Strona główna arrow Rok 2002 arrow Nr 20 (3/2002) arrow Piękna Pani z Tepeyac
Piękna Pani z Tepeyac Drukuj Poleć znajomemu

Oto dzień 9 grudnia 1531 r., świt. Do kościoła Santiago w wiosce Tlateolco spieszy na Mszę św. Indianin Juan Diego. Nim został ochrzczony nosił imię Cuauhtlatóhauc („Ten, który mówi jak orzeł”).

Kiedy przechodził obok wzgórza Tepeyac usłyszał piękny śpiew ptaków, dochodzący z miejsca, gdzie znajdowały się ruiny pogańskiej świątyni bogini Matki Bogów (Azteków). Zdziwiony, gdyż było ciemno i bardzo zimno, poszedł w tę stronę. Usłyszał głos wołający:
- Juantzin, Juan Diegotzin!
Ujrzał piękną, młodą kobietę, promieniejącą niezwykłym blaskiem.
- Dokąd idziesz, Juanie, najmniejszy i najdroższy z moich dzieci? – zapytała.
- Spieszę się, by zdążyć na Mszę św. i wysłuchać kazania – odpowiedział Juan.
- Wiedz mój ukochany synu, że ja jestem Niepokalaną Dziewicą, Najświętszą Maryją, Matką prawdziwego i jedynego Boga, który jest Dawcą i Panem życia, Stwórcą wszystkiego. On jest Panem nieba i Panem ziemi – usłyszał. – Chcę, aby w tym miejscu wybudowano świątynię, gdyż...

...chcę tutaj okazywać miłość i współczucie twemu ludowi i wszystkim ludziom, którzy szczerze proszą o pomoc. Tutaj będę ocierać im łzy, uspokajać i pocieszać. Idź teraz do biskupa i powiedz mu, co tu widziałeś i słyszałeś.
- Szlachetna Pani, idę spełnić Twoje życzenie – powiedział i upadł do stóp Maryi.

Juan Diego poszedł do biskupa, ale ten, chociaż cierpliwie wysłuchał opowiadania o objawieniu, uznał, że budowa świątyni na takim pustkowiu nie ma sensu. Indianin powrócił na wzgórze, gdzie już czekała na niego Maryja.
- Niestety, biskup mi nie uwierzył. Wybacz mi, że mam odwagę dawać Ci rady. Nie jestem godny, abyś mi powierzyła tak ważną misję. Wyślij, proszę, kogoś bardziej odpowiedniego, bo ja jestem prostym człowiekiem.
- Mój kochany syneczku, mogłam posłać innych, ale ja ciebie wybrałam. Nie zniechęcaj się, jutro rano idź do biskupa i powiedz mu, że posyła cię Maryja Dziewica i powtórz moje wielkie pragnienie, aby mieć w tym miejscu kościół.
Następnego dnia Juan Diego udał się ponownie do biskupa, który wprawdzie wysłuchał go, ale nie dał wiary jego słowom i prosił, żeby Maryja dała mu jakiś znak. Indianin poszedł więc na wzgórze, by przekazać słowa biskupa. Usłyszał:
- Miałeś przeze mnie wiele kłopotów, idź więc w pokoju, aby odpocząć. Przyjdź tu o świcie i wtedy dam ci znak, abyś przekazał go biskupowi.

Juan powrócił do domu. Odwiedził mieszkającego w pobliżu wuja, Juana Bernardino. Wuj leżał – zachorował na ospę. Jego stan pogarszał się. Juan Diego opiekował się nim i nie poszedł na spotkanie z Maryją. Kiedy jednak 12 grudnia chory poprosił o sprowadzenie księdza, Juan Diego wyruszył do Meksyku, idąc jednak z drugiej stron wzgórza, gdyż chciał ominąć Maryję. Jednakże Matka Boża pojawiła się tuż przed nim.
- Co się stało, moje kochane dziecko? – zapytała.
- Moja Pani, dlaczego wstałaś tak wcześnie? - powiedział, usiłując ukryć zakłopotanie.
- Nie bój się mój synu. Czyż nie jestem twoją Matką, która się tobą opiekuje? Twój wuj odzyska zdrowie. A teraz posyłam cię z moją misją. Wejdź na szczyt wzgórza i nazbieraj kwiatów, które tam rosną. Przynieś je tutaj.
Juan Diego wszedł na szczyt wzgórza i zobaczył piękne kastylijskie róże – a przecież była mroźna zima. Zebrał kwiaty w swój płaszcz (tilma) i pobiegł do Maryi, która ułożyła kwiaty i zawiązała końce tilmy na jego szyi, aby mógł bezpiecznie zanieść kwiaty biskupowi i powiedziała:
- To jest obiecany znak, który przesyłam biskupowi. Kiedy go otrzyma, powinien zgodnie z moim pragnieniem, wybudować w tym miejscu świątynię. Nie pokazuj nikomu kwiatów i nie opuszczaj końców tilmy, dopóki nie znajdziesz się przed biskupem. Tym razem bądź pewny, że biskup uwierzy we wszystko, co mu powiesz.

Kiedy Juan został wpuszczony do domu biskupa otaczał go cudowny zapach. Kilka osób chciało zobaczyć co kryje tilma Indianina, ale strzegł swego skarbu. Rozwiązał tilmę dopiero przed biskupem. Posypały się kastylijskie róże. Zaczęły znikać, a na tilmie pojawił się rodzaj haftu czy rysunku, przedstawiający Matkę Bożą.

Biskup i wszyscy obecni padli na kolana, modląc się gorąco. Tilmę z cudownym obrazem biskup zawiesił w głównym ołtarzu kaplicy.
Juan Diego, zobaczywszy znak, czuł się szczęśliwy i dumny. Wielokrotnie musiał opowiadać o swoich spotkaniach z Panią.
Tego samego dnia Maryja objawiła się umierającemu Juanowi Bernardino. Przywróciła mu zdrowie, powiedziała o misji siostrzeńca, a także wyjawiła, że chce, by czczono ją jako Zawsze Dziewicę, Świętą Maryję z Guadalupe.

Juan Diego wskazał miejsce, gdzie ukazała się Maryja i biskup Zumárraga wybudował tam w bardzo krótkim czasie kaplicę, do której przyniesiono cudowny obraz. Posłaniec Maryi został ustanowiony odpowiedzialnym za nową kaplicę. Zamieszkał obok kaplicy w małym domku eremickim i resztę życia poświęcił modlitwie, zwłaszcza za Indian, zdobywając szybko sławę świętości.

Oprac. JMJ
Zdjęcia archiwum