|
Sierpień w Mexico jest miesiącem wakacyjnym i rekolekcyjnym. Także Pallotyni mają wtedy swój czas odnowy duchowej.
Ks.Tadeusz i ks. Piotr z Tenango del Aire spędzili po tygodniu w ośrodku rekolekcyjnym w Mecameca na terenie diecezji Valde de Chalco. Natomiast wspólnota z Neza na czele z proboszczem ks. Zbyszkiem pojechała do domu eremity położonego na wysokości 3 tys. m n.p.m.
Owa pustelnia, powstała z inicjatywy hiszpańskiego franciszkanina, została zbudowana w stylu neoromantycznym z wieloma biblijnymi detalami. Składa się z przestrzennego oratorium z widokiem na majestatyczny wulkan Popocatepeti, traktowany tu jako symbol obecności Boga, oraz małej kapliczki adoracji, w której sprawowaliśmy eucharystyczną Ofiarę oraz adorowaliśmy Najświętszy Sakrament. Do tych dwóch miejsc wchodzi się zdejmując buty, podobnie jak do kaplicy Chrystusa Sługi w Krościenku. Buty zostawia się na małym placu, na którym jest...
... wiele kamieni i mozaik z wypisanymi i wyrytymi symbolami pokoju i dobra. Nad tym miejscem góruje figura św. Franciszka z Asyżu z ręką wyciągniętą ku górze, na której "zasiada" gołąbek. Nieopodal znajduje się kaskada tworząca swoistą rzekę życia przypominająca, że prawdziwą wodą życia jest Jezus. Jest tu również kamienna dzwonnica bez dzwonu, jednak z pięknym widokiem na miasto Puebla, oddalone około 50 km. Są jeszcze inne kapliczki, miejsca modlitw i spotkań, figury i fontanny, które razem tworzą fantastyczny kompleks wyciszenia na niewielkim obszarze.
Będąc tam na rekolekcjach, każdy z nas miał do dyspozycji pokój, lub jak kto woli, samotnię, z nazwą biblijną i bez prądu. Toteż świeczniki i latarki były "narzędziem" niezbędnym. Wieczorami spotykaliśmy się na wspólnym różańcu przy kominku. Niestety, chociaż lato w pełni, temperatura wieczorami spadała bardzo drastycznie, co dawało się we znaki w nocy.
Dom eremity położony jest na skalistym stoku pośród lasu iglastego i z dala od osiedla wypoczynkowego. stąd atmosfera - cisza, widok na czynny wulkan i głos wodospadu - sprzyjająca bliższemu spotkaniu z Bogiem i prawdziwemu odpoczynkowi. A kiedy w środę przyjechał prawdziwy eremita, można było dołączyc się do jego przeżywania Liturgii Godzin i porozmawiać wieczorem przy kominku o początkach jego "eremitowania".
Choć piękne i wyjątkowe, nie jest to miejsce zbyt popularne do zwiedzania przez wycieczki, bo trudne "do zdobycia". Trzeba jechać najpierw ok. godziny drogi serpentynami, po których kiedyś przeszedł Hernan Cortez, aby podbić Azteków. Potem wjechać w polną drogę i pokonać 5 km wyboistej ścieżki w lesie, a następnie wspiąć się 3 km do góry. Warto jednak od czasu do czasu zajrzeć tu dla duchowego odpocznienia.
Ks. Bartłomiej Pałys SAC Zdjęcia ks. Bartłomieja |