Strona główna arrow Rok 2000 arrow Nr 13 (4/2000) arrow 10 lat polskich Pallotynów w Korei Południowej
10 lat polskich Pallotynów w Korei Południowej Drukuj Poleć znajomemu

Mówiąc o początkach Kościoła w Korei, chciałbym najpierw przytoczyć słowa papieża Jana Pawła II, które wypowiedział podczas pierwszej swojej pielgrzumki do Korei w 1984: “Prawda o Jezusie dotarła także na koreańską ziemię. Przyszła za pośrednictwem ksiąg przywiezionych z Chin.

Łaska Boża w przedziwny sposób pobudziła waszych uczonych przodków najpierw do intelektualnych poszukiwań prawdy Bożego słowa, a potem do żywej wiary w Zmartwychwstałego Zbawiciela. Kierując się pragnieniem pełniejszegu udziału w wierze chrześcijańskiej, wasi przodkowie wysłali w 1784 roku jednego spośród nich do Pekinu, gdzie został ochrzczony. Z tego dobrego ziarna narodziła się pierwsza wspólnota chrześcijańska w Korei, wspólnota unikalna w dziejach Kościoła, ponieważ została założona wyłącznie przez ludzi świeckich..“ W 2000-nej histori istnienia Kościoła katolickiego, Korea jest jedynym krajem, gdzie Ewangelia Chrystusowa została przyniesiona przez ludzi świeckich.

Kiedy ks. Jakub Chou, chiński kapłan, jako pierwszy misjonarz przybył do Korei w 1795 roku zastał już około 4000 ochrzczonych wiernych i odkrył, że wiara rozprzestrzeniła się także pośród inteligencji, ludzi uczonych tego kraju. Niestety, również w tym czasie, wir prześladowań ogarnął cały kraj, przynosząc śmierć wielu wspaniałym wyznawcom Chrystusa. Także ksiądz Jakub Chou, po pięciu latach wytężonej pracy, poniósł śmierć męczeńską, zostawiając...

...za sobą więcej niż 10.000 wiernych. Ten dopiero powstały Kościół, tak młody, a już tak silny w swej wierze, przetrwał kolejne fale okrutnch prześladowań. Wśród nich – trzy największe: w 1801, 1839 i 1846 roku. Mimo tego w roku 1863 było już 12 koreańskich księży, którzy pasterzowali wspólnocie około 23.000 wiernych. Trzeba tu dodać, że w 1836 roku przybyli pierwsi francuscy misjonarze, a pierwszym koreanskim księdzem był Andrzej Kim. Niestety, do władzy doszedł ksenofobiczny książę regent zwany Taewon-gun, który wszystkie problemy koreańskie wiązał z wejściem cudzoziemców. Stąd też rozpoczęła się - najbardziej ostra – czwarta fala prześladowań. Trwały one aż do roku 1876, kiedy to wspomniany książę stracił władzę, a Korea była zmuszona podpisać umowę z zachodnimi mocarstwami, gwarantującą bezpieczeństwo i wolność głoszenia Ewangelii zagranicznym misjonarzom.

Co było przyczyną tych, tak strasznych prześladowań chrześcijan, skoro dla przykładu, wcześniejsze religie i filozofie jak konfucjanizm, taoizm czy buddyzm przyszły także z zewnątrz i bez żadnych problemów zostały zasymilowane przez naród koreański ?
Jako główną przyczynę podaje się fakt, że w XIX wieku rządząca dynastia Lee próbowała w sposób bardzo rygorystyczny odizolować kraj, ludzi i tradycję przodków od wpływów zewnętrznych. Żaden obywatel koreański, pod groźbą kary śmierci, nie miał prawa opuszczać kraju i żaden obcokrajowiec nie miał prawa wjechać do tego kraju. Wszelki kontakt ze światem zewnętrznym był surowo zabroniony (wyjątkiem były Chiny). Ponadto, w oczach ówczesnej władzy, ta nowa religia była czystą herezją, przeciwieństwem tradycji przodków i możliwą ścieżką wdarcia się obcych wpływów ze szkodą dla narodu.
W 1925 roku, w Bazylice św. Piotra w Rzymie - spośród 10.000 męczenników – 79 zostało ogłoszonych błogosławionymi, a w 1968 roku dodatkowo jeszcze 24.

W czasie i po wojnie koreańskiej (1950-53) liczba katolickich organizacji i misjonarzy ogromnie wzrosła, przez co i Kościół katolicki zaczął liczebnie wzrastać niesamowicie szybko. W 1962 roku Stolica Święta ustanowiła w Korei hierarchię kościelną i powołała do istnienia 3 archidiecezje i 8 diecezji z ponad 600.000 wiernych. W roku 1986 liczba diecezji wzrosła do 14; powołano też diecezję polową.
Patrząc w historię, nie można pominąć roku 1984. Wtedy to bowiem Rzymsko-Katolicki Kościół w Korei wspólnie z papieżem Janem Pawłem II, który jako pierwszy z papieży odwiedził tę ziemię, celebrował dwusetną rocznicę swego istnienia. W tymże też roku, 6-go maja podczas Mszy świętej, Ojciec Święty dokonał aktu kanonizacji 103 męczenników (wśród nich 93 Koreańczyków i 10 francuskich Misjonarzy), którzy zginęli w 1866 roku, podczas (wspomnianej wyżej) czwartej fali prześladowań. Jest to tym bardziej wydarzenie bez precedensu, ponieważ po raz pierwszy w historii akt kanonizacyjny dokonał się poza Rzymem. W czasie tamtej Mszy świętej papież powiedział: “Obecny wspaniały rozkwit Kościoła w Korei jest owocem heroicznego świadectwa Męczenników. “

I rzeczywiście - lata 70-te, 80-te i 90-te to najbardziej dynamiczny rozwój koreańskiego chrześcijaństwa. Jest to fenomen nieporównywalny z innymi kościołami świata. W ciągu tych trzydziestu lat liczba katolików wzrosła ze 150.000 do czterech milionów.
Liczba chrztów rocznie wynosi ponad 100.000. Duża liczba powołań kapłańskich sprawia, że obecnie istnieje już sześć Seminariów Duchownych. Amerykanom i Europejczykom trudno uwierzyć, ilu ludzi jest codziennie na Mszy świętej. Osobiście pomagam w parafi liczącej około 15.000 wiernych. W niedzielę mamy 8 Mszy świętych, w których uczestniczy od sześciu do siedmiu tysięcy ludzi; natomiast w dni powszednie mamy około 200 osób na jednej Mszy świętej. Bardzo gorliwie świętowane są pierwsze piątki miesiąca (Msza św. i nabożeństwo połączone z indywidualnym błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem). Trzeba tu także zaznaczyć szczgólne nabożenstwo Koreańczyków do Matki Najświętszej. Wiele razy byłem świadkiem, kiedy o 12-tej w południe niektórzy ludzie zatrzymywali się na ulicy, czy odkładali domowe prace po to, by odmówić Anioł Pański. Wielkie znaczenie w parafiach odgrywają Legiony Maryi. Liczba tych grup idzie w tysiące. Prawie każdego dnia późnym wieczorem (bo w dzień pracują w firmach, zakładach), w salce katechetycznej można spotkać grupę mężczyzn modlących się na różańcu, czy też omawiających sprawę, którą akurat ich grupa Legionu Maryi musi załatwić (kobiety przeważnie nie pracują, mogą więc spotykać się w różnych godzinach). Sama modlitwa na różańcu jest chyba najważniejszą, bo też najczęściej odmawianą modlitwą przez Koreańczyków.

W zachowaniu, w ogromnej potrzebie modlitwy, widać radość Koreańczyków z faktu bycia chrześcijaninem. Tak po części wyobrażam sobie pierwszych chrześcijan. Chociaż wiara u większości Koreańczyków nie ma jeszcze głebokich korzeni i ich wiedza religijna jest mała, to jednak można dostrzec u wielu z nich zachwyt Ewangelią Chrystusową. Toteż duszpasterstwo wśród tych ludzi daje wiele radości.
Polscy Księża Pallotyni przybyli do Korei Południowej przed 10 laty na zaproszenie biskupa diecezji Suwon, ks. Angelo Kim, który chciał, by nasze Zgromadzenie – zgodnie ze swoim charyzmatem i właściwymi sobie sposobami - pogłębiało i ożywiało wiarę ludzi świeckich. Naszą priorytetową działalnością jest poszukiwanie i realizacja dzieła Miłosierdzia Bożego. Pracujemy we trzech: ks. Jerzy Ciesielski, ks. Paweł Zawadzki i ja – ks. Zbigniew Wasiński.

Nasza aktywność apostolska przejawia się m.in. w comiesięcznych spotkaniach z grupą ludzi świeckich, zainteresowanych różnymi formami współpracy z nami. Poprzez liturgię i konferencje dajemy im możliwość formacji w duchu św. Wincentego Pallottiego. W każdą pierwszą sobotę miesiąca prowadzona jest także całonocna adoracja z modlitwami do Jezusa Miłosiernego. Zajmujemy się też kapelanią sióstr, a jeden z nas pracuje w szpitalu. Pomagamy w pracach parafii – Msze św., spowiedź, komunia dla chorych. Przynajmniej raz w tygodniu odprawiamy Msze św. w domach różnych zgromadzeń żeńskich.
Mówiąc o pracy pallotynów w Korei, nie można zapominać o głównym celu naszego pobytu tutaj, a mianowicie o przeszczepianiu naszego Zgromadzenia na teren Azji, co zmusza nas do tego, by stale pamiętać o konieczności stworzenia odpowiedniej bazy i warunków.

Kościół koreański w swojej strukturze jest taki sam jak polski, tzn. cały kraj podzielony jest na archidiecezje, diecezje i parafie. Parafie jednak od strony organizacyjnej mogą być wzorcem dla wielu w Polsce. Chodzi przede wszystkim o zaangażowanie i odpowiedzialność ludzi świeckich za życie w parafii. Ponadto, w porównaniu do polskiego Kościół koreański jest bardzo młodym kościołem, istnieje niewiele ponad 200 lat. Nie jest więc związany w jakiś szczególny sposób z długą historią narodu koreańskiego i nie ma w nim zakorzenionych, typowych dla niego tradycji, np. treść kolęd bożonarodzeniowych w Polse oddaje uczucia Polaków, a w Korei są to w większości tłumaczenia z innych języków. Inne, może bardziej widoczne różnice to: oprawa liturgiczna – zwłaszacza używanie koreańskich instrumentów muzycznych, komunia św. udzielana na rękę, chrzty – w ok. 80 % - ludzi dorosłych.

Kościół katolicki w Korei rozwija się dynamicznie. Cieszy fakt, że i polscy pallotyni mają w tym swój udział.
Chrześcijanie koreańscy uważają, że był czas, kiedy Żydzi mieli do spełnienia posłanie wyznaczone im przez Boga, ale teraz Bóg w analogiczny sposób wyznaczył im, Koreańczykom, misję wobec świata, by nieść mu Chrystusa.

Tekst : ks. Zbigniew Wasiński SAC
Zdjęcia: archiwum