|
Co roku, w sylwestrową noc, wyznawcy umbandy, kandomble, spirytyzmu, również katolicy, idą nad morze lub nad rzeki i składają ofiary dla Iemanja – matki wszystkich bóstw i królowej mórz. Iemanja w kultach afrobrazylijskich utożsamiana jest z Matką Bożą.
W noc sylwestrową, wzdłuż wybrzeża brazylijskiego (7.000 km), można spotkać setki tysięcy ludzi polecających się bogini i proszących o łaski na nowy rok. W noc sylwestrową Brazylijczyk, który z natury swej jest bardzo zabobonny, ubiera się na biało, wierząc, że biały kolor przyniesie mu dużo szczęścia w nowym roku. Wyznawcy umbandy, kandomble, w większości uznający się także za katolików, kupują małe łódeczki ze styropianu, do których wkładają prezenty dla Iemanja. Przed północą rzucają łódeczki z białymi liliami do morza z nadzieją, że Iemanja wysłucha ich próśb i pobłogosławi w nowym roku. Wiele łódeczek jednak wraca na brzeg, wyrzuconych przez fale, co jest odczytywane w ten sposób, że Iemanja nie przyjęła ich próśb i modlitw. Wyznawcy...
...jednak nie poddają się i ponownie rzucają łódeczki.
Wyznawcy Iemanja czczą również innych bogów – jeżeli nie pomoże jeden, to drugi przynajmniej nie zaszkodzi. Składają im więc na plaży ofiary: robią dołek w piasku, następnie wkładają zapalone świece, szklankę wódki, kukurydzę i białe lilie. Modlą się do bóstw i proszą o błogosławieństwo. Pai de Santo i Mae de Santo ("kapłani" i "kapłanki") również pracują na plaży służąc wyznawcom poradami, wróżbami, przepowiedniami etc.
Można więc zapytać: Jak to rozumieć? Czy to jest religia, kult czy folklor? Wszystkiego po trochu. Jest to wspaniały przykład synkretyzmu religijnego w Brazylii. Wierzenia afrobrazylijskie zmieszały się z chrześcijaństwem. Katolicy, którzy mają większą świadomość religijną uznają to za wielki cyrk i adorowanie bóstw pogańskich, ale pozostali ludzie, którzy nie mają wyrobionej świadomości religijnej, wierzą we wszystkie bóstwa, również w Pana Jezusa – a nuż pomoże!
Dla wielu osób nabożeństwo do Matki Bożej i do Iemanja, chociaż różne w treści, jest to to samo. Ludzie nie martwią się o czystość doktryny, ale poszukują takiej religii, która rozwiąże ich problemy, odpowie na pytania, uleczy choroby etc. Tutaj nie chodzi o przekonania, ale o ulgę, pociechę, mimo, że ulga jest chwilowa i emocjonalna, to jednak w danej chwili mogą powiedzieć: „Jest mi dobrze”, „Dzisiaj jestem szczęśliwy”.
Pewna pani, córka Pai de Santo, członkini Apostolstwa Modlitwy (Apostolado da Oraçao – jedna z wielu grup apostolskich w kościele katolickim), ma w swoim domu krzyż, figurkę Matki Bożej i obok figurkę Iemanja i nie waha się twierdzić, że „dzięki Bogu jestem katoliczką”, i co więcej, nie widzi żadnej sprzeczności w przyjmowaniu komunii św., katechizacji dzieci, uczestniczeniu we Mszy św., a jednocześnie uczestniczeniu w kultach afrobrazylijskich. Mówi: idę, ponieważ czuję się dobrze w kościele katolickim i na kulcie umbandy.
Przekonania tej kobiety podzielają miliony Brazylijczyków, którzy chcą się „czuć dobrze” ignorując jednocześnie doktrynę religijną, zostawiając ja „zawodowcom”. Ludzie nie interesują się czy jest 5 czy 6 sakramentów, ale wiedzą, że trzeba chrzcić dzieci, ponieważ chrzest jest traktowany jako coś magicznego, błogosławieństwo Boże, ale też jako tradycja i przesąd. Po chrzcie w kościele katolickim często rodzice idą do centrum umbandy lub spirytyzmu, aby otrzymać błogosławieństwo Pai de Santo przeciwko siłom demonicznym i urokom. Nikt się nie przejmuje tym, że podczas Mszy św. Wielu wyznaje wiarę w zmartwychwstanie zmarłych i jednocześnie wierzy w reinkarnację – a nuż pomoże!
Jest to typowy obraz synkretyzmu religijnego w Brazylii. Ludzie jeszcze wierzą w mity i boją się swoich przodków, dlatego też wierzą we wszystko: Jeżeli nie pomoże to i nie zaszkodzi – mówią. Daleko im jeszcze do Boga Objawionego.
Brazylijczycy są bardzo religijni. Z ogromną łatwością wierzą we wszystko, co jest nadprzyrodzone, tajemni-cze, fantastyczne i mityczne, a jednocześnie mają niską świadomość religijną. Nie lubią Boga, który ma przykazania, prawa, Boga, który wymaga – po prostu ignorują go. Z tego powodu nie studiują religii, słowa Bożego, nie przejmują się prawdami Bożymi.
Religijność Brazylijczyka opiera się na uczuciowości i sentymentalizmie, co rodzi wiele fantazji, mitów, skłania ich ku magii, przepowiedni itp. Uczuciowość religijna sprawia, że ludzie nie są stali w wierze, zmieniają ją zależnie od dnia i aktualnego stanu uczuć. Dzisiejszy katolik może jutro być spirytystą, pojutrze znów katolikiem, a za dwa dni umbandystą lub protestantem. Brazylijczycy są skłonni do zmiany swej religii zależnie od sytuacji, okoliczności, dnia, humoru, uczuć i potrzeb.
Wiara katolicka Brazylijczyków nie jest zakorzeniona w Słowie Bożym, nie jest wiarą biblijną w pełnym tego słowa znaczeniu, lecz wiarą opartą na wierzeniach ludowych, mitycznych i pierwotnych.
Ks. Paweł Kowalczyk SAC, misjonarz z Brazylii Zdjęcia archiwum
|