Strona główna arrow Białoruś arrow Białoruś oczyma młodych
Białoruś oczyma młodych Drukuj Poleć znajomemu

Od września ubiegłego roku mam szczęście opiekować się postulatem. Tworzy go trzech młodzieńców, pochodzących z Białorusi. Sam nie byłem w tym kraju, ale codziennie przez kilka godzin przebywam wśród tych, co w sercach noszą osoby, obrazy, dźwięki tamtych stron.

Przy różnych okazjach rozmawiamy, wzajemnie się ucząc – oni języka polskiego i życia w Polsce, a ja poznaję ich, a poprzez nich Białoruś.
Opowiadają o życiu na Białorusi, o radościach ich rodaków, a także bolączkach. Słucham ich z zaciekawieniem, szczególnie kiedy mówią o pracy księży, sióstr w ich rodzinnych parafiach.

I choć, jak mówią, są powołania kapłańskie i zakonne na Białorusi, to nadal kilkadziesiąt parafii, szczególnie we wschodniej części kraju, nie ma jeszcze swojego księdza. Są miasta liczące kilkadziesiąt mieszkańców, w których stoi jeden ubogi (niedawno zwrócony) kościół. Wiele osób, szczególnie starszych, ma trudności z dotarciem na Mszę św. niedzielną, zwłaszcza na wsiach. Powód? Odległość – nierzadko ponad 10 km i brak własnego środka transportu. A i tak na Mszy św. większość stanowią ludzie starsi oraz dzieci i młodzież....

...Najtrudniejsza jest ewangelizacja średniego pokolenia.

Moi Postulanci pochodzą z parafii prowadzonych przez Księży Pallotynów. Obecnie pracuje ich pięciu w czterech parafiach: Woronowo, Hermaniszki, Bereza i Sielec. Radością napawa fakt, że w ubiegłym roku święcenia kapłańskie przyjął pierwszy pallotyn, pochodzący z Białorusi – ks. Stanisław Waszkiewicz SAC. Kilku innych „ustawiło się w kolejce” – są już w seminarium. Także Siostry Pallotynki doczekały się pierwszych następczyń tych, które od kilku lat pracują tam z dziećmi i młodzieżą.
Tak bardzo potrzeba na Białorusi księży i sióstr.

Moi podopieczni, widząc swoich rówieśników i dzieci, z pewną troską myślą o przyszłości. Jedną z ważniejszych spraw, które są obecnie podejmowane jest właśnie praca z dziećmi i młodzieżą. Ciągle potrzeba więcej ludzi do tej pracy.

Z jednej strony ubóstwo materialne, a z drugiej oferty, które są łatwe i proste, powodują uzależnienie młodych ludzi od alkoholu, papierosów, nierzadko narkotyków, a także od komputerów, które są coraz łatwiej osiągalne w powstających, jak grzyby po deszczu, salach komputerowych, bynajmniej nie przy programach edukacyjnych, ale przy grach. To uzależnia jak hazard. Nawet jeśli dziecko nie ma pieniędzy, by grać to potrafi przez kilka godzin przyglądać się grze innych. Niektóre przychodzą tam zamiast iść do szkoły. To dla nich jedyna czegoś warta rozrywka, nie myślą nawet o grze w piłkę czy podobnych zajęciach w wolnych chwilach. Potrafią oszukiwać rodziców i spędzać tam po kilkanaście godzin na dobę, nawet w nocy, bo wtedy gra kosztuje mniej. Dlatego potrzeba innych propozycji, które na miarę możliwości, księża i siostry starają się przedstawić.

„Moi” chłopcy z dumą opowiadają o tym, że w ich parafiach działa chór parafialny, wspólnota Wieczernikowa, koła Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego, kółka różańcowe, grupy: trzeźwości, obrony życia poczętego, ministranci, schola i bardzo potrzebna tam Caritas, działająca przy parafii. To dzięki zajmującym się nią siostrą i księżom do ludzi, szczególnie dzieci, dociera pomoc: artykuły żywnościowe, odzież, zabawki, słodycze… Caritas pomaga także szpitalom w zdobyciu sprzętu medycznego. Nie koniec na tym – księża i siostry katechizują dzieci i młodzież od pierwszej klasy szkoły podstawowej do ostatniej klasy szkoły średniej w salkach parafialnych (o ile takie istnieją) lub w kościołach.
Na Białorusi dzieje się już bardzo wiele dobrego, ale ciągle potrzeba więcej osób, które rzeczywiście oddadzą się do dyspozycji Bogu i tym ludziom, a także modlitwy za tych, którzy podejmą wezwanie Chrystusa: „Idźcie i nauczajcie…”. Ciągle potrzeba konkretnej pomocy, czynu miłosierdzia.
Tak wiele jest serc, które czekają na Ewangelię…

Ks. Tadeusz Beściak SAC

 
SMS misje