Strona główna arrow Rok 2005 arrow Nr 33 (4/2005) arrow Eucharystia w przeżyciu misjonarza
Eucharystia w przeżyciu misjonarza Drukuj Poleć znajomemu
Na początku lat 90. spędziłem wiele tygodni na małej koralowej wyspie Aua (6 km2), w Archipelagu Bismarcka. Poza pracą był to czas wielu refleksji. Oto jedna z nich:

Ileż lat trwało nim te korale zaczęły wzrastać od dna oceanu aż do jego powierzchni? W końcu, kiedy się przebiły, wzburzone fale oceanu zaczęły je łamać i niszczyć, a słońce swymi promieniami uśmiercało je. Wewnątrz, pod wodą – życie rafy toczyło się nadal i rozwijało, lecz na powierzchni na-stępowało obumieranie. Ale i to nie pozostało bezsensowne. Wiele lat trwał ten proces, ale to, co z rafy obumarło stało się wspaniałym podłożem dla tego, co istnieje na Aua dziś – przepiękna rajska wyspa – w prawdziwym tego słowa znaczeniu – na żywej podwodnej rafie, obumarłej na... ...powierzchni, powstało nowe – „nowe życie”. Nawet żyjących tam około 300 osób zawsze znajduje pożywienie, nie zaznając nigdy głodu.

Miłość Boga jest tak ogromna i tak żywa, iż........

Porównanie z tą koralową wyspą jest być może mizerne i chyba nieadekwatne, ale dla mnie jest w tym analogia do śmierci Jezusa i Jego nieustannego „obumierania” w czasie każdej Mszy świętej. Na nieustannym obumieraniu miłości Boga zaistniało i rozwija się nowe życie, tak jak na tej – obumarłej na powierzchni – rafie, a dziś rajskiej wyspie. Dla mnie jest to obraz wzrastającego Królestwa Bożego, którego podłożem jest Eucharystia.

Do tej refleksji sprzed lat dziś mogę dodać, że sprawowanie Mszy świętej w warunkach misyjnych jest dla kapłana – poza duchowym zaangażowaniem – ogromnym wysiłkiem fizycznym:
– często godziny marszu przez dżunglę i kunaj (wysokie trawy) w morderczej temperaturze tropiku;
– w czasie sprawowania wiele kropel potu obmywa ciało odprawiającego, odwadniając i osłabiając organizm;
– estetyka warunków sprawowania Eucharystii też wypełnia żalem serce misjonarza, ale cóż począć – gdy nie ma innych możliwości;
– tajemniczość tego ogromnego Misterium Bożej Miłości – w bardzo dużym procencie niezrozumiała dla prymitywnie żyjących Jej uczestników nie pozostaje bez ciernia w sercu misjonarza.

To wszystko jest składane na prymitywnym ołtarzu, razem z Ofiarą Chrystusa. To „mikroskopijna” ofiara misjonarza, przez którą włącza się w Zbawcze Misterium, które jest podłożem Królestwa Bożego na ziemi i na wieczność. Ten niejako współ-udział jest dla misjonarza radością! A wewnętrzne poczucie, że takie posługiwanie jest miłe Bogu, też potęguje radość.

Tylko wiara wewnętrzna nie pozwala misjonarzowi zwątpić w sens TEGO, co dokonuje się przez Jego ludzką posługę. Sam wierząc i współofiarowując siebie, jest małą cząstką budulca wyspy
– Królestwa Bożego pośród „wód” tego świata.

Ks. Krzysztof Morka SAC