Bambino Gesu

Sądzę, że Wincenty Pallotti, ksiądz rzymski, w 1963 r. ogłoszony przez Magisterium Kościoła świętym, nie ma szczęścia do własnej ikonografii. Kiedyś moja siostrzenica powiedziała mi: wujciu, proszę, nie przynoś mi obrazka, który przedstawia świętego Wincentego w szklanej trumnie.

Gdy przed laty wstąpiłem do stowarzyszenia obdarowywano nas maską pośmiertną św. Założyciela, bądź też słodko-kwaśnym malarskim przedstawieniem kostyczno zimnego ks. Wincentego Pallottiego. Aż trudno było sobie wyobrazić, że ten święty mógł się śmiać w głos, bawić się, tworzyć serdeczne więzi. A przecież pochodził z radosnej Italii, gdzie słońce i winogrona współtworzą ludzki temperament. Zastanawiam się czasem jak Brazylijczycy, czy Latynosi znoszą takie wizerunki św. Wincentego Pallottiego? A może właśnie takie wizerunki schładzają ich gorące temperamenty. Być może, że ja wychowany w klimacie, w którym panuje długa jesień i zima poszukuję bardziej słonecznych przedstawień świętego.

Jednym z rysów duchowości Wincentego Pallottiego było dziecięctwo Boże. On nigdy nie stronił od dzieci. Dobrze znał uzdrawiającą moc kontaktu z dziećmi. Szanował i cenił sobie dzieci, które wzywają dorosłych do życia chwilą obecną. Dzieci chcą, abyśmy byli...

...z nimi tu i teraz. Nie rozumieją, że dorośli często psychicznie są gdzie indziej, w swoich sprawach, zmartwieniach, problemach. Dzieci otwarcie wyrażają uczucia i zapraszają dorosłych do odwzajemnienia. Wyzwalają dorosłych z schematów myślowych i emocjonalnych zahamowań. Dzieci zapraszają do świętowania życia w jego aktualnym przejawie. Uczuciowo otwarte, radosne dzieci mówią nam o miłości i życiu. Ewangelista Marek zapisał ważny epizod z życia Jezusa: Przynosili Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże” (Mk 10,13-14).

Dzieci są bezbronne. Często swoją spontaniczną radością rozbrajają dorosłych. Zapraszają ich do zabawy. Umożliwiają dorosłym zdjęcie pancerza nadmiernej powagi czy lękowego wycofania. Dzieci prowadzą nieprofesjonalną terapię śmiechem. Intuicyjnie rozumieją, że śmiech to szczere królestwo człowieka. Szczęśliwe śmieją się wesoło. Ich perlisty śmiech się udziela. Przy nich dorośli wyzwalają się z napięć, własnego patosu, duchowego nadęcia. Śmiech dziecięcy wszystko upraszcza i urealnia, duchowo oczyszcza. Radość i śmiech „rozszerza” serce ludzkie. Śmiejący się serdecznie człowiek akceptuje życie takie, jakim ono jest. Wśród istot żyjących - pisał Arystoteles - śmieje się jedynie człowiek. Śmiech to ekspresja ducha w materii. Radosny śmiech dziecka to pierwsza jego modlitwa chwały i uwielbienia Stwórcy.

Bezbronność dziecka szczególnie naraża je na zranienie. Brak szacunku, lekceważenie, pomniejszanie, upokorzenia, zaniedbania emocjonalne, to częste rany, które są zadawane dzieciom. Dziecięce rany psychiczne stygmatyzują duszę. Jakże często dorośli wracają po latach do psychicznych blizn wyniesionych z dzieciństwa. Pallotti odznaczał się szczególną wrażliwością wobec cierpiących, smutnych, emocjonalnie zaniedbanych dzieci. Dla nich otworzył sierociniec. Z myślą o zaniedbanych dzieciach powołał wspólnotę sióstr Apostolstwa Katolickiego, które dzisiaj są zwane pallotynkami. Także sprawy młodzieży leżały mu na sercu. Prowadził stowarzyszenie Młodzieży Męskiej. Zakładał domy, aby pomóc bezdomnym, społecznie i religijnie zaniedbanym dziewczętom. Dla nich Pallotti stał się skutecznym opiekunem socjalnym. Moc czerpał z duchowości. Głęboko nosił w sercu słowa Pana: Wszystko co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili (Mt 25,40).

Duchowości dziecięctwa Bożego, którą pielęgnował w sobie Pallotti wyrasta z tajemnicy Wcielenia. Bóg stał się Dzieckiem. To wydarzenie było i jest istotą tajemnicy Bożego Narodzenia. Wspaniałość Boża nie okazała się w triumfalnym pochodzie wszechpotężnego Mesjasza, ale w słabości Dziecka, które nie zauważone przez świat, narodziło się w grocie. Niemoc Dziecka stała się właściwym wyrazem wszechmocy Boga, który nie jest przemocą. W bezbronnej niemocy Dziecka ukazała się nam uzdrawiająca dobroć Boga. Bóg, który stał się Dzieckiem, przełamał dystans dzielący między tym co boskie i ludzkie. Dlatego do Boga, który stał się Dzieckiem, można zbliżyć się z ufnością i bez lęku. Bóg, który stał się Dzieckiem rozbraja nas z przesadnej dorosłości, odpowiedzialności tak jakby wszystko zależało od nas. Bóg, który stał się Dzieckiem uwalnia nas od nadmiernej powagi. Przed Nim możemy się rozluźnić i rozradować jak dzieci. Dziecię Jezus chce nam przywrócić zdolność cieszenia się. Jeśli coś na świecie może zwyciężyć w człowieku jego samouwielbienie, jego brutalność, chciwość czy beznadziejność i depresję, to jest tym bezbronność dziecka. Bóg przyjął ją, aby w ten sposób pokonać nas i doprowadzić do siebie samych.

Pallotti był cały zanurzony w kontemplacji Boga, który stał się Dzieckiem. To zapatrzenie się w Dziecko Jezus kształtowało jego ducha, charakter i zachowania. Ta tajemnica wiary wyzwalała go z niepotrzebnego patosu i nadęcia. Pisał: Nikt nie powinien zakładać, że jest już doskonały na drogach Bożych, przeciwnie, każdy ma się uważać jakby za dziecię. Rys duchowości dziecięctwa Bożego uczynił go człowiekiem zwyczajnym, prostym, dostępnym dla innych, ale bez naiwności. Cnotą dziecięctwa duchowego – pisał - jak szczerość, niewinność, gołębia prostota powinna zawsze kierować chrześcijańska roztropność, konieczna także i z tego względu, by ludzie nieuczciwi nie nadużywali prostoduszności człowieka sprawiedliwego. Jego duchowość dziecięctwa Bożego przybrała także wymiar zewnętrzny. Osobiście przyczynił się do ustawienia gigantycznej szopki Bożego Narodzenia w Rzymie. Zaś liturgicznym szczytem kultu Boga, który stał się Dzieckiem, były dla niego obchody epifanijne (Uroczystość Objawienia Pańskiego, w polskim języku obyczajowym nazwana uroczystością Trzech Króli). Na zakończenie tych świętych dni Pallotti podawał uczestnikom zgromadzenia figurkę Dzieciątka Jezus do ucałowania. Pisał: Należy zachęcać wiernych, aby udawali się do kościoła, gdzie odprawiana jest święta Oktawa, celem oddania hołdu Dzieciątku Jezus. W zaproszeniu do kultu Dzieciątka Jezus zapewne nie chodziło mu o jeszcze jedną dewocyjną praktykę więcej. Pallotti był świadomy mocy duchowej i terapeutycznej kultu Dzieciątka Jezus. Symbole uruchamiają w nas wewnętrzne procesy duchowe i psychiczne. Figurka Dzieciątka Jezus porusza w nas wrażliwą stronę naszego dzieciństwa, a także budzi w nas świadomość dziecięctwa Bożego. Jezus powiedział wprost: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego (Mt 18,3).

Do kultu Boga, który stał się Dzieckiem Pallotti zapraszał chrześcijan różnych obrządków. To w pewnym sensie utrata ducha dziecięctwa stała się źródłem podziałów, usztywnionych i zdogmatyzowanych postaw chrześcijan różnych wyznań. Pewnego razu uczniowie zapytali Jezusa: Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim? On przywołał dziecko. (Mt 18,1-2). To samo czynił Pallotti w świętych dniach epifanijnych. Chrześcijanom różnych wyznań podawał do ucałowania dziecko. Tym dzieckiem był Jezus, jedynie ten, który jednoczy swoich wyznawców. W obliczu Boga, który stał się Dzieckiem oczyszczamy się z konfesyjnego narcyzmu. Stajemy się bezbronni, a przez to bardziej przyjacielscy.

Św. Wincenty Pallotti zaprasza także każdego z nas do stanięcia przed Bogiem, który stał się Dzieckiem. Życzę Tobie - Drogi Czytelniku - abyś przed obliczem Dzieciątka Jezus doznał prawdziwej wolności i radości, którą Pan obiecał obywatelom nieba.

Tekst: ks. Bogusław Szpakowski SAC
Zdjęcia: archiwum