Strona główna arrow Rok 2005 arrow Nr 33 (4/2005) arrow Październik w Papui Nowej Gwinei
Październik w Papui Nowej Gwinei Drukuj Poleć znajomemu

Tak wiele jest różnic między złotą polską jesienią a powoli rozpoczynającą się porą deszczową w Papui. Ale jest Ktoś, kto w październiku jest szczególnie bliski sercu zarówno każdego Polaka, jak i ciemnoskórego mieszkańca tej wyspy.

Tym kimś jest Maryja. Jest tu wielu, którzy kochają Ją całym sercem i wielu, którzy w równym stopniu Jej nienawidzą.

Historia zaczęła się, gdy kilka miesięcy temu figurka Matki Bożej stojąca w kapliczce tuż obok kościoła na stacji misyjnej Roma (nie mylić z Rzymem) została skradziona przez bliżej nieokreślonego sprawcę. Miesiąc temu została znaleziona. Jeden z uczniów, wracając ze szkoły do domu, zdziwił się, widząc coś niespotykanego – wielkie połacie trawy zostały zniszczone przez ogień, jednakże mała, zielona kępka wysokiej trawy nie została strawiona przez ogień i zieleniła się jak oaza wyłaniająca się z...

...mirażu pośrodku pustyni. Ciekawość wzięła górę. Podszedł. Pośród niewielkiej kępy leżała figurka nietknięta przez płomienie. Ludzie odczytali to jako cud.

Po tym wydarzeniu powstała idea wędrówki październikowej z figurką Matki Bożej od wioski do wioski w parafii Roma. I tak się też stało.

Mieszkańcy wiosek przyjęli Maryję do siebie. W skwarze słońca czy w tropikalnym deszczu, w tumanach kurzu czy w błocie po kostki setki parafian wędrowały z figurką Matki Bożej do Suambukum, Kwimbu, Dumbit, Yuajange...

Po przybyciu Maryi do wioski rozpoczynaliśmy spotkanie Mszą świętą. Potem wspólne jedzenie, odpoczynek, modlitwa różańcowa, katecheza wyjaśniająca, dlaczego czcimy Maryję, śpiewy i modlitwa wyrażająca radość z tego doniosłego wydarzenia, trwająca czasem do 2 w nocy.

Gdy jedni mieszkańcy wioski modlitwą chwalili Maryję, członkowie innych Kościołów, raczej nieekumenicznie nastawieni do katolików, snuli plany jak „umilić życie” wędrującym pielgrzymom: rzucali wyzwiska, wyśmiewali wędrująych pątników, rozsypywali długie, ostre i łamliwe kolce palmy sagowej na drodze przejścia, by skutecznie i poważ-nie okaleczyć nogi wędrującym (ludzie tutaj najczęściej chodzą boso)... Ale nic nie mogło zatrzymać dobrego dzieła, które zostało rozpoczęte.

A skutki tej wędrówki? Ludzie modlący się sercem po zapadnięciu zmroku, godziny słuchania spowiedzi – tych pierwszych po wielu latach przerwy – Komunia święta przyjmowana przez rzesze ludzi będąca owocem nawrócenia.

Wiara umacniana w trudnościach – to owoce pielgrzymowania Maryi od wioski do wioski, owoce, których osobiście doświadczyłem. Wszystko dla chwały Bożej i dla zbawienia człowieka.

Ks. Paweł Kotecki SAC, misjonarz w Papui Nowej Gwinei
Zdjęcia: br. Janusz Namyślak SAC, misjonarz w PNG