Strona główna arrow Rok 1999 arrow Nr 9 (4/1999) arrow Niełatwo być katolikiem w Indiach
Niełatwo być katolikiem w Indiach Drukuj Poleć znajomemu

Po raz drugi już odwiedza Ojciec Święty Indie – kraj pełen sprzeczności, gdzie bogactwo sąsiaduje z najgorszą nędzą, gdzie rozwinięty jest nowoczesny przemysł, a jednocześnie wielu ludzi żyje w najprymitywniejszych warunkach, w których narzędzia pracy są takie same jak przed wiekami.

Kraj, którego kultura sięga trzeciego tysiąclecia przed Chrystusem. (Dominującą religią w Indiach jest hinduizm (82%), zaś katolicyzm stanowi zaledwie 1,8%.)

Indie są państwem wielonarodowościowym i wielojęzycznym, co nie sprzyja wytworzeniu silnych więzi narodowościowych. Próbowano uzyskać jedność narodową, opierając system społeczny na zasadach hinduizmu. Na przeszkodzie stoi jednak system kastowy – członkowie danej kasty nie są do niczego zobowiązani wobec osób należących do innych kast, a szczególnie do najniżej stojących w hierarchii społecznej bezkastowców (Hindusi zaliczają do nich także cudzoziemców).

W tym kraju o nadzwyczaj bogatej kulturze i wielowiekowej tradycji bardzo wielu ludzi mieszka na ulicy – tam śpią, jedzą, zarabiają. Ulica jest...

...ich domem, miejscem pracy, rozrywki, towarzyskich rozmów itp. Do snu wystarcza kawałek wolnej przestrzeni; łóżkiem może być stary worek czy jakieś papiery.

Praca ewangelizacyjna jest w Indiach szczególnie trudna, gdyż wyznawcy hinduizmu są silnie związani z własną, starszą od chrześcijaństwa, religią i kulturą. Podział społeczeństwa na kasty i wiążące się z tym reguły postępowania utrudniają też zrozumienie chrześcijańskiej postawy wobec bliźniego. Hinduizm bardzo dokładnie określa stosunek człowieka do siebie i świata, wymaga całkowitego zaangażowania, przestrzegania doboru pożywienia, czystości rytualnej i określonych form zachowania społecznego.

Chrześcijaństwo ze swym uwrażliwieniem na sprawy społeczne, gospodarcze, charytatywne itp. uważane jest przez Hindusów za religię rzeczywistości ziemskich, mało uduchowioną. Oni w swej religijności idą o wiele dalej w głąb doświadczeń o charakterze mistycznym. Ich przeżycia religijne są bardzo głębokie, sięgają do najgłębszych sfer psychiki i świadomości.

Oparcie systemu społecznego na hinduizmie utrudnia nawrócenia i przyjęcie chrztu. Hindusi traktują chrzest jako wyrzeczenie się kulturowego dziedzictwa własnego środowiska społecznego i przejście do obcej, odmiennej kulturowo i społecznie grupy. Od chwili chrztu konwertyta nie podlega hinduskiemu prawu, nie może dziedziczyć po hinduskich przodkach – jest uważany za odszczepieńca. Traci nawet prawo do rządowej pomocy socjalnej. Prowadzona jest też dyskryminacja pośrednia chrześcijan, m.in. nakładane są wysokie podatki na prowadzone przez nich ośrodki charytatywne. Odmawia się im subwencji państwowych.

Trudno się więc dziwić, że najwięcej nawróceń i chrztów jest wśród bezkastowców, dla których chrzest oznacza też wejście do nowej wspólnoty. Hindusi uważają, że będąc katolikiem nie można być członkiem żadnej z tradycyjnych wspólnot hinduskich (nawet rodzinnej). Działania misjonarzy wśród wyższych kast spotykały się z dużym sprzeciwem. Ojciec Marian Żelazek, od 50 lat pracujący w Indiach, powiedział: „Kontakty z hinduistami są dobre, przynajmniej tak długo, jak długo nie ma zbyt wielu nawróceń z hinduizmu na chrześcijaństwo. Wtedy dopiero zaczynają się napięcia i kłopoty”.

Rząd i społeczeństwo przyjmują jednak chętnie pomoc charytatywną, socjalną ze strony Kościoła katolickiego, nie zezwalają jednak na prowadzenie ewangelizacji. Kościół prowadzi wiele szkół i ośrodków charytatywnych. Ośrodek dla trędowatych, których wśród 900 milionów mieszkańców Indii jest 15 mln, Jeevodaya (Nowe życie), założył w latach 60-tych polski pallotyn, ks. Adam Wiśniewski. W ośrodku przebywa ponad 300 osób, z tego ok. 200 to dzieci.

Chorzy na trąd są wykluczani ze społeczności, stają się bezkastowcami. Ośrodek Jeevodaya, w całości utrzymujący się z pomocy z zewnątrz, jest wielkim ośrodkiem rehabilitacyjnym, szpitalem, szkołą i sierocińcem. Leczeni są tam bezpłatnie ludzie najubożsi.

W Jeevodaya od wielu lat pracuje Polka, dr Helena Pyz. Misjonarze i misjonarki z Polski pracują w różnych miejscach Indii (m.in. Puri, Bihar, Bangalore), niosąc pomoc potrzebującym. W Indiach prowadzi się tzw. „milczącą ewangelizację”, przez obecność i własny przykład.

Jak wiele znaczy pomoc Kościoła katolickiego dla ubogich w Indiach, świadczą słowa hinduskiego pracownika socjalnego, skierowane do matki Teresy: „Jeśli naprawdę wierzycie w to, że wszystko co robicie najmniejszym z naszych Hindusów, robicie waszemu Bogu, to prosimy, róbcie jeszcze więcej!”

Tym bardziej więc dziwią akty przemocy i terroru wobec chrześcijan ze strony fundamentalistów hinduskich, które ostatnio często mają miejsce w Indiach, min. niszczenie świątyń, morderstwa misjonarzy, plakaty ośmieszające i dyskredytujące chrześcijan.

I chociaż chrześcijaństwo dotarło do Indii wraz ze św. Tomaszem Apostołem, nie jest łatwo być katolikiem w Indiach.

Jolanta Fidura
Zdjęcia: archiwum