|
Burzliwa była nasza ostatnia wyprawa misyjna, którą, jak zwykle, odbyliśmy barką „Santa Maria do Rio Negro”. Mój pomocnik, Fidencio, zapadł na malarię w siódmym dniu podróży.
Przez parę dni nie mógł nawet kierować barką. Dzięki Bogu dałem sobie radę. Odwiedziliśmy wszystkie wspólnoty, kilka po raz pierwszy w tym roku. W osadzie Xixiuari, podczas Mszy św. odbywającej się przy świecach między dzieci wpełzł jadowity wąż. Dzieci odrzucały go z obrzydzeniem, myśląc, że to oślizgła żaba. Ku zdumieniu wszystkich wąż, uważany za bardzo jadowitego (umiera się w kilka minut po ukąszeniu), nie ukąsił żadnego dziecka. Jeden z Indian zabił go w końcu.
Zdarzyło mi się też kiedyś, że do naszej kaplicy...
... w Novo Airão wpełzł i ułożył się pod ławkami jadowity wąż. Na szczęście ktoś go zauważył i usunął tuż przed Mszą św. W tym roku w Novo Airão mnóstwo ludzi zapadło na malarię. Jeden z pracowników służby zdrowia powiedział mi, że choruje ok. 30% ludności, całe rodziny, ulice, a nawet pewne dzielnice miasta – prawdziwa zaraza. Wszystkie domy w mieście zostały posypane trucizną przeciw moskitom. Mnie tym razem malaria nie dopadła.
Dziękuję za pamięć i modlitwy, dzięki którym nie czuję się pozostawiony własnemu losowi. Z najmilszym pozdrowieniem w Chrystusie i Maryi
Ks. Józef Maślanka SAC Brazylia, Novo Airão
List z NIteroi Jako początkujący misjonarz trafiłem do parafii Pendociba w Niteroi. Była to dla mnie doskonała „szkoła” duszpasterska, gdyż mieszkają tu przedstawiciele różnych stanów. Wymaga to prowadzenia różnych form duszpasterstwa, by właściwie ich ewangelizować, by dotrzeć do nich z Dobrą Nowiną.
Do Niteroi w poszukiwaniu pracy czy lepszego życia przyjeżdża wielu ludzi z interioru. Osiedlają się na peryferiach miasta. Pendociba wprawdzie należy jeszcze do centrum, ale ma już wiele cech przedmieścia. Ludzie, przyjeżdżający tu z różnych stron, czują się zagubieni. Księża muszą ich odnaleźć, udzielić pomocy duchowej, a często i materialnej. Często trzeba pomóc w znalezieniu mieszkania, pracy czy szkoły.
Ta praca daje mi wiele radości i satysfakcji, nie tylko z mojego kapłaństwa, ale także z tego, że ludzie przyj-mują mnie z całą otwartością i radością, że są życzliwi i radośni. To ułatwia bardzo pracę nam, obcokrajowcom.
Z serdecznymi pozdrowieniami i prośbą o modlitwę
Ks. Tadeusz Domański SAC, Brazylia |