Rzeka Jordan Drukuj Poleć znajomemu

Na trasie naszej wędrówki po Ziemi Świętej nie może zabraknąć spotkania z wodami rzeki Jordan. To największa i najważniejsza z rzek Izraela.

To jej wody zostały zatrzymane, aby Izraelici mogli wejść do Ziemi Obiecanej (Joz 3, 14-17). To w Jordanie Naaman został uleczony z trądu (2 Krl5, 10-14). To nad Jordanem Jan Chrzciciel wzywał do nawrócenia i udzielał chrztu.

To wyjątkowa rzeka. Rzeka nadziei i życia. Przybywam nad nią jako pielgrzym. Gdybym był tylko geografem, szukałbym jej początku i końca – a wtedy dostrzegłbym z jednej strony Górę Hermon, a z drugiej Morze Martwe. Gdybym był tylko artystą, zachwycałbym się pięknymi widokami, pochylonymi drzewami, pływającymi rybami i ptakami. Gdybym był filozofem, rozmyślałbym o przemijaniu.
Ale ja przybywam tu jako pielgrzym. Oczywiście, przeżywam...

...najpierw zaskoczenie, że ta największa i najważniejsza z rzek Izraela jest tylko kilkumetrowej szerokości rzeką. A ja spodziewałem się, że będzie szeroka jak Wisła albo choć Odra. Dopiero po chwili dociera do mnie, że to przecież nie z ilości wody płynie wyjątkowe znaczenie rzeki Jordan.

Moje myśli biegną do czasu, gdy św. Jan „obchodził całą okolicę nad Jordanem i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów” (Łk 3,3). Widzę Jana Chrzciciela jak nasłuchuje, głosi, przeraża. Jest skuteczny. Dotarł do nich. Przebił skorupy ich serc. Przebudził ich.
Przybiegają do niego przerażeni, niczym ich przodkowie do Mojżesza. „Ratuj nas; pomóż; wstaw się za nami u Boga, co mamy czynić?” Dotarło do nich, że odeszli od Boga, że zapomnieli o Przymierzu, o Dekalogu. Zdają sobie w końcu sprawę z tego, że Bóg lada chwila może stracić cierpliwość do swego Ludu, tak jak to bywało w przeszłości. Boją się. Dostrzegają powszechne odejście od życia według Bożych przykazań.

Czytają swe Księgi Święte i znają historię Izraela. Przypominają sobie, że w takich sytuacjach, gdy Naród Wybrany zapomniał o swoim Bogu, przychodziły bolesne doświadczenia. Susze, zarazy, powodzie, najazdy nieprzyjaciół. Dopiero wtedy przychodziło opamiętanie. Przybiegli dziś po ratunek do Jana. Obiecują, że się nawrócą, że przestaną czynić zło. Nie chcą, by Bóg stracił cierpliwość, nie chcą zginąć.

Od tamtych wydarzeń minęły dwa tysiące lat. Jordan, rzeka przebaczenia i nadziei, rzeka nowego życia, wciąż płynie.

To także moja rzeka. Ja też nad nią przybiegłem, bo chcę odmienić moje życie. Chcę zostać obmyty i oczyszczony. Chcę, jak Syryjczyk Naaman, zostać uzdrowionym i otrzymać nowe życie. Chcę poczuć Boże przebaczenie, Bożą miłość. Przybiegłem tu, bo dostrzegłem brud moich grzechów. Chcę zostać obmyty. Potrzeba mi chrztu. Czuję się taki brudny, nieczysty, wstrętny.
Myślę o bliskich mi osobach, których nie umiem kochać. O moim egoistycznym podejściu do życia. Chcę zmiany! Chcę to zmienić. Chcę dotknąć przebaczenia. Czuję krople wody, spływające na moją głowę. To krople nadziei. Radosnej nadziei. Nie umrę, ale żyć będę. Już wiem, że dam radę powstać. Oto otrzymuję siłę, by rozpocząć nowe życie.

Tak jak przy każdej spowiedzi świętej, która jest najpiękniejszym odnowieniem znamienia Chrztu św. w moim sercu.

Ks. Piotr Nowicki SAC