Kana Galilejska Drukuj Poleć znajomemu

Kilka kilometrów na północny wschód od Nazaretu, przy drodze prowadzącej do Tyberiady, leży Kana Galilejska. Ta wioska, w której Jezus dokonał przemiany wody w wino, jest dziś 8-tysięcznym miasteczkiem.

Trzeba nieco oddalić się od głównej trasy przecinającej Kanę, aby przy jednej z uliczek odnaleźć skromny, zadbany kościółek, którym opiekują się franciszkanie. Według tradycji stoi on na miejscu owego domu, w którym odbywało się opisane przez Ewangelistę wesele (J 2). W niewielkiej sali, przylegającej od prawej strony do obecnego kościoła, zobaczyć możemy to, co z weselnego domu pozostało. Nie ma tego zbyt wiele. Jedynie trochę kamieni, fragmenty fundamentów.

To tu chcę się zatrzymać. Wpatrzony w te poczerniałe od starości kamienie, zaczynam słyszeć weselną muzykę. Czuję, jak wyobraźnia przenosi mnie dwa tysiące lat wstecz. Sala...

...jest pełna gości. Jedzą, piją, cieszą się. Wszystkim udziela się radość i nadzieja młodych. Dziś jest dla nich taki ważny dzień. Pragną, aby razem z nimi wszyscy byli szczęśliwi. Ci młodzi małżonkowie szykują się do spędzenia razem wielu lat życia, w których pewnie będzie sporo chwil trudnych czy przykrych. Dlatego dziś tak bardzo potrzeba im tych godzin szczęścia. Mają być fundamentem miłości na cale lata.

To Maryja pierwsza dostrzega grożące niebezpieczeństwo. Przez brak wina piękna uroczystość może pozostać dla młodych jedynie koszmarnym wspomnieniem, przez lata przypominanym przez mieszkańców wioski. To wspaniałe serce Maryi nie umie pozostać obojętne. Problem młodych staje się jej problemem. Synu, zrób coś! Nie mają wina. Tak, nie jest to nasza sprawa, ale czy można w takiej sytuacji pozostać obojętnym? Maryja nie mogła. Jej natarczywa prośba sprawia, że Jezus podejmuje decyzję. Po raz pierwszy dokona cudu.

I już przestajemy myśleć o weselu. Staje się ono dla nas jedynie tłem do spotkania się z jeszcze większą tajemnicą. Bo oto tajemnica małżeństwa ustępuje miejsca tajemnicy Chrystusa. Razem z uczniami pytamy: Kim On jest, skoro takie rzeczy czyni? Zauważamy wyraźnie rolę Maryi w zapoczątkowaniu publicznej działalności Syna.

Tak, wesele jest tylko tłem. Nawet nie znamy imion tych dwojga nowożeńców. Widocznie nie musimy. O wiele ważniejsza jest dla nas prawda o tajemnicy Boga, tak bardzo związanej z tajemnicą człowieka. I o Maryi, która, także dziś, pierwsza dostrzega grożące nam niebezpieczeństwa i natychmiast wstawia się za nami u Syna. A On interweniuje.

Tylko czy ja umiem zauważyć, jak wiele razy - także w moim życiu - otrzymałem Jego nadprzyrodzoną pomoc? Równie ważną, jak przemiana wody w wino, dokonana przed dwoma tysiącami lat w Kanie Galilejskiej.

Ks. Piotr Nowicki SAC