Strona główna arrow Aktualności arrow Jubileusz, którego nie będzie
Jubileusz, którego nie będzie Drukuj Poleć znajomemu

Parafia Warabung (jedna z dwóch, które obsługuję) malowniczo położona na górach i rozciągająca się, aż po dolinę Sepiku datuje swój początek na 1956 rok.

Z tego bowiem roku pochodzą pierwsze zapisy w księdze chrzcielnej. W bieżącym roku przypada więc złoty jubileusz istnienia parafii. Niestety planowane na wrzesień celebrowanie jubileuszu zostało odwołane.

Zaczęło się od tego, że dyrektor szkoły, która jest na stacji misyjnej wraz z dwoma nauczycielami postanowili uczcić półrocze. Kupili piwo, usiedli na skraju buszu i podziwiając księżyc opróżnili całą skrzynkę. Synowie dyrektora, gdy się spostrzegli, że im nie dano nawet kapsla powąchać rozpętali bijatykę w szkole. Przy okazji pobili sołtysa i miejscowego policjanta, którzy przybyli ich uspokajać.
Zapomnieli, że ci dwaj ostatni mają za sobą miejscowy klan, a oni są w Warabung obcy. Efekt był taki, że synowie dyrektora wylądowali w szpitalu z ranami ciętymi od maczety.

Już następnego dnia pojawili się wantoki dyrektora z żądaniami odszkodowania za tych pociętych. Oczywiście nikt się nie spieszył z płaceniem. Tak się jednak ...

...składa, że jadąc do miasta trzeba przejechać przez wioskę dyrektora – nie ma innej możliwości.

Któregoś dnia wantoki dyrektora zatrzymali samochód z Warabung wożący ludzi do miasta i z miasta. Z pomocą policji ten samochód odzyskano, ale tydzień później ten sam samochód został obrzucany kamieniami i powybijano w nim szyby.
Kierowca przyjechał tym samochodem na stację misyjną w Warabung i wraz z pasażerami w ślepej furii zaczęli demolować dom dyrektora szkoły. Szukano dyrektora, który gdyby pewnie był, dziś już by nie żył. Na nic zdało się przekonywanie, że dom nie jest własnością dyrektora, ale parafii i szkoły. Nie można było się przebić przez wściekłe okrzyki: „Zabij!” i „Spal!”. Wraz z innymi nauczycielami mogłem się jedynie bezradnie przyglądać temu co robią. Co prawda przynieśli ogień, ale dom nie chciał się zająć. Porozbijali więc i pocięli ściany.
Później dowiedziałem się, że wcześniej o mało nie zabili jednego z nauczycieli, który pamiętnej nocy pił z dyrektorem.
Odjeżdżając po wykonanej demolce, złapali i uwięzili córki i żonę dyrektora.

Co prawda dwie godziny później przyjechała policja, ale policjanci byli tak pijani, że musieli trzymać się samochodu dla utrzymania równowagi. Sołtys wraz z kilkoma liderami musiał później pójść uwolnić uwięzione córki i żonę dyrektora. Całą noc wokół stacji rozlegały się wściekłe okrzyki jakby ujadających psów.

W efekcie na drugi dzień wszyscy nauczyciele uciekli ze szkoły i zajęcia zostały zawieszone. Jeżeli nauka nie zostanie wznowiona to drugi rok z rzędu ucierpią dzieci szkolne, gdyż rok temu szkoła w ogóle nie działała.

Sytuacja jest napięta, dlatego nie pozostało mi nic innego jak odwołać planowane uroczystości jubileuszowe. Parafia potrzebuje pokuty i pojednania i modlitwy do jej patrona św. Michała Archanioła. Być może za następne 50 lat będzie możliwe celebrowanie 100-lecia...  o ile ta parafia będzie jeszcze istnieć.

Ks. Jacek Bilik SAC, Papua Nowa Gwinea
Zdjęcia: ks. Adam Golec SAC, br. Janusz Namyślak SAC