Zaufać szczęściu Drukuj Poleć znajomemu

Czy jestem szczęśliwy? O tym wiem ja sam, bo ja doświadczam mojego szczęścia. Inni o tyle tylko coś wiedzą lub mogą wiedzieć, o ile moja szczęśliwość im się udziela. Uczucia są zaraźliwe.

Zarażamy innych smutkiem, przygnębieniem, lękiem, goryczą, rozczarowaniem, entuzjazmem, radością, pogodą, uśmiechem, szczęśliwością. W spotkania z innymi wnosimy nasz nastrój, stan ducha, umysłu i serca. Czasem próbujemy maską uśmiechu przysłonić nasz smutek, chroniczne przygnębienie, pustkę emocjonalną. Maska jednak uwiera. A poza tym wyczuwają nas swoją intuicją dzieci, które czują kim jesteśmy. Francuskie przysłowie mówi, że dzieci mają rację. Może czasem warto je zapytać jak nas emocjonalnie odbierają. Dzieci bezbłędnie diagnozują nasz stan ducha i serca. Poznają intuicyjnie, sercem.

Dobra formacja chrześcijańska jest formacją nie tylko etyczną, dzięki której stajemy się ludźmi prawego sumienia, umiejącymi rozróżnić dobro od zła, wolnymi dla dobra, ale i szczęśliwymi.
Troska o formację szczęśliwych ludzi, chrześcijan tkwiła głęboko w sercu św. Wincentego Pallottiego. Ojciec Pallotti – bo tak go w Rzymie tytułowano – był człowiekiem o szczęśliwych oczach i pogodnej twarzy. Tak o nim pisał Paweł de Geslin, jego bliski współpracownik: [Pallotti] był niskiego wzrostu i trochę pochylony. Wykazywał ożywienie, ale nie było w tym pośpiechu. Każdy z jego gestów zdawał się mówić, że życie jest krótkie, a zatem nie należy tracić...

...ani chwili. Jego siwiejąca głowa z przodu była już zupełnie łysa, tym samym piękne, szerokie czoło jak kość słoniowa, zwracało uwagę. Rysy twarzy miał delikatne i regularne, a jego czarne oczy, obejmujące przenikliwym spojrzeniem wszystko, ujawniały człowieka niezwykłej dobroci. Pallotti, człowiek szczęśliwy, o dobrych oczach, pragnął wskrzesić szczęście w osobach, które spowiadał, duchowo leczył, inspirował do twórczego zaangażowania się na rzecz Ewangelii, Dobrej Nowiny o zbawieniu wszystkich. Bowiem Bóg pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy (1Tm 2,4). Ojciec Wincenty jako mistrz duchowy wychowywał nie tylko ludzi prawych, zaangażowanych w działo ewangelizacji, ale zarazem szczęśliwych. Pallotti był przekonany, że radość i wesele ducha jest jednym z cennych owoców wywodzących się z darów Ducha Świętego, dlatego stanowi jedną ze szczególnych cech charakteryzujących prawdziwych sług Bożych. Zalecał częste odmawianie psalmu 100: Wykrzykujcie na cześć Pana wszystkie ziemie, służcie Panu z weselem! Wśród okrzyków radości stawajcie przed Nim! Wiedzcie, że Pan jest Bogiem, On sam nas stworzył, my Jego własnością, jesteśmy Jego ludem, owcami Jego pastwiska. Wstępujcie w Jego bramy wśród dziękczynienia, wśród hymnów w Jego przedsionki, chwalcie Go i błogosławcie Jego imię! Albowiem dobry jest Pan, łaskawość Jego trwa na wieki a wierność Jego przez pokolenia.

Pallotti był pewien, że jeśli człowiek wierzący w Ewangelię będzie tryskać radością i świętym weselem wykaże tym samym, że podążanie śladami Pana naszego Jezusa Chrystusa kształtuje życie prawdziwego wesela.

Co jest podstawą radosnego chrześcijanina? Tą podstawą – według Pallottiego – jest wiara w szczęśliwego Boga, który z nadmiaru swojej dobroci stworzył wszystko, co istnieje, wszelki byt, dobro, piękno. Zwróćmy uwagę, że ojciec Wincenty roztacza przed nami obraz Boga, który sam w sobie jako Ojciec, Syn i Duch Święty jest Bogiem szczęśliwym. Jakże często przywiązani jesteśmy do obrazu Boga sędziego, pełnego gniewu, obrażonego, bądź zasmuconego, cierpiącego. C.G. Jung, wybitny psycholog głębi, w każdym cierpieniu nerwicowym dostrzegał zafałszowany obraz Boga. Ojciec Pallotti chciał nam powiedzieć: otwórz oczy serca i duszy i zobacz Boga szczęśliwego, a to cię przemieni, ponieważ zostałeś stworzony na obraz Boga i powołany do życia szczęśliwego. Bóg bezgranicznie szczęśliwy – pisze ks. Wincenty – powodując się nieskończoną miłością i nieskończonym miłosierdziem, dokonuje dzieła stworzenia po to, aby się całkowicie udzielać swoim stworzeniom. Wierzę, iż Bóg nieskończenie szczęśliwy w sobie może uczynić wszystko oprócz grzechu i śmierci, bo jest samym Życiem.

Pallotti ufał życiu we wszystkich przejawach, bo ufał Temu, który jest Życiem. We wszystkim co jest widział dobro i dar. Wszystko, co Bóg stworzył, jest dobre – pisał św. Paweł (1 Tm 4,4). Przez młodzieńczą ascezę, pełną pokuty, Pallotti nauczył się rozróżniać stworzenie od Stwórcy, to co skończone od Nieskończonego, dlatego nie ubóstwiał żadnej rzeczy, innych osób, samego siebie. We wszystkim co pochodzi z rąk Stwórcy dostrzegał dobro i dar. Całą swoją nadzieję pokładał w Bogu, a nie w stworzeniach. Św. Paweł przynaglał swojego ucznia Tymoteusza słowami: Bogatym na tym świecie nakazuj, by nie byli wyniośli, nie pokładali nadziei w niepewności bogactwa, lecz w Bogu, który nam wszystkiego obficie udziela do używania (1 Tm 6, 17). Św. Wincenty Pallotti, podobnie jak św. Franciszek z Asyżu, który wołał Bóg mój i wszystko czuł się człowiekiem bogatym nie przez posiadanie wielu rzeczy, majątków, ale przez poczucie bycia wszystkim obdarowanym. Doświadczył on ewangelicznego paradoksu ubóstwa, które czyni człowieka bogatym i szczęśliwym. Pallotti pozostawił nam wyjątkową medytację, która może obudzić w nas szczęśliwe poczucie bycia obdarowanymi przez Boga. Poddajmy się słowom autora. Pobudźmy naszą wyobraźnię, zaangażujmy nasze zmysły. Pallotti pisał: przypomnijmy sobie w świetle wiary świętej, że Pan Bóg działa zawsze ze względu na cel godny Jego wiecznej i nieskończonej, niezmierzonej i niepojętej Istoty. Dał nam przeto światło, dlatego że pragnie byśmy dążyli do widzenia i oglądania na wieki niedostępnego światła, jakim jest sam Bóg. Ciemności nocy, które przynoszą nam spoczynek po trudach dziennych, dał nam także po to, by nas przysposobić do wiecznego odpocznienia w niebie. Dał nam zapachy kwiatów, byśmy się zwracali do wiecznej słodyczy Bożej w Bogu. Dał nam rozmaitość dźwięków i melodii, by nas zapalić miłością do wiecznych hymnów w chwale świętych. Dał nam nieprzeliczoną rozmaitość smaków w pokarmach i napojach, by nas przepoić miłością do wiecznych rozkoszy w Bogu. Dał nam ubiory i stroje różnorodne także w tym celu, byśmy się poczuwali do obowiązku stałego przyoblekania duszy we wszystkie cnoty, zdolne usposobić ją do tego, by w niebie przyodziana była w wieczną chwałę. Dał nam bogactwo: złoto, srebro, klejnoty, perły kosztowne, by w nas obudzić dążenie do wiecznych bogactw, którymi jest sam Bóg w objawieniu swej chwały. Wszystkie zaś te rzeczy dał nam jako doczesne, ulegające zepsuciu i ograniczone, aby w was obudzić dążność do tego, co wieczne i nieśmiertelne, nieskończone, niezmierzone i niepojęte, a czym właśnie jest Bóg.

Jakże często nasz umysł zajęty jest tym, czego nam brakuje. Stąd dojmujący smutek i przygnębienie. Martwimy się tym czego nie mamy. Dajemy sobie prawo do ciągłego niezadowolenia ze wszystkich i wszystkiego, powtarzając nieustannie: Niby z czego mamy się cieszyć? Wkładamy wiele wysiłku, aby być ludźmi nieszczęśliwymi. P. Waltzlewick, psycholog żyjący w USA, napisał książkę pod znamiennym tytułem: „Wprowadzenie w sztukę bycia nieszczęśliwym”. W książce tej autor ukazuje wiele strategii, którymi posługujemy się w życiu codziennym, aby stać się ludźmi nieszczęśliwymi. Pallotti proponuje nam, abyśmy sobie zaufali i poszli za naszym pragnieniem szczęścia. Trzeba zwrócić oczy naszego serca ku dobru, którym każdy z nas jest. Jesteśmy darem danym sobie i innym przez Hojnego Dawcę. Odkryjmy bogactwo naszego istnienia podarowanego nam. Każdy z nas jest dobrem i darem, kimś jedynym i niepowtarzalnym. W każdym z nas są ukryte skarby, które czekają na odkrycie. Pallotti zaprasza nas, abyśmy stali się poszukiwaczami dobra w nas samych. On widział i cenił bogactwo własnego człowieczeństwa zawdzięczanego Bogu. Dlatego ojciec Pallotti stał się poszukiwaczem dobra i daru w spotkanych osobach. Jego oczy ogarniały i wydobywały z ludzi to, co w nich jest najlepsze.

Wśród jego rozmówców byli papieże, kardynałowie, biskupi, chorzy, uwięzieni, złamani na duchu, cierpiący. Pallotti pomagał im wydobyć ukrytą w sercu tęsknotę za szczęściem.

Ta tęsknota jest nieśmiertelna. Ta tęsknota jest w Tobie, Drogi Czytelniku. Zaufaj jej, pójdź za nią, a ona przemieni Twoje życie. Odetchniesz i poczujesz się szczęśliwy.

Ks. Bogusław Szpakowski SAC
Zdjęcia: archiwum