Strona główna arrow Warto przemyśleć arrow Tabgha - rozmnożenie chleba
Tabgha - rozmnożenie chleba Drukuj Poleć znajomemu

Tabgha. To miejsce, na którym Pan nasycił lud pięcioma chlebami i dwiema rybami. Znajduje się ledwie kilkadziesiąt metrów od Kościoła Prymatu św. Piotra.

W obecnie stojącej świątyni, bardzo surowej, będącej pod opieką niemieckich benedyktynów, szczególną uwagę warto zwrócić na małą mozaikę, wkomponowaną w posadzkę prezbiterium. Kosz, w nim pięć chlebów, po bokach dwie ryby. Tylko tyle. A chciałoby się zobaczyć o wiele więcej. To przecież tu, na tym łagodnym zboczu Góry Błogosławieństw, Jezus dokonał cudu rozmnożenia chleba.

Tego, co się tu wydarzyło przed 2 tysiącami lat, nie rozumie ten, kto chociaż raz w życiu nie był głodny, kto nie czuł tego dojmującego bólu, kiedy tak bardzo ssie w żołądku. Takie straszne uczucie pozostaje w pamięci na zawsze. Do końca życia będzie miało wpływ na nasze...

...czyny i myślenie. Z obawy przed ponownym głodem człowiek jest w stanie tak wiele uczynić. Dobrego i złego. Byle już tylko nie cierpieć głodu. Tak było tysiące lat temu, tak jest i dziś.

Apostołom smak głodu nie był obcy. Stąd ich troska o słuchający Mistrza lud. Cieszą się widząc, jak wielu słucha Nauczyciela. Wiedzą jednak dobrze, że nawet najpiękniejsza Dobra Nowina nie zainteresuje tych ludzi, gdy zaczną odczuwać głód.

I staje się cud. Jezus daje tłumom jeść. Ogromny entuzjazm. Tak, za kimś takim pójdą nawet na koniec świata. Ten, kto za darmo rozdaje chleb, jest jak rzymski Cezar. Jest godzien, żeby być królem. Takiego króla chcą mieć. Już nie będzie codziennego niepokoju o to, czy jutro będzie coś do jedzenia, czy nie będą głodni. Dlatego chcą go uczynić królem.

Trudno się im dziwić. Euforia jest powszechna.
A tu nagle taka katastrofa. Nie rozumieją Go. Bo jakże mogą zrozumieć słowa: „Ja jestem prawdziwym Chlebem; Ciało Moje jest prawdziwym Pokarmem; Kto Mnie spożywa, nie umrze”. Czar prysł.

Są zdziwieni, zszokowani, rozczarowani. Nie mogą tego pojąć. W swoim ludzkim, przyziemnym myśleniu tłumaczą sobie, że przecież nie są kanibalami.

I odchodzą. Po co zostawać, jeśli głód został zaspokojony? Wszystko pryska jak cudowny sen. Czyżby tak było naprawdę? Czy przywiodła ich jedynie ciekawość? Czy po zaspokojeniu głodu nic ich już nie interesuje?

Jeszcze za wcześnie. Jeszcze nie teraz. Na razie słowa Nauczyciela ich przerastają. Prawda o prawdziwym Pokarmie jest jeszcze dla nich za trudna. Będą musieli ponownie usłyszeć, a potem otrzymać pomoc Ducha Świętego. Bez tego wsparcia od Boga, bez łaski wiary – nie da się tej tajemnicy pojąć.

To rozmnożenie chleba nie było przypadkowe. U Boga nie ma przypadków. To wszystko jest przygotowaniem.

Ks. Piotr Nowicki SAC