Strona główna arrow Białoruś arrow Muzeum ateizmu ocaliło kościół
Muzeum ateizmu ocaliło kościół Drukuj Poleć znajomemu

Na prośbę ks. biskupa diecezji witebskiej na Białorusi polscy Księża Pallotyni podjęli posługę duszpasterską w parafii Tołoczyn we wrześniu 2003 r. Jest to parafia w dekanacie orszańskim, niedaleko od granicy z Rosją.

Tereny są bardzo ładne, a ludzie życzliwi i chętni do współpracy. Czują się odpowiedzialni za swoją parafię. Perspektywy na przyszłość są duże, ale poważnym problemem jest to, że ci ludzie jeszcze nie potrafią się odnaleźć w wierze katolickiej. Widać to wyraźnie z pytań jakie zadają – bardzo często pytają o sprawy podstawowe, które dla nas są oczywiste. Robią pewne pomyłki w sposób często nieświadomy. Powoli uczą się być prawdziwymi katolikami. A katolików jest zaledwie 100 w tym 12-tysiecznym mieście – a do parafii należy także rejon.

Bardzo często słyszę, że witebszczyzna to przeważnie komuniści – nie ma się więc co dziwić, że ludzie zajmują tu wobec Kościoła pozycję...

...małego dziecka, które rozgląda się wokół i uczy się.
Tu wielki wpływ ma kultura rosyjska, język rosyjski, co jest przyczyną, że nie ma tam już Mszy św. czy nabożeństw w języku polskim. Władze tutejsze uważają, że nie ma najmniejszej potrzeby, żeby język polski funkcjonował w liturgii, informacjach czy jakiejkolwiek rozmowie. Wprawdzie jest tu trochę Polaków, ale oni już nie mówią po polsku; jeszcze rozumieją, ale rozmawiają tylko po rosyjsku. Kultura polska została jedynie w pamięci ludzi. Zwyczaje panują rosyjskie. Może dlatego władze nas trochę lepiej traktują, bo nie czują się zagrożone polonizacją. Te ziemie należały do Księstwa Druckiego, nie do Rzeczpospolitej. Nie ma więc tak silnych związków z Polską.

Sytuacja materialna – jak na całym wschodzie. Nawet ci, którzy pracują na stanowiskach nie mogą sobie pozwolić na luksusy.
Jak ludzie niebogaci, to Kościół miejscowy też biedny. Miesięczny „dochód” parafii to ok. 60 tys. rubli białoruskich czyli ok. 120 zł polskich. Gdyby nie pomoc z Polski .....

Są rodziny, które zarabiają ok. 150 tys. rubli (ok. 300 zł), a mają ośmioro dzieci. Jak sobie radzić przy tak wysokich cenach? Przekazują ubrania z dziecka na dziecko i np. chłopiec chodzi w czerwonych spodniach i bluzce z haftem czy inną damską ozdóbką. Dla takich ludzi prezent, nawet w postaci cukierka, to wielka radość.

Kościół w Tołoczynie do lat 30 ubiegłego stulecia funkcjonował jako parafialny. Przetrwał burzę komunizmu dzięki temu, że chciano w nim zrobić muzeum ateizmu. Po wojnie były w budynku sklepy, magazyny, cechy, usługi, a w końcu ktoś wpadł na pomysł utworzenia w zabytkowym kościele (wybudowany w 1853 r.; trzynawowy, późnogotycki) takiego właśnie muzeum. Projekt został uznany za najlepszy w całym ZSRR. Wymieniono fundamenty, przeprowadzono jakieś prace remontowe. Później postanowiono w podziemiu zrobić kawiarnię – położono płytki, zaczęto robić sufit, gdy okazało się, że kościół ma być oddany katolikom (dzięki staraniom katolików, a także księży Władysława Blina – proboszcza w Mohylewie i Józefa Pietruszki – proboszcza z Borysewa). Wtedy w ciągu tygodnia wszystko co dało się wyrwać czy wyciąć zostało wyniesione. Jak wtedy wyglądał kościół – łatwo sobie wyobrazić. Ale budynek przetrwał. Przy przekazaniu parafii, 6 kwietnia 1993 r., powiedziano nam, że wartość naszego kościoła to 50 mln dolarów i dostaliśmy wybór: albo podpisujecie i bierzecie kościół, albo nigdy go nie zobaczycie. Ludzie porobili zdjęcia jak te 50 mln dolarów wyglądało: ściany odrapane, belki powyrywane, kaloryfery pościągane...

Pierwszym proboszczem odzyskanego kościoła został ks. Wojciech Sokołowski, marianin. Następni byli: ks. Jarosław Hybzda z Orszy, marianin (1994-2000), ks. Krzysztof Mikołajczyk (2000-2003), który bardzo wiele zrobił dla tej parafii.

Są tu też trzy Siostry Serafitki, które prowadzą katechezę, troszczą się o zakrystię i wspólnie ze mną chodzą do chorych. Mamy grupy młodzieżowe, którym staramy się przybliżyć Pismo św. Są organizowane różnego rodzaju akcje, służące pobudzeniu aktywności i poczucia przynależności do konkretnej wspólnoty, parafii, do Kościoła katolickiego. Żeby ludzie czuli się potrzebnymi w Kościele, żeby rozumieli, że warto dla niego coś robić.

Pracy tu wiele, ale i duże możliwości. Gdybyż jeszcze były środki finansowe!
Pozdrawiam Czytelników „Horyzontów Misyjnych” i proszę o modlitwę.

Ks. Piotr Kubicki SAC, Białoruś
Zdjęcia: ks. Adam Golec SAC

 
SMS misje