Strona główna arrow Rok 2002 arrow Nr 21 (4/2002) arrow Bóg kocha świat przeze mnie i przez Ciebie
Bóg kocha świat przeze mnie i przez Ciebie Drukuj Poleć znajomemu

Maryja jest pierwszą Misjonarką Miłości. Po otrzymaniu Jezusa do swego serca i łona, spieszy, by uświęcić Jana i pokornie służyć swej kuzynce Elżbiecie.

Jezus z wnętrza Maryi wchodzi w kontakt z Janem i ten porusza się z radości we wnętrzu swej matki. Jezus w Eucharystii prowadzi nas do Jezusa w ubogich. Potrzebujemy być czystego serca, by widzieć Jezusa w oczach ubogich, konieczne jest czyste serce, by widzieć Boga. Ta czystość oznacza, że nasze serce musi być uwolnione z wszelkich form egoizmu, z wszelkiego grzechu. Kiedy zapominamy o nas samych, naszym interesie, naszych własnych prawach, przywilejach, ambicjach - wtedy możemy ujrzeć wyraźnie Jezusa pośród nas. Nieczystość pojawia się gdy jesteśmy pełni pychy czy zgorzknienia, kiedy żywimy myśli bez miłości czy to w słowach czy czynach - kiedy jesteśmy bez miłosierdzia, zazdrośni i przywiązani do dóbr tego świata. Ludzie w czasach Jezusa odrzucili go, ponieważ swym ubóstwem wyzywał ich bogactwo.

Jezus został posłany przez Ojca do ubogich i by zrozumieć ubogich; Jezus doświadczył ubóstwa tak cielesnego jak duchowego. Winniśmy przeżyć to doświadczenie ubóstwa, jeśli chcemy być autentycznymi zwiastunami miłości Boga. By móc głosić Dobrą Nowinę ubogim musimy wiedzieć czym jest ubóstwo.
Modlitwa pozwala mieć przejrzyste serce, a przejrzyste serce...

...może oglądać Boga. Pozwólcie mi modlić się z wami: „Maryjo, Matko nasza - daj nam twe serce tak piękne, tak czyste, tak niepokalane, tak pełne miłości i pokory, abyśmy byli godni przyjąć Jezusa w Chlebie Życia, kochali Go tak, jak Ty Go kochałaś i służyli mu, tak jak ty mu służyłaś w upośledzonych i ubogich.”

Maryja była czysta i bez grzechu od momentu swego poczęcia, my natomiast jesteśmy skażeni grzechem i Jezus w swym sakramencie miłosierdzia dał nam spowiedź. Spowiadamy się jako grzesznicy z grzechami i stajemy się grzesznikami bez grzechów. Maryja chciała być blisko Krzyża na Kalwarii i słyszeć krzyk: „Pragnę!”, ponieważ widziała Jezusa, gdy był mały i ubogi w stajence Betlejemskiej; w Nazarecie, gdzie był znany jako syn cieśli Józefa; nie upadła w obliczu męki, lecz chciała być blisko Syna i to w momencie, kiedy On jej najbardziej potrzebował.

„Równocześnie dziękuję misjonarzom, którzy pełną miłości obecnością i pokorną służbą przyczyniają się do integralnego rozwoju osoby i społeczeństwa przez szkoły, ośrodki zdrowia, leprozoria, domy opieki nad niepełnosprawnymi i starcami, przez inicjatywy służące rozwojowi powołania kobiety i inne dzieła.” (RMis 60).

Nie popełniajcie błędu myśląc jedynie o głodzie - głód można zaspokoić kawałkiem chleba. Głód świata współczesnego jest o wiele większy: to głód miłości - nie wolno nam zapomnieć, że winniśmy kochać, troszczyć się, pomagać innym w doświadczeniu bycia osobą.
Nakarmić, nie tylko jedzeniem, lecz także Słowem Bożym. Napoić, nie tylko wodą, ale też pokojem, nadzieją i sprawiedliwością. Dać dach nad głową bezdomnemu - nie tylko dach z dachówek, lecz ofiarując mu serce, które rozumie, które pociesza, które kocha. Otoczyć troską chorego i opuszczonego - nie tylko jego ciało, ale też ducha.

Nie należę do osób uważających, iż należy dokonywać wielkich czynów. To co dla nas jest ważne, to osoba. Aby pokochać kogoś musimy wejść z nim w kontakt. Jeżeli czekamy, ryzykujemy, że osoba stanie się dla nas tylko numerem statystycznym, i sami zagubimy się pośród numerów, i nigdy nie będziemy w stanie zademonstrować co znaczy kochać i szanować osobę. Do każdego człowieka podchodzę indywidualnie. Każdy człowiek dla mnie to Chrystus, a Chrystus jest jeden jedyny, w danym momencie istnieje dla mnie tylko ta jedna jedyna osoba na świecie.

Pokora zawsze rozświetla wielkość i chwałę Boga. Dla ukazania naszej miłości do Boga stajemy się pokorni, mali, bezbronni. Kubek wody podany choremu, sposób w jaki podnosicie opuszczonego, czy karmicie dziecko, czy nauczacie niewykształconego chłopca, czy podajecie lekarstwo trędowatemu; radość z jaką uśmiechacie się czy to w domu, czy podczas pracy - to wszystko jest miłością Boga we współczesnym świecie. Chciałabym, aby zapadło to głęboko w wasze serca: Bóg kocha dziś świat przeze mnie i przez ciebie. Naszym zadaniem jest zaniesienie miłości Boga w każde miejsce. Pewnego razu ktoś mnie zapytał: „Dlaczego ciągle wyjeżdżasz. Mało masz biednych w Indiach?". Odpowiedziałam: „Myślę, że Jezus wzywa mnie, abym szła i głosiła do wszystkich narodów. Z tego właśnie powodu udajemy się we wszystkie części świata, aby głosić miłość i miłosierdzie Boga poprzez naszą pokorną pracę”.
„Kieruję słowa zachęty do ochotników wywodzących się z organizacji prywatnych, dziś coraz liczniejszych, którzy poświęcają się dziełom miłosierdzia i ludzkiego rozwoju” (RMis 60).

Ujrzeliśmy Jezusa w Eucharystii i w Ubogich, jesteśmy powołani do pomagania innym w znalezieniu Jezusa. Nasze dzieła miłości stały się jednym ze środków jedności. Przybywając do Kalkuty ujrzycie to bardzo wyraźnie. Jest tu wielu wolontariuszy różnych narodowości: Japończycy, Hindusi, Australijczycy, Europejczycy, Amerykanie. Codziennie przychodzą do Domu Macierzystego na krótką konferencję, Mszę św. i Godzinę Świętą. Modlą się razem również tam gdzie przebywają. Cudownym jest widzieć ich jak pracują razem w różnych Domach dla Ubogich. Nasz dom dla umierających stał się dla nich miejscem, z którego bardzo wiele czerpią. Wielu z nich doświadczyło prawdziwego spotkania z Bogiem. Któregoś dnia, pewna rodzina Gujarati przyszła do Green Park, gdzie mamy chromych, dzieci niedorozwinięte i gruźlików. Przyszli z przygotowanym jedzeniem. Poprosiłam siostry, aby je rozdały. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, owa rodzina rzekła: „Matko, my sami chcemy usłużyć. Niektórzy z nich byli już starsi. Dla nich to była wielka sprawa, ponieważ, według ich wierzeń, spełniając tę posługę sami stawali się nieczyści.
„Te bowiem dzieła dają świadectwo o duchu całej działalności misyjnej: o miłości, która jest siłą pobudzającą misji. Tylko miłość powinna rozstrzygać, czy coś ma być wykonane czy zaniechane, zmienione czy nie zmienione. Miłość jest zasadą działania oraz celem, do którego należy dążyć. Cokolwiek się szczerze uczyni dla niej i zgodnie z nią, nigdy nie będzie niewłaściwe” (RMis 60).

Każdego dnia, po Komunii modlimy się „Promieniując Chrystusem”. Tabernakulum w naszych kaplicach okrywamy przejrzystym welonem, aby pamiętać, że również my mamy być przejrzystymi, tak aby inni poprzez nas mogli widzieć tylko Jezusa, i my byśmy w nich widzieli Jezusa. Naszym zadaniem jest, aby Jezus żył i wzrastał w nas oraz przez nas promieniował.
Miłość zaczyna się dzisiaj. Dziś ktoś cierpi, dziś ktoś jest bez dachu nad głową, dziś ktoś jest głodny. Nasza praca jest na dzisiaj. Dzień wczorajszy jest przeszłością, o dniu jutrzejszym nic nie wiemy - Dzisiaj, mamy do dyspozycji dziś, aby rozpoznać Jezusa, aby Go kochać, służyć Mu, zatroszczyć się o Niego. Dziś nie myślmy o jutrze. Jutro musi dopiero nadejść. Jutro nie będziemy Go mieć, jeżeli nie nakarmimy Go dzisiaj.
Niech miłość doda nam odwagi do czynienia tego co On uczynił i bez obawy stawiajmy czoła niebezpieczeństwu rzucając jednocześnie wyzwanie śmierci z Nim i przez Niego.
Bądźmy gotowe udać się do najdalszego zakątka ziemi, by głosić Jego miłość.
Bądźmy szczęśliwe wykonując nawet najtrudniejszą pracę, podejmując się największego nawet wyrzeczenia, jakiego wymagać od nas może powołanie misyjne.

Matka Teresa z Kalkuty, Przełożona Generalna Misjonarek Miłości
„Riflessioni sulla Redemptoris Missio”, Pontificia Universitas Urbaniana, Roma 1991
Tłumaczył ks. Adam Golec SAC