|
W roku 2005 minęło 15 lat duszpasterzowania polskich pallotynów w Korei Południowej. Ja wprawdzie przebywam tu zaledwie od 4 lat, ale czuje się bardzo dobrze.
Ujęła mnie życzliwość Koreańczyków. Tu obcokrajowcy nie mogą ukryć się w tłumie, ale traktowani są uprzejmie. Zaskoczeniem było dla mnie, gdy podczas nauki podstaw języka koreańskiego na uniwersytecie w Seulu pytałem o coś i nikt nie żałował czasu, by mi coś wytłumaczyć. Teraz też, na moją prośbę, ludzie, z którymi się spotykam poprawiają cierpliwie moje błędy językowe. Kiedy na stacji metra zatrzymuję się, by sprawdzić na której stacji mam wysiąść zaraz ktoś pyta czy może w czymś pomóc.
Na ok. 40 mln mieszkańców w Korei jest zaledwie 8% katolików, ale sądzę, że ich wiara jest coraz głębsza, a i osób zainteresowanych nauką Chrystusa jest coraz więcej. Kiedy tu przyjechałem na adorację i wspólną Koronkę do Miłosierdzia Bożego w naszej kaplicy domowej...
...przychodziło po kilka osób. Teraz jest ich coraz więcej, tak, że nawet przenieśliśmy kaplicę do innego pomieszczenia.
Do budowanego przez nas w górach centrum Miłosierdzia Bożego przybywa na nocne czuwanie po 80-90 osób. Zadziwia mnie, że na Mszę św. o godz. 6.00 rano przychodzi ok. 200 osób.
W koreańskich kościołach proboszczami są zawsze księża lokalni. Misjonarze pomagają lub podejmują inne zadania ewangelizacyjne. Bardzo zaangażowani są ludzie świeccy.
Przyzwyczaiłem się już, że do kaplicy wchodzi się bez butów, że siedzi się na podłodze, na poduszkach (w kościele, tak jak u nas, są ławki i pozostaje się w obuwiu), że kobiety idąc do kościoła nakładają takie białe "chusteczki".
Podoba mi się tradycja wspólnych posiłków na spotkaniach parafialnych.
Do moich obowiązków należy dbanie o kaplicę, o porządek w domu, zakupy. Pomagam też ks. Pawłowi w budowie i przy "Apostole Miłosierdzia Bożego". Szkoda, że nie znam języka tak dobrze jak księża, którzy są tu już kilkanaście lat.
A jubileusz 15-lecia uczciliśmy bardzo skromnie. O godz 3.00 po południu była wspólna z przybyłymi adoracja Najświętszego Sakramentu oraz Koronka do Miłosierdzia Bożego, a później Msza św. dziękczynna za te lata, które tutaj przepracowaliśmy, a także za to, co pallotyni dają ludziom. Druga część uroczystości to wspólny posiłek: kawa, herbata, ciastka, jakieś kanapki. Było miło i serdecznie.
Br. Andrzej Baranowski SAC |