Drodzy Czytelnicy! Drukuj Poleć znajomemu

Wielki nakaz misyjny Chrystusa: "Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody..." (Mt 28, 19) pozostaje w Kościele ciągle żywy. Intryguje, niepokoi, jest wyzwaniem i zadaniem.

Dotyczy Kościoła powszechnego, ale i najmniejszych jego wspólnot oraz każdego chrześcijanina. 21 października obchodzimy pierwszy Światowy Dzień Misyjny w nowym tysiącleciu.

Gdy kończył się wiek XIX jeden z katolickich myślicieli stwierdził: Wiek dwudziesty będzie albo wiekiem wiary, albo go wcale nie będzie. To, że był on wiekiem wiary, to że mogliśmy przekraczać bramę trzeciego tysiąclecia prowadzeni przez największego misjonarza naszych czasów, Jana Pawła II, jest miedzy innymi wynikiem misyjnego zaangażowania wielu chrześcijan. Zaangażowania wynikającego z troski o rozwój swej wiary. „Tylko w wierze misje znajdują zrozumienie i oparcie" (RMis, nr 4). Nie można...

... inaczej patrzeć na misje jak tylko w perspektywie wiary.

W centrum tej wiary stoi Chrystus, który zbawia i za naszym pośrednictwem chce zbawiać wszystkich ludzi również w trzecim tysiącleciu. Stąd, jak przypomina Ojciec Święty: "Nie możemy być spokojni, gdy pomyślimy o milionach naszych braci i sióstr, tak jak my odkupionych krwią Chrystusa, którzy żyją nieświadomi Bożej miłości. Dla każdego wierzącego, tak jak i dla całego Kościoła, sprawa misji winna być na pierwszym miejscu, ponieważ dotyczy wiecznego przeznaczenia ludzi i odpowiada tajemniczemu i miłosiernemu planowi Bożemu" (RMis, nr 86).

Są bowiem ludzie, którzy pozostając w stanie ignorancji względem Chrystusowej nauki, żyją w alienacji i zagubieniu, w półprawdzie swoich religii, w niewoli ślepych sił przyrody, nieludzkich zwyczajów otrzymanych od przodków, deptania ludzkich praw, własnego, często dyktowanego przez warunki życia, egoizmu. Nie jest im przez to dana możliwość zetknięcia się z Bożym miłosierdziem danym ludziom w Chrystusie.
Misje to nie tyle "sprawa miłości" względem Chrystusa a przez Niego względem braci, ale "sprawa wiary" w Chrystusa." (RMis, nr 11), kwestia kontemplacji oblicza Chrystusa. Dlatego Papież, wzywając do zaangażowania misyjnego, mówi, że ono ma cel wewnętrzny. Nie chodzi o ekspansję Kościoła, ale o "odnowę wiary i życia chrześcijańskiego. Misje bowiem odnawiają Kościół, wzmacniają wiarę i tożsamość chrześcijańską, dają życiu chrześcijańskiemu nowy entuzjazm i nowe uzasadnienie. Wiara umacnia się, gdy jest przekazywana" (RMis, nr 2).

Kontemplacja Jezusa, „pierwszego i największego głosiciela Ewangelii”, czyni nas głosicielami Ewangelii. I właśnie kontemplacja oblicza Chrystusa w „braciach najmniejszych i uwięzionych” kazała ks. Stanisławowi Szulmińskiemu, pionierowi dialogu z naszymi braćmi na Wschodzie, zrezygnować z własnej wolności i życie swe ofiarować dla najbardziej udręczonych. To, że jego ofiara nie tylko nie poszła na marne lecz przynosi owoc o jakim nawet nie marzył, świadczy rzesza misjonarzy udających się na Wschód, kapłani, siostry zakonne, świeccy, którzy swoim poświęceniem i ofiarnością stają się wymownym obrazem miłości Boga dla ludzi którym Go odebrano. Kontemplacja oblicza Chrystusa nakazuje wielu ludziom z misji ad gentes uczynić rację swego życia, wzywa do większego wysiłku i entuzjazmu w dążeniu do świętości.

Za kilka tygodni, przygotowując się do kontemplacji oblicza Jezusa przychodzącego do nas w osobie małego Dziecka, usłyszymy powtarzane od ponad 2000 tysięcy lat wołanie: „Oto zwiastuję wam radość wielką, dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel”. W noc, opromienioną blaskiem wschodzącego dla nas z wysoka Słońca, pójdźmy więc wszyscy do stajenki, aby przy uciszonych sercach Maryi i Józefa zanurzyć siebie w radość, przyobiecaną przez aniołów każdemu, w kim Bóg znalazł swoje upodobanie. Spróbujmy w czasie tegorocznych, dla wielu może szarych, zgaszonych i smutnych świąt, odnaleźć osobiście, dla siebie – Jezusa. Bo odnajdując Go, odnajdziemy także wszystko, na co czekamy. Z Nim bowiem, w Nim i tylko ze względu na Niego wszystko inne, zarówno małe, jak i to największe, jest, było i będzie człowiekowi dodane.

Niech przez nas ten Zbawiciel dotrze ze swoim zbawieniem do całego świata.

Ks. Adam Golec SAC