Strona główna arrow Rok 2003 arrow Nr 22 (1/2003) arrow Każdego dnia ktoś "od Niego przychodzi"
Każdego dnia ktoś "od Niego przychodzi" Drukuj Poleć znajomemu

Dziękując za wielki dar modlitwy i ofiary, pragnę, choć w kilku zdaniach, podzielić się przeżyciami z naszego podwórka, by w ten sposób jeszcze bardziej przybliżyć nasze radości i troski oraz dać świadectwo jak dzięki Waszej pomocy Dobry Bóg tutaj (Czita na Syberii) działa.

Zima u nas gości już od września, ale jest bardzo oryginalna w swym uroku, bo mróz szczypie jak szalony, a śniegu nie ma prawie wcale. Zamiast śniegu mamy silne wiatry. Podobno Czita słynie z takich srogich, mroźnych zim bez śniegu. Zaledwie kilkadziesiąt kilometrów dalej są „wielkie śniegi”.
Wiele się u nas zmienia. Do wspólnoty dołączają wciąż nowi ludzie – przewagę stanowią dzieci. Dzięki pomocy ludzi dobrej woli i zapałowi naszego ojca Piotra mamy już wybudowany śliczny kościół (kościół stanie surowym) i wyremontowany budynek dla „dzieci ulicy”. To wszystko bardzo nas cieszy i pozwala podejmować dalsze inicjatywy na rzecz najbardziej potrzebujących.

Każdego dnia nasz dom jest pełen dziecięcego gwaru, w którym jest dużo radości, wdzięczności, a także smutku, gdy zaczynają mówić o sobie i o swoim życiu. Kilkoro z nich nie chodzi do szkoły, a Stiopa w ogóle nie umie czytać ani pisać, choć ma już 12 lat. Na szczęście udało nam się znaleźć dobrą nauczycielkę, która przychodzi kilka razy w tygodniu i fachowo pomaga dzieciom...

...mającym trudności w nauce oraz przygotowuje do szkoły te dzieci, które mimo wieku nie wiedzą, co to szkoła, bo nie było pieniędzy na książki i ubrania. Ufamy, że w przyszłości dzieci te będą się normalnie uczyć. Robimy dla nich co możemy, by choć trochę mogły doświadczyć ciepła i miłości. Każdego dnia gotujemy dla nich ciepłe posiłki i staramy się organizować czas – tak po Bożemu – mogą się pouczyć, pograć, pośpiewać; mają też dyżury i myją po sobie naczynia, dbają o porządek w swoich pomieszczeniach. Sobota dla większości z nich jest dniem kąpieli w naszej łazience, gdzie mogą też przeprać brudną odzież, a nawet zastąpić nowym to, co stare i dziurawe. Na zimę kupiłyśmy dzieciom trochę ciepłych ubrań (kurtki, czapki, swetry, spodnie, dresy, buty, rękawice itp.), bo aż żal było patrzeć jak wiele z nich jeszcze w listopadzie, przy temperaturze -26oC, chodziło w trampkach.

Wiele dzieci przychodzi przeziębionych, dlatego s. Elżbieta, pielęgniarka, przy pomocy naszej parafianki, która jest lekarzem dziecięcym, zorganizowała oględziny lekarskie. Okazało się, że niektóre dzieci mają zapalenie oskrzeli, inne anginę, kłopoty z nerkami czy grypę. Dzieci otrzymały potrzebne lekarstwa i wracają do zdrowia.

Cieszymy się też bardzo, że nasze skarby wprost chłoną prawdy Boże i chętnie uczestniczą w życiu parafii. W Adwencie „zbierały” dobre uczynki, by dobrze przygotować się do Świąt. Uczestniczyły także w roratach, uczyły się kolęd i przygotowywały Jasełka – wszystko na większą chwałę Bożą.

Dużo bogatych, ciekawych i trudnych do pojęcia przeżyć wiąże się z naszymi wizytami w więzieniu, w Domu Dziecka i spotkaniami z ludźmi w ich domach. Ludzie, którzy do tej pory byli zamknięci, skrępowani i nieufni teraz coraz częściej otwierają przed nami swoje zbolałe serca, by podzielić się życiowymi strapieniami.
Wiele jeszcze można byłoby pisać, bo każdy dzień przynosi coś nowego i przysyła kogoś nowego, który, jak pisze ks. Twardowski, „od Niego przychodzi”.

S. Teresa, Służebniczka Starowiejska
Zdjęcie z archiwum s. Teresy