Strona główna arrow Rok 2005 arrow Nr 33 (4/2005) arrow Żyć i umrzeć w Mexico
Żyć i umrzeć w Mexico Drukuj Poleć znajomemu

Różne są zwyczaje obchodzenia Uroczystości Wszystkich Świętych i Wspomnienia Wszystkich Wiernych Zmarłych w México, zależnie od regionu.

Jeżeli ktoś umarł w Tenango del Aire, to można odwiedzić jego rodzinę pogrążoną w żałobie, żeby pomodlić się za zmarłego. Drzwi są otwarte dla każdego przez cały rok żałoby. Od poprzednich Uroczystości Wszystkich Świętych do ostatnich zmarło tam 16 osób. Pierwszego listopada ks. Piotr, proboszcz z Tenango, odwiedził z modlitwą wszystkie 16 rodzin.

W parafii de Nuestra Senora de la Candelaria na przedmieściach stolicy raczej nie praktykuje się zwyczaju z Tenango. Nie widać też tłumów poprzebieranych w maski i stroje „umarłych”, jak w scenie z filmu „Dawno temu w Meksyku”. Natomiast wieczorem, przed 1 listopada, w kościele „pojawił się” ołtarzyk, złożony z trzech części. Na dole znajdowały się słodkie czaszki, zrobione...

...z ziaren i zabarwionego cukru, z przewagą czerwieni. Obok nich leżały różnorakie gatunki owoców. Z boku ołtarzyka wisiał wycięty z kartonu kościotrup, a przy nim modlitwa za zmarłych. U góry mieścił się papierowy baldachim, pod którym leżały plastikowe laleczki w grobach. Miało to symbolizować „nienarodzone dzieci”, z przesłaniem antyaborcyjnym.

Na Eucharystii z okazji Uroczystości Wszystkich Świętych było jednak w kościele mało wiernych. Za to w Dzień Zaduszny Meksykańczycy przebywają tłumnie na cmentarzach. Wówczas te miejsca pochówku przypominają odpust ze straganami. Można tu kupić coś do jedzenia, picia, a przy tym wybrać piękne „sombrero”, chroniące od słońca. I co kilka metrów można spotkać pospolitych grajków lub „mariachi”, którzy, stosownie opłaceni, śpiewają przy grobach znane ballady.

Ludzie przychodzą całymi rodzinami do swoich zmarłych. Widać dzieci poprzebierane za czarownice; inne – ze skarbonkami w postaci trupich czaszek – zbierają drobne pieniądze. Większość ludzi siedzi przy grobach, które są przystrojone bukietami kolorowych kwiatów. Czasami z płatków wysypany jest czerwony lub pomarańczowy krzyż. Ludzie spędzają tam całe godziny – jedząc (np. kukurydzę) i popijając (np. piwo). Zresztą na wielu pomnikach można spotkać puszki z piwem, coca-colą lub z mlekiem w proszku, jako podarunki dla zmarłych.

Jednak i 2 listopada nie ma tłumów w kościele na Mszy świętej. Za to na placach widać tłumek młodych Meksykańczyków stojących przy świecach, kwiatach i owocach leżących na ziemi. Śpiewają, rozmawiają, śmieją się. A może też modlą się za wszystkich wiernych zmarłych.

Ks. Bartek Pałys SAC, misjonarz w Meksyku
Zdjęcia z archiwum ks. Bartka