Pora deszczowa Drukuj Poleć znajomemu

U nas zaczęła się pora deszczowa. Deszcz pada najczęściej w nocy. Tutaj deszcz nie zacina, nie siąpi, ale leje!!! (z potrójnym wykrzyknikiem).

Deszcz ciągle leje – uczy to pokory i mierzenia siły na zamiary. Koniecznie chcesz wyjechać nazajutrz, jesteś przekonany, że ten wyjazd jest nieodzowny. A tu całą noc pada. Rano nie dość, że cała droga jest śliska niczym najlepsze lodowisko, to na dodatek kilka przewróconych drzew ją zupełnie zablokowało. I nie jedziesz. Trzeba poczekać aż trochę obeschnie. Świat się nie zawalił, a jechać możesz dopiero następnego dnia. Wśród tej tropikalnej ulewy wszystko przestaje być ważne. Tak jakby przestało istnieć przykryte tym nocnym oceanem. Zagubione w buszu maleńkie chatki. Płomień dający szansę na przetrwanie. Ludzkie dramaty obmywane, oczyszczane wodami tego nocnego potopu.

Wśród tego lęku, niepokoju, strachu jest jednak i trochę jaśniejsza myśl – oto będzie woda w cysternie! Można więc będzie się myć! Wam czyli współczesnym mieszczuchom może to wydać się dziwne, ale dla nas woda jest naprawdę ważna. Kiedy spalony całodziennym słońcem i przykryty szczelnie kurzem, bardzo pragniesz doświadczyć chłodnego i oczyszczającego ...

...dotyku wody, ulgi dla zmęczonego ciała. Idziesz do cysterny, nachylasz się, aby wody zaczerpnąć...a tam sucho! Okrutne wtedy przeżywasz rozczarowanie.
Bezsilny jest twój gniew. Bo niby na kogo masz się gniewać?

A tak w ogóle najlepiej byłoby przesiedzieć porę deszczową w domu. Gdy trzeba koniecznie jechać, to bez maczety i siekiery lepiej się nie ruszać. Czasem trzeba drzewa porąbać, bo nie da się przejechać. Mrówki po człowieku łażą, krew z rąk leci, deszcz pada, w błocie zapodziało się gdzieś obuwie, zwane w Polsce „japonkami”, a tutaj „sans confiance” czyli w wolnym tłumaczeniu „jednorazówki”, bo „bez zaufania” – a rąbać trzeba!

Bez końca można snuć podobne rozważania w długie podzwrotnikowe wieczory w ciszy podzwrotnikowej dżungli, ale na dzisiaj dosyć.
Pozdrawiam serdecznie

Ks. Ryszard Słowikowski FD, misjonarz w Kamerunie