|
"Gdzie miłość wzajemna i dobroć..." |
|
|
|
Kiedy myślę o moim doświadczeniu tutaj w Mwanga, nasuwają mi się właśnie te słowa. Do Mwangi przyjechałam w styczniu 2002 r. Od samego początku spotkałam się tu z dużym zainteresowaniem i życzliwością. Młodzież i dzieci są chłonni wiedzy, wiary i wszystkiego, co niesie życie.
Mwanga w języku swahili znaczy „światło”. Chociaż nie mamy tutaj prądu, to przecież światła nie brakuje. Słońce świeci mocno, a światło wiary tutejszych wierzących jest mocniejsze od ciemności i przeszkód. Nasza wspólnota wiernych jest bardzo młoda – jest to pierwsze pokolenie chrześcijan, przeważnie ludzie młodzi i dzieci. Ich żywa wiara porusza wielu, którzy przybywają tutaj z wizytą czy gościną. Młodzi ludzie niejednokrotnie muszą stawać w obronie swojej wiary i to często wobec swoich najbliższych. Oni właśnie są budowniczymi Kościoła.
Pomimo zmagań z tradycją, ze zwyczajami, z możliwością odrzucenia, są oni przepełnieni wiarą i zapałem. To oni głównie zajmują się kształceniem dzieci i wychowywaniem...
...ich w wierze. Oni również dbają o małe wspólnoty chrześcijańskie i żywość wiary.
Jedna z naszych dziewcząt, Elżbieta, opowiedziała mi o swojej drodze do wiary. Ona jedna w rodzinie przyjęła chrzest – wszyscy są wyznawcami religii tradycyjnej. Na początku okresu przygotowania do chrztu św. spotkała duży opór ze strony najbliższych. Znosiła w ciszy i ufności wszystkie przeszkody, wyśmiewanie, a także ból fizyczny. Jej wiara i pragnienie przyjęcia Jezusa całym sercem okazały się mocniejsze od wszystkich przeszkód. Elżbieta jest teraz aktywnym członkiem wspólnoty; uczy i wspiera swoich rówieśników w wierze i ufności w Bożą Moc. Jej najbliżsi również zmienili swoje nastawienie i w pełni wspomagają Elżbietę w jej apostolacie, chociaż sami pozostają wierni tradycji. Często właśnie młodzież inicjuje przyjęcie wiary w Chrystusa przez całą rodzinę.
Nasza wspólnota składa się z różnych plemion i ludzi o różnym stopniu zaangażowania. Pomimo różnic wspólnota ta jest bardzo żywa. Ludzie wzajemnie sobie pomagają. Nikt nie pozostaje z boku, bowiem każdemu dana jest szansa i pomoc w potrzebie. Tutaj ludzie nie liczą czasu czy też ofiary dla bliźniego. Mocniejsi wspierają słabszych i jest to bardzo naturalne. Tutejsi ludzie mają bardzo mocne poczucie wspólnoty, świadomość obecności bliźniego.
Dla mnie często jest to wyzwanie i powód do refleksji, a także zachęta do modlitwy. W naszym nowoczesnym społeczeństwie mamy zbyt często tendencję do izolowania się jedni od drugich, do przesadnej prywatności. A przecież sami nie możemy budować Królestwa Bożego. Każdy z nas jest niepowtarzalny i każdy ma coś specjalnego do ofiarowania. Nie otaczajmy się więc murami, ale z ufnością wyjdźmy do naszych bliźnich i razem budujmy lepszy świat, dzieląc wspólnie nasze dary, radość, pomoc i czas.
S. Celina Natanek ze zgromadzenia Sióstr Misjonarek Afryki (Siostry Białe), misjonarka w Tanzanii Zdjęcia z archiwum Sióstr |