Strona główna arrow Rok 2006 arrow Nr 37 (4/2006) arrow Święcenia kapłańskie koreańskiego pallotyna
Święcenia kapłańskie koreańskiego pallotyna Drukuj Poleć znajomemu

Są takie chwile i wydarzenia, które na stałe wpisują się w historię, które naznaczają bytowanie ludzkie nową nadzieją albo też stanowią punkt zwrotny w działaniu.

Tak właśnie można by określić wydarzenie święceń kapłańskich ks. Franciszka An Dong-Ok, pierwszego pallotyna koreańskiego, które miało miejsce 16 sierpnia br. w Bundang (Korea Południowa), w kościele pod wezwaniem św. Jana.

Liturgii święceń kapłańskich przewodniczył ks. abp Henryk Hoser SAC, Sekretarz Pomocniczy Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów. Mimo że nie był to dzień świąteczny, świątynia, uważana za jedną z największych na kontynencie azjatyckim (zdolna pomieścić ok. dwa i pół tysiąca wiernych), była wypełniona prawie do ostatniego miejsca. Wśród wiernych można było spostrzec grupę sióstr zakonnych, a wokół celebransa i neoprezbitera zebrała się liczna grupa księży diecezjalnych i zakonnych. Animacją muzyczną w czasie liturgii święceń zajął się liczący ok. siedemdziesięciu osób chór, który...

...na przemian z wiernymi wykonywał pieśni religijne.

Nie waham się powiedzieć, że te święcenia kapłańskie są jednym z wielu owoców szesnastoletniej obecności i zasiewu apostolsko-misyjnego pallotynów na ziemi koreańskiej. Nie był to czas łatwy ani też pozbawiony najprzeróżniejszych trudności. Wytrwałość i zapał tych, którzy nie wahali się podjąć z entuzjazmem „koreańskiego wyzwania misyjnego”, zostały przez Pana pobłogosławione. On, w swojej nieskończonej dobroci, nie zapomina o swoim ludzie i posyła swoich „proroków i apostołów, aby – jak mówił w homilii ks. abp Hoser – stali się Jego głosem, by nauczali, błogosławili i ukazywali Bożą obecność w codziennym ludzkim życiu, by pocieszali strapionych, leczyli chorych, odnajdywali zabłąkanych i, uświęcając, przywracali im radość i nadzieję. Kapłan sprawia, że głos Chrystusa dociera do naszych uszu, a Jego czyny i cuda dzieją się na naszych oczach”.

Praca pallotyńska w Korei doskonale wpisuje się w te słowa: posługa chorym w szpitalach, kierownictwo duchowe sióstr zakonnych i świeckich, pomoc w parafii, głoszenie Słowa Bożego, szerzenie kultu i Godziny Miłosierdzia Bożego, dni skupienia, czuwania, apostolstwo modlitwy i słowa drukowanego, to tylko niektóre z form owego bogatego zasiewu ewangelicznego i posługi apostolskiej.

Święcenia kapłańskie ks. Franciszka kryją też w sobie swego rodzaju wymowę i symbolikę. Okoliczności pozwoliły, że tych święceń udzielił abp Hoser, pallotyn z bogatym doświadczeniem misyjnym, który został powołany do współkierowania i koordynacji dzieła misyjnego w całym świecie.
Można się w tym dopatrywać potwierdzenia charakteru misyjnego posługi pallotyńskiej w Korei, komunii tego małego przyczółka pallotyńskiego z całym Kościołem misyjnym, jak również ponowienia duchowego przesłania: żniwo jest wielkie... idźcie i nauczajcie. To ostatnie ma szczególny wydźwięk z uwagi na to, że powyższe słowa były nie tylko bliskie sercu Pallottiego, ale stały się też w dużej mierze motorem jego działania. Choć fizycznie pozostawał zawsze w Rzymie, duchowo był obecny na wszystkich kontynentach. Nie szczędził sił, czasu ani środków duchowych i materialnych, aby wspierać misje i misjonarzy niemal w całym świecie.

O taką postawę i posługę kapłańską apelował w homilii do nowo wyświęconego kapłana, abp Hoser, mówiąc: „Jako kapłan przynależący do Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego, będziesz szukał jeszcze jednego wzorca osobowego, wyraźnego przykładu, jak upodobnić się do Chrystusa, jak za Nim iść tam, gdzie przełożeni cię poślą. Tym przykładem jest św. Wincenty Pallotti, niezwykły człowiek i niezwykły kapłan, który spalał się w ogniu modlitwy i posługi kapłańskiej, bez granic i ponad miarę”.

Posługa apostolska i ewangeliczna powinna zawsze być zakorzeniona w modlitwie, ale też w tradycji i kulturze ludu, do którego misjonarz jest posłany, o czym nie omieszkał wspomnieć w homilii celebrans. Dotykając tożsamości koreańskiej neoprezbitera, podkreślił: „Jako kapłan koreański, staniesz w szeregu tych, którzy oddali życie Chrystusowi i Kościołowi bez zastrzeżeń, aż do łaski męczeństwa. Tak długą listę męczenników koreańskich otwierają w 1791 Paul Youn i Jacques Kwun, a pierwszy kapłan koreański, Andrea Kim, zginął zaledwie rok po święceniach wraz z innymi chrześcijanami”.

Po Mszy św. sam ks. Franciszek, z wyraźnym wzruszeniem, podziękował Bogu za dar powołania, wszystkim za pomoc i wsparcie na drodze ku kapłaństwu, a szafarzowi za dar udzielonych mu święceń kapłańskich. „Moim pragnieniem – mówił – jest naśladowanie w życiu i kapłaństwie świętego Wincentego Pallottiego, który spalał się w służbie Bogu i bliźnim”. Na koniec podzielił się jeszcze wzruszającym osobistym doświadczeniem, które towarzyszyło mu na drodze ku kapłaństwu, i które jest namiastką wspomnianego wyżej pragnienia. Kiedy wstępował na drogę powołania, jego rodzice i rodzeństwo byli wyznawcami religii buddyjskiej. Postanowił więc, że w czasie Godziny Miłosierdzia, na którą w kaplicy pallotyńskiej gromadzi się coraz liczniejsza grupa wiernych, będzie prosił Chrystusa Miłosiernego o ich nawrócenie. Radość przepełniła jego serce, kiedy zobaczył, że jego modlitwa została wysłuchana – najpierw mama, potem ojciec i wreszcie dwóch braci pozostawili buddyzm i przeszli na chrześcijaństwo, przyjmując sakrament chrztu świętego.

Oto jak Pan Bóg kreśli swoje plany, a do ich realizacji wybiera i powołuje ludzi. Historia pobytu i pracy pallotyńskiej na ziemi koreańskiej, choć zaledwie kilkunastoletnia, jest tego wymownym potwierdzeniem. Nie pozostaje nic innego, jak tylko życzyć wspólnocie „koreańskiej” nowych powołań oraz tego, aby zawsze pozostawała skutecznym narzędziem ewangelizacji w ręku Pana żniwa.

Ks. Tadeusz Wojda SAC
 Zdjęcia: archiwum