|
W smiżańskiej parafii, prowadzonej od 1993 roku przez polskich pallotynów, nowość umiejętnie wkomponowuje się w tradycję parafii, co dla duszpasterzy stanowi dużą szansę, ale i wyzwanie.
Typową słowacką wieś, jaką byty Smiżany, w okresie komunizmu na siłę starano się przekształcić w wielkomiejską dzielnicę. Jej jedyną winą było położenie - bardzo blisko powiatowego miasta Spiska Nowa Wieś. W planach urbanistycznych najpierw zaprojektowano w mieście duże blokowisko - osiedle Zachód, które łączyło miasto ze wsią. Następnym krokiem miało być wyburzenie prawie wszystkich domów jednorodzinnych oraz postawienie kolejnego blokowiska już w samej wsi. Częściowo te plany zrealizowano. Dla przyjeżdżających od strony Popradu najpierw wyłaniają się bloki, a tuż przy nich, jakby przycupnięte, stare, ocalałe domki autochtonów.
W momencie, gdy parafię objęli pallotyni, biskup zreorganizował parafię i miejską dzielnicę Zachód przyłączył do smiżańskiej parafii. W wyniku tego jest to jedyny przypadek, gdy Zachód...
...(dzielnica miasta) jest położony na wschodzie (od centrum parafii). Ta z pozoru gra słowna ma jednak swoje symboliczne znaczenie, ponieważ tak jak nijak zachód nie pasuje do wschodu, tak nowa dzielnica do starej parafii. Są to dwa odmienne światy.
W Smiżanach jest mocna tradycja wiary, z wielkim szacunkiem dla sacrum i kapłanów. Raczej jakiekolwiek żarty w czasie liturgii nie przystoją - ani podczas homilii, ani nawet w ogłoszeniach. I chociaż z roku na rok szybko ubywa kobiet ubierających się w tradycyjne suknie, to jednak ta mentalność trwa.
W blokach mieszkają rodziny, które przybyły z okolic. Dla przesiedleńców zawsze nowe miejsce jest wyzwaniem wierności tradycji i wierze. Niestety - w tym wypadku nie można dać celującej oceny. Szczególnie widać to w czasie kolędy. Duszpasterze przychodzą tylko do rodzin, które ich zapraszają. O ile w Smiżanach jest takich rodzin dużo, to w osiedlu jest jedna, dwie albo trzy rodziny w bloku.
Widać to też w zachowaniu młodzieży. Jednym z najtrudniejszych momentów duszpasterstwa jest przygotowanie do bierzmowania. Gdyby tylko chodziło o obojętność religijną, księża mogliby być szczęśliwi, ale niestety jest wieleprzypadków agresji wobec wiary i Kościoła.
Z drugiej jednak strony jest spora grupa młodzieży zaangażowanej religijnie. Prężnie działa oaza. Młodzież sama organizuje się, by przygotować jasełka, misterium wielkopostne. Każdego lata jest organizowana oaza.
Największą jednak trudność duszpasterską stanowią Cyganie. W dwunastotysięcznej parafii jest ich około dwóch tysięcy. Jest to środowisko, które nie integruje się i nie chce się integrować. Zdecydowana większość deklaruje się jako katolicy, ale z wiary dla nich najważniejszy jest pogrzeb. Ich wiara, religia stanowi swoistą mieszankę wiary, przesądów i zabobonów. W obrzędzie pochowania Cyganie upatrują przede wszystkim zabezpieczenia przed złością zmarłych. Nie są odosobnione przypadki, kiedy rodzice chcą ochrzcić dziecko, bo... płacze.
Ks. Jerzy Limanówka SAC, Słowacja Zdjęcia autora |