Czynić dobro Drukuj Poleć znajomemu

CZYNIĆ DOBRO

Misje można nazwać jednym z największych przedsięwzięć, jakie kiedykolwiek ludzie zdołali się podjąć i zrealizować.

    Wielkie dzieło misyjne Kościoła trwa i rozwija się nieustannie. Jest to wielki dar Boga dla świata i ludzi, do których dociera radosne orędzie Ewangelii. Napawa to wielką nadzieją i radością, że Boże błogosławieństwo sprzyja temu dobru. Bez wątpienia jest to wynik wzmożonej pracy wielu misjonarzy. Ale czy tylko ich? Dzieło misyjne tworzy również bardzo wiele osób świeckich, których nazywamy dobroczyńcami i współpracownikami misji. Od początku Kościoła w ludziach wierzących istniało przeświadczenie, że dobro czynione wspólnie ma większą wartość niż czynione w pojedynkę.
    Współpracownik, jak sama nazwa wskazuje, uczestniczy w tworzeniu jakiegoś dzieła w łączności z kimś drugim. Podobnie sprawa się ma w przypadku dobroczyńców. Gdy słyszymy słowo dobroczyńca, z pewnością wyobrażamy sobie człowieka bezinteresownie czyniącego dobro, filantropa, czasami wolontariusza, który czerpie radość i satysfakcję z dzielenia się z innymi tym, co posiada.
Razem

    Wszelka posługa misyjna jest owocem działania Bożej łaski w ludziach posłanych na tereny misyjne. Bo jak pisze św. Paweł w 1. Liście do Koryntian: „cóż mamy dać, czego byśmy nie otrzymali”. Zatem pierwszym darem, którym dzielimy się z drugim, jest nasza wiara, owoc działania Ducha Bożego w misjonarzach i ludziach do nich posłanych. Jednak wielu z tych ludzi potrzebuje wcześniej podstawowych rzeczy niezbędnych do życia, takich jak jedzenie czy woda.
    Odpowiedzialność za misje spoczywa nie tylko na kapłanach. Wszyscy katolicy na mocy chrztu św. powołani są do ewangelizowania świata. Kościół naucza o tym. W sposób szczególny podkreślił to Sobór Watykański II, głosząc prawdę o powszechnym powołaniu do apostolstwa. Odpowiedź na to wezwanie Kościoła jest widoczna. Wielu katolików pragnie mieć udział w rozwoju dzieła zbawczego Chrystusa na ziemi, przyczyniać się do wzrostu Jego królestwa. Szczególnie świadomość ta wzrosła wśród katolików w ostatnich dziesięcioleciach. Wiele osób poczuwa się do odpowiedzialności za zbawienie wszystkich ludzi. Wyrazem takiej troski za misje i misjonarzy są liczne dzieła misyjne Kościoła, a także pojedyncze, często anonimowe osoby, które wspierają swoimi ofiarami i modlitwą rozwój misji.
    Rozmiar tej pomocy jest ogromny, wiele razy, jak wspomniałem, pozostaje ona nieznana i niezauważalna. Jednak nie sposób wyobrazić sobie misji bez zaangażowania współpracowników i dobroczyńców. Potwierdzeniem doniosłej roli tej rzeszy osób są liczne świadectwa misjonarzy, którzy podkreślają znaczenie tych osób, konkretnej pomocy, bez której być może ta działalność nie mogłaby się tak prężnie rozwijać, szczególnie w Afryce, Ameryce Płd. lub w innych miejscach dręczonych niepokojem wojennym, np. na Ukrainie. Warto tu wspomnieć o duchowej adopcji czy też innych formach modlitewnego wsparcia misjonarzy i ludzi im powierzonych. Na uznanie zasługuje postawa bardzo wielu osób, które czasami z niewielkich środków na utrzymanie regularnie dzielą się nimi z misjonarzami, jest to dla nich bez wątpienia duże wyrzeczenie. Można taką postawę porównać do zachowania ubogiej wdowy, która ze swego niedostatku oddała wszystko, co posiadła, na rzecz świątyni, i właśnie ta ofiara spodobała się Panu Jezusowi.
    Świadomość tak licznego odzewu wielu ludzi wierzących i nie tylko wierzących do wsparcia misji napawa radością, ponieważ jest to udział we współtworzeniu królestwa Bożego na ziemi. Musimy pamiętać, że nasze zaangażowanie w to dzieło nigdy nie idzie na marne, więcej – wróci do nas, jeśli nie w tym, to w przyszłym życiu.
    Przyczynkiem do dzielenia się z innymi dobrem jest bez wątpienia nasza naturalna skłonność do czynienia dobra. Pozwala nam to bardziej zrozumieć słowa zapisane w Dziejach Apostolskich, że większą radość sprawia człowiekowi dawanie niż branie. Innym powodem, który skłania ludzi do wsparcia misji, jest przekonanie o biedzie materialnej i duchowej, w jakiej żyją ludzie na terenach misyjnych. Po trzecie, efektywność działalności misyjnej powoduje, że ten odzew ze strony współpracowników i dobrodziei jest wciąż tak duży.
    Niech ta krótka refleksja będzie swojego rodzaju wyrazem uznania dla wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób wspierają misje. Nie ulega wątpliwości, że dobroczyńcy i dobrodzieje misji są jedną z najważniejszych części tworzących to dzieło. Bez nich po prostu taka siła oddziaływania misjonarskiego nie byłaby możliwa. Pamiętajmy, że nasza troska o misje przede wszystkim powinna wyrażać się w naszych modlitwach. Misjonarze również swoją wdzięczność wyrażają w Mszach św. odprawianych w intencji wszystkich ludzi dobrej woli, którzy angażują się w rozwój misji.
    Chciejmy trwać w dobrym dziele, pamiętając, że nagrodą za to dobrodziejstwo będzie dla nas sam Bóg.

 

Kl. Sebastian Rolka SAC
foto: © 123rf