świeckich misjonarzy...
Ok. 20 lat temu wszystko zaczęło podupadać. W tym czasie „przewinęło” się przez stację wielu lokalnych księży. Co wybudowali biali misjonarze – w dużym stopniu – ostało się do dziś. Ale od 20-stu lat bez remontów, napraw, odnowień...

W tę rzeczywistość „wszedłem” jako Polak. Sam tu pracuję. Serce mi krwawi, kiedy patrzę na rozpadający się „dorobek” i wkład misjonarzy, moich tu poprzedników (niejeden raz byłem świadkiem łez w oczach starych misjonarzy, którzy z żalem spoglądali na niszczejące i rozpadające się stacje, które kiedyś z takim trudem i pełnym oddaniem zakładali).

Nie chciałbym dopuścić, by Boiken – matka innych stacji w diecezji – podzieliła ich los.
Dobrze by było tu „coś” zrobić! Trochę odnowić, poprawić, zabezpieczyć, wzmocnić... by stacja ta służyła jeszcze innym misjonarzom, którzy po mnie tu przyjdą, by zbliżać i prowadzić Papuasów do Boga.
Ale dla misjonarza z Polski jest to zadanie niełatwe.

Stąd ten mój LIST – PROŚBA do wszystkich ludzi dobrej woli o pomoc, o – jako starsi Bracia i Siostry tej samej Matki – Kościoła – wsparcie młodszych Braci i Sióstr w wierze – Papuasów.

Proszę Was Wszystkich, p o m ó ż c i e mi, a raczej nie mnie, tylko tym, którym ta Wasza pomoc będzie ofiarowana poprzez moje pośrednictwo.

Już teraz – za wszelkie duchowe i materialne wsparcie – z głębi serca DZIĘKUJĘ i BŁOGOSŁAWIĘ MISYJNYM BŁOGOSŁAWIEŃSTWEM.

Ks. Krzysztof Morka SAC, C. M. Boiken
misjonarz w Papui Nowej Gwinei