Strona główna arrow Rok 1998 arrow Nr 4 (3/1998) arrow List z Papui Nowej Gwinei
List z Papui Nowej Gwinei Drukuj Poleć znajomemu
Pax Christi!
Jestśmy tu już dość długo. Wiele doświadczyliśmy. Z jednej strony praca pastoralna z ludźmi przy współpracy katechistów i innych liderów kościelnych:


drogi krzyżowe przez cały Wielki Post, o których już pisałem poprzednio, majowa wędrówka z figurą Matki Bożej przez całą parafię (12 stacji bocznych), dwie procesje Bożego Ciała, które prowadziliśmy z dwóch największych kościołów naszej parafii, t,j. Naragaimy i Ayalunguy; diecezjalna konferencja charyzmatyków, która odbyła się na jednej z naszych stacji bocznych, w Kel, podczas której byliśmy zaangażowani. Zorganizowaliśmy na stacji głównej w Naragaimie rekolekcje dla świeckich ministrów Eucharystii, na które stawili się prawie wszyscy. Pozostałych sześciu wysłaliśmy na rekolekcje do diecezjalnego centrum pastoralnego. W październiku mieliśmy na każdej ze stacji bocznych... ... Msze św. z różańcem - coś w rodzaju polskiego nabożeństwa różańcowego. W listopadzie jeździliśmy do wszystkich stacji bocznych ze mszami za zmarłych, na które przychodziło zwykle wiele osób. Pod koniec listopada zorganizowaliśmy parafialne spotkanie młodzieży, na które przybył biskup W. Kurtz. Był bardzo zadowolony ze spotkania, które zgromadziło 151 młodych ludzi z większości naszych kościołów bocznych.

Poza tym normalna praca pastoralna, t.j. Msze św. niedzielne, spowiedzi, dwa razy w miesiącu spotkania ze wszystkimi katechistami, by zaplanować pracę na następne dwa tygodnie, udzielanie sakramentów chrztu, małżeństwa, w trzech stacjach bocznych I Komunia św.

Poza tymi sprawami były też smutne lub wręcz tragiczne wydarzenia, które przysporzyły nam wiele stresu i niepokoju. Mam na myśli zwyczaj, który my tu nazywamy „Sanguma”, a jest to ktoś w rodzaju czarownika. Nasi ludzie wierzą, że niektórzy ludzie maja zdolność zabicia drugiego lub sprowadzenia na niego jakiegoś nieszczęścia. Mieliśmy wiele takich przypadków, o których wiemy ze spowiedzi. Najdrastyczniejsze to jedna kobieta spalona żywcem, inne dwie, ciężko pobite, ledwo uszły z życiem. Jest to wielki problem w całej diecezji, gdyż przypadków, które skończyły się śmiercią było ok. 30.

Wielkim problemem są wojny plemienne, o których już pisałem. Niszczone są wtedy domostwa, ogrody, giną ludzie. Nasze wysiłki załagodzenia sytuacji spełzają na niczym, gdyż podczas wojen obowiązuje starotestamentalne prawo "oko za oko, ząb za ząb”, a nie prawo Ewangelii o przebaczaniu win i sprawiedliwości.

Borykamy się też z problemami finansowymi, ale nie dajemy się pokonać trudnościom. Wszystko ofiarowujemy na nieskończoną chwałę Bogu, zniszczenie grzechu i zbawienie dusz według instrukcji naszego św. Założyciela, św. Wincentego.
Jak mówi św. Paweł, patron naszej parafii, walczymy w dobrych zawodach.

Przesyłam moc pozdrowień, życzenia wielu łask Bożych i proszę o modlitwę.

Ks. Jan Rykała, SAC, misjonarz z Papui Nowej Gwinei.