Strona główna arrow Rok 2006 arrow Nr 36 (3/2006) arrow Misjonarz we własnym kraju
Misjonarz we własnym kraju Drukuj Poleć znajomemu

Rozmowa z ks. Gilbertem Mascarenhas SAC z Indii

R. - Proszę o przedstawienie się Czytelnikom „Horyzontów Misyjnych".
K.
- Jestem pallotynem, księdzem od 3 lat. Przez ten czas pracowałem w parafii, a niedawno zostałem wyznaczony na sekretarza misyjnego. Jestem pierwszą osobą powołaną na to stanowisko, gdyż tym, co wchodzi w zakres moich obowiązków zajmowali się dotychczas - na marginesie innych zadań - przede wszystkim rektorzy. Obowiązki te to przede wszystkim znalezienie źródeł finansowania seminariów, utrzymania seminarzystów, a także na różne naprawy na stacjach misyjnych. Na razie mamy 160 współpracowników. Nie jest łatwo ich pozyskać, gdyż Indie są krajem wielu religii, a chrześcijanie stanowią zaledwie 2% ludności.

R. - Stanowisko sekretarza misyjnego nam kojarzy się raczej z osobą koordynującą pomoc dla misjonarzy pracujących poza granicami kraju, a Ksiądz mówi...

...o zadaniach dotyczących pracy w swoim kraju.
K.
- Większość terytorium Indii jest uważana za tereny misyjne. I chociaż wśród pallotynów hinduskich jest zaledwie jeden obcokrajowiec, Niemiec - o. Manfred Hock, pracujemy w „systemie" stacji misyjnych. Mamy wielkie terytorium, toteż naszą pierwszą wielką misją jest własny kraj, ale już, jako pallotyni hinduscy, otworzyliśmy misję w Zambii i czynimy starania, by rozpocząć także misje w Malawi.

Problemem, z którym chciałbym się zmierzyć jest pomoc w edukacji dzieci ubogich. W Polsce zapoznałem się z ideą adopcji serca, którą chciałbym zapoczątkować w Indiach dla dzieci hinduskich. Myślę, że powinni w niej brać udział zamożni Hindusi, a nie tylko ludzie z Europy.
Wydajemy także miesięcznik „Wezwanie Pallotyńskie".

R. - Jaki jest zakres działalności pallotynów w Indiach?
K.
- Przede wszystkim jest to praca parafialna na terenie Indii. Jak wspomniałem, parafie funkcjonują na zasadzie stacji misyjnych - stacja główna, mała szkoła, stacje boczne, filie. Warunki pracy w wielu miejscach nie odbiegają od krajów misyjnych.

Nasze parafie bez pomocy ze strony prowincji nie dałyby rady. W Indiach są dwie prowincje pallotyńskie i regia. Nasza prowincja obejmuje południowe stany kraju - prowincję Nagpur. Druga prowincja - częściowo południowe i północne stany Indii. Natomiast w północnej części kraju jest regia. Wszystkich pallotynów jest: 249 księży, 123 braci po pierwszych i 5 po wieczystych ślubach oraz 82 nowicjuszy.

Mamy w Nagpur centrum kształcenia świeckich liderów, którzy pomagają nam w pracy wśród ludzi. Prowadzimy też szkoły podstawowe, średnie, college i szkoły techniczne.
Pallotyni współpracują też z ośrodkiem dla trędowatych Jeevodaya, znajdującym się w północnej prowincji.

R. - Proszę opowiedzieć o swojej pracy w parafii.
K.
- Pracowałem w mieście, gdzie byli ludzie wykształceni i dobrze zorganizowani. Bardzo mi pomagali. Moim obowiązkiem były funkcje kapłańskie, przede wszystkim odprawienie Mszy św.
W pracy pomagają katechiści. Poza duszpasterstwem, ewangelizacją i zajęciami w szkole zajmujemy się pracą socjalną, żeby ludziom żyło się trochę lepiej.
Prowadzona jest katechizacja dla dzieci, grupy młodzieżowe. Działa Towarzystwo św. Wincentego á Paulo, które gromadzi różne produkty, dobra podarowane przez ludzi zamożniejszych, i które potem rozdziela wśród potrzebujących.

Pracowałem też na stacji misyjnej, w parafii wiejskiej, składającej się ze stacji misyjnej w centrum i kilku filii w okolicznych wioskach oraz szkoły. Tam była zupełnie inna sytuacja. Dom księdza jest usytuowany poza wioską. Głównym zajęciem ludzi była troska o jedzenie, toteż w tygodniu niewiele osób przychodziło. Za to w niedzielę wielu ludzi uczestniczyło we Mszy św. Ksiądz nie miał zbyt dużego kontaktu z ludźmi. Współpraca była tu o wiele gorsza.

W mieście mówiłem raz i było zrobione co potrzeba. A w stacji trzeba było wielokrotnie przypominać, pokazywać. Mimo to praca w stacjach misyjnych jest lepsza dla księdza, bo ludzie są bardziej otwarci, choć nie mogą wiele dać. Są trwalsze relacje. W mieście ludzie są bogatsi, ale mniej otwarci.

R. - Słyszałam opinię, że katolikami najczęściej zostają ludzie z niższych kast. Czy to prawda?
K. - To jest prawda. Misjonarz wiele oferuje z zakresu pomocy socjalnej, medycznej i to przyciąga ludzi. Także to, że misjonarze kochają ludzi. Ale jest również trochę ludzi wykształconych, także z wyższych kast, którzy przechodzą przez centra rekolekcyjne i wielu z nich nawraca się na chrześcijaństwo. Konsekwencją tego jest często odrzucenie przez rodzinę.

R. - Obraz Indii przedstawiany w polskich mediach jest pokazywany często przez pryzmat działalności Matki Teresy i jej Zgromadzenia albo jako kraj, gdzie często atakuje się chrześcijan, Kościół katolicki. Jak jest w rzeczywistości?
K.
- Tak właśnie jest, szczególnie w północnej części Indii. Misjonarze nie są bezpieczni. Fundamentaliści myślą, że misjonarze koniecznie chcą nawracać Hindusów i starają się zbudować opozycję ku temu na forum parlamentu. Częste są ataki na misjonarza - mój kolega został kiedyś zaatakowany i pobity przez fundamentalistów.

R. - Jak w takiej sytuacji politycznej pracują misjonarze?
K.
- Większość pracuje w małych wspólnotach. Pracują po 2-3. Jeżeli jest 1 ksiądz, to ma do pomocy dwóch braci.
Mamy 6 niższych seminariów. Jest dużo powołań. Bazujemy na pracy we wspólnotach podstawowych. Ludzie najczęściej pozytywnie patrzą na działalność misjonarzy, na chrześcijan. Wiele hinduskich dzieci uczy się w katolickich szkołach. Nie ma problemów „po sąsiedzku". To tylko grupy fundamentalistów są zagrożeniem.

R. - Czy Ksiądz pochodzi z rodziny katolickiej?
K.
- Pochodzę ze starej katolickiej rodziny z Mangalu (między Goa a Kerala). Moja najmłodsza siostra jest u boromeuszek. W zgromadzeniach zakonnych jest 10 kuzynów.
Południowe stany mają dużo powołań.

R. - Dlaczego Ksiądz wybrał pallotynów?
K.
- Nie miałem zamiaru iść do pallotynów. Myślałem o zostaniu księdzem diecezjalnym, choć właściwie nie wiedziałem, jaka jest różnica między księdzem zakonnym a diecezjalnym. Po maturze poszedłem do proboszcza po opinię. Nie było go i rozmawiałem z wikarym - pallotynem. On zaprosił mnie do swojego zgromadzenia.
Pallotyni chcieli w tej diecezji otworzyć dom, ale biskup nie chciał - powiedział: „Przyślijcie jednego, zobaczę jak pracuje". I to był właśnie ten ksiądz.

R. - Co charakteryzuje hinduskich pallotynów?
K.
- To formowanie świeckich liderów i podstawowych wspólnot chrześcijańskich. Jeden z pallotynów z prowincji Nagpur reprezentuje sprawy apostolatu świeckich przy Episkopacie.
Byłbym bardzo wdzięczny, gdyby w Polsce znaleźli się ludzie, którzy objęliby swoim patronatem hinduskie dzieci lub naszych seminarzystów.

R. - Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Jolanta Fidura. Tłumaczył ks. Jan Rykała SAC
Zdjęcia: ks. Adam Golec SAC, archiwum