Wojna w parafii Drukuj Poleć znajomemu

Mimo że od zawieszenia broni między dwoma zwaśnionymi wioskami Kwimbu i Suanbokum minęło już kilka tygodni, sytuacja w parafii daleka jest od normalności. Po kilku tygodniach negocjacji Kwimbu zapłaciło 5 000 kina na tzw. bel kol, czyli ostudzenie emocji.

Pozostaje 95 000 odszkodowania, które mają zapłacić w późniejszym terminie. Ta zapłacona suma sprawiła, że pochowano mężczyznę z Suambokum zabitego w wyniku walk.

Nie ostudziło to jednak emocji, gdyż Kwimbu ze swej strony żąda 3 000 kina odszkodowania za tego, który został postrzelony w trakcie walk. Ranny mężczyzna przez kilka dni przebywał w szpitalu w Wewak, ale uciekł ze szpitala, gdyż -jak mówią ludzie w parafii - bał się ducha zabitego, którego ciało leżało w kostnicy w tym samym szpitalu.

Co więcej - ludzie z Kwimbu przypomnieli sobie, że 28 lat temu, czyli w 1978 roku, został zabity jeden z ich ziomków i nikt nie zapłacił odszkodowania, dlatego teraz...

...zażądali od wszystkich wiosek dookoła, by „zrzuciły się" na odszkodowanie.
Nieważne, że rodzina człowieka zabitego przed laty przysięgała z ręką na Biblii, że nie będą chcieli odszkodowania. Wantoki z wioski stwierdzili teraz, że odbyło się to bez ich zgody. Poza tym zagrozili, że doprowadzą do zamknięcia szkoły i przychodni, które są na stacji misyjnej. Zaczęli już wycinać teren, gdzie chcą zbudować własną szkołę.

Dodatkowo zagrozili, że żaden samochód nie będzie mógł przejechać drogą prowadzącą do parafii w Romie. Tę ostatnią groźbę zaczęli spełniać, kopiąc rów wzdłuż drogi akurat w miejscu, gdzie droga pnie się pod górę. Przejazd tą drogą w czasie deszczu grozi teraz co najmniej zniszczeniem samochodu.
Z tego powodu w ostatnim czasie zmuszony jestem docierać do parafii Roma pieszo.

Idąc tą drogą, przechodzi się w miejscu, gdzie zginął mężczyzna z Suambokum. Jego ziomkowie posadzili krotony (tanget) w miejscu zbrodni. Z jednej strony drogi kroton wskazuje miejsce, gdzie stał zabity, gdy dosięgła go kula, a kroton z drugiej strony drogi wskazuje miejsce, gdzie stał strzelający.

Ludzie z Suambokum, jak to bywa w zwyczaju papuaskim, zaczęli się zastanawiać za co ich spotkało takie doświadczenie i między innymi przypomnieli sobie, że nie wykonali pokuty nałożonej na nich przed laty przez ks. Krzysztofa Morkę. W 1998 roku sekciarscy chuligani z Suambokum rozbili figurkę Matki Bożej w kościele w Romie. Ludzie z Suambokum nie chcieli wydać policji sprawców tego czynu, dlatego ks. Krzysztof, jako ówczesny proboszcz, zadał wiosce pokutę - mieli postawić w wiosce duży krzyż. Dopiero teraz, gdy doszło do walk z Kwimbu, i jeden z ich ziomków zginął, wykonali tę pokutę. W środku wioski stanął blisko 3-metrowy krzyż, na którym wyryli słowa: Piotr i Paweł (patroni parafii Roma) oraz Pokuta.

Na 17 kwietnia zaplanowano tradycyjną ceremonię pokojową polegającą między innymi na wymianie świń między zwaśnionymi wioskami. Do ceremonii jednak nie doszło, gdyż Kwimbu się nie zgodziło, mimo że ta wioska wyrządziła najwięcej zła.

Wszyscy są już zmęczeni całą sytuacją i chcą jak najprędzej zakończyć ten konflikt, niestety Kwimbu odtrąca wyciąganą do nich rękę na zgodę. Nie pozostaje nic innego, jak modlić się do św. Michała Archanioła (patrona PNG) o pomoc w przemianie ludzi opętanych przez zło i nienawiść.

Ks. Jacek Bilik SAC, misjonarz w Papui Nowej Gwinei