Strona główna arrow Nr 76 (3/2016) arrow Nie tak jak Bóg zamierzył i nie tak jak być powinno ...
Nie tak jak Bóg zamierzył i nie tak jak być powinno ... Drukuj Poleć znajomemu
NIE TAK JAK BÓG ZAMIERZYŁ I NIE TAK JAK BYĆ POWINNO…

ks. Dariusz Woźniak SACNie czuję się kompetentny w temacie „roli i pozycji kobiety w społeczeństwie papuaskim”. Nie mam pełnego obrazu całego społeczeństwa Papui-Nowej Gwinei, ani tego historycznego, ani tego współczesnego, a raczej bardzo fragmentaryczne jego obrazki. Moje obserwacje i doświadczenia są zawężone do bardzo nielicznej grupy plemion zamieszkujących zaledwie mały skrawek terytorium tego kraju. Mogę pozwolić sobie jedynie na podzielenie się bardzo wycinkowymi obserwacjami z życia tutejszych mieszkańców.

    Na stosunki damsko-męskie oraz wszelkie regulacje w tym zakresie nie można spojrzeć, nie biorąc pod uwagę bagażu kulturowego i historycznego, jaki został wypracowany i kształtował się przez pokolenia. Musimy pamiętać, że w świadomości ludzi tutaj zawsze bardzo mocno było zakorzenione rozumienie, że to KOBIETA ma moc przekazywania życia. Jakkolwiek to pojmowano i rozumiano, nie oznacza to jednak, że stanowiło to „błogosławieństwo” dla zajmowanej przez kobiety pozycji w społeczeństwie. Fakt posiadania takiej „mocy” spowodował wytworzenie się wielu regulacji i praw poważnie ograniczających pozycję społeczną kobiet. Mówiąc krótko, chodziło o podporządkowanie kobiet społeczności męskiej; po staremu: kontrola i władza. Choć każde plemię poszło swoją niezależną drogą, to dla większości partykularnych społeczeństw plemiennych pozostało to wspólnym mianownikiem.
Papuaski

    Pomimo takiego nastawienia macierzyńską rolę kobiety otaczano szczególnymi względami i prawami. Protekcja i ochrona, jaką je otaczano oraz niejednokrotnie wybuchające na tej płaszczyźnie konflikty, nawet zbrojne, świadczą o poważnym traktowaniu tej sfery życia tubylców. W niektórych rejonach kobiety wytworzyły nawet swoje własne narzecza nieznane panom, aby zachować swą odrębność i pewną niezależność od świata męskiego. Są nawet rejony, gdzie społeczności oparte są na zasadach matriarchatu. Tych jednak nie ma w rejonach, w których pracuję.
    Pomimo iż macierzyństwo dawało kobietom mocną pozycję na starcie, w wyniku wielu przekształceń i upływającego czasu ich rolę sprowadzono do dość prostego schematu. Kobieta w Papui miała: sprowadzić jak najwięcej potomstwa na świat (tu trzeba zaznaczyć, iż umieralność niemowląt i dzieci jest bardzo duża; spowodowane to najczęściej było brakiem higieny, wieloma chorobami i dość słabo rozwiniętą wiedzą „medyczną”); wykarmić i wychować dzieci; zaspokoić potrzeby mężczyzny; zadbać o dom, ogród, wyżywienie rodziny i wszystko, co się wiązało z codziennością życia rodziny (sprzątanie, gotowanie itp.); muszę dodać, iż do obowiązków i kolorytu życia niewiasty należało jeszcze od czasu do czasu „zebrać od swego mężczyzny po gębie”. Nie można jednak powiedzieć, że wszystko było tylko na głowie kobiety. Prace wymagające większego wysiłku fizycznego typu: wyciąć kawał lasu równikowego pod ogród, i to tylko za pomocą siekiery (kiedyś tylko kamiennej), zbudować dom czy zrobić „kanu”, zarezerwowane były dla mężczyzn. Cześć prac wykonywano też wspólnie.
     W sumie jest to temat rzeka i można by tu malować obraz ówczesnego społeczeństwa ze wszystkimi zależnościami i prawami, aby stworzyć pełny wizerunek i próbować go jakoś zrozumieć. Trzeba by również zagłębić się w wiele szczegółów z ich życia, które nam są zupełnie obce. Kobiety wytworzyły wiele swoich własnych rytuałów i nawet obrzędów związanych z ich życiem, co wpływało na życie i kulturę całej społeczności plemiennej. Jest to obraz dość skomplikowany i trudny do pełnego odtworzenia.
    Wpływ cywilizacji, która przyniosła również wiele przydatnych zdobyczy, oraz mass mediów, które mocno wpływają na kształtowanie się społeczeństw i ich stylu życia, zmienił damsko-męski układ. Może nie był on sprawiedliwy i idealny, ale jednak stabilny i funkcjonalny. Dziś te same bliżej mi znane grupy plemienne oznaczają się pewnego rodzaju synkretyzmem tradycji i współczesnej cywilizacji, niestety w tym gorszym wymiarze. Sytuacja różnicuje się znacznie w zależności od odległości od głównych ośrodków handlowych, administracyjnych czy industrialnych. Tę samą funkcję sprawują również główne arterie komunikacyjne. Im dalej w las, tym więcej przeszłości. Choć cywilizacja i późniejsza niepodległość kraju dały ludziom edukację, służbę zdrowia, prawo do głosowania i „demokrację”, to do pełnej równości w społeczeństwie między oboma płciami jeszcze daleka droga.
    Oprócz inności zaplanowanej przez Stwórcę i różnych ról do spełnienia, jakie mają kobieta i mężczyzna na ziemi, pozostaje jeszcze strefa ludzka i społeczna. Coraz więcej kobiet garnie się do edukacji i wiedzy. Stanowią znaczącą większość kadr w edukacji, medycynie i administracji. Większą obecność płci pięknej widać również w Kościele. Coraz częściej zostają katechistkami i katechetkami, szafarzami Eucharystii czy ministrami liturgii, co kiedyś było zupełnie nie do pomyślenia. Również i mężczyźni chętniej ustępują miejsca niewiastom w tej dziedzinie. Jednak na płaszczyźnie kierowniczej najwyższego szczebla oraz w polityce czy parlamencie stanowią one rzadkość. Taka rzeczywistość istnieje w miastach. Inaczej funkcjonuje dom i zagroda, bo im dalej w głąb buszu, tym mniej wesoło. W domu pozostają dawne modele życia, choć w znacznie już zmodernizowanej wersji. Dziś często zobaczymy ojca bawiącego się z dziećmi, zwłaszcza tymi bardzo małymi, czy mężczyznę pomagającego w domu i ogrodzie. Jednak sprzątanie, pranie, gotowanie i opieka nad dziećmi nadal należą do kobiety, jak również jej przywilej macierzyństwa oraz prawo do „zebrania lania” od czasu do czasu.
    Urbanizacja i zmiany z nią idące wpłynęły na różne dziedziny życia, przynosząc wiele zmian również w kwestii stosunków damsko-męskich i ich roli w społeczeństwie. Jednak emancypacja w wersji, którą my znamy, jest tu jeszcze nadal w powijakach. Na szczęście tradycjonalizm ma również i swój pozytywny wpływ na istnienie instytucji rodziny i jej trwałość. Nie znaczy to, że tu nie ma konfliktów czy problemu rozpadu rodzin. Pozostało inne zapatrywanie na trwałość tej podstawowej komórki społecznej, zwłaszcza gdy już są dzieci. Mniejsze nastawienie na „tylko ja” pozwala mieć nadzieję, że jeszcze przez jakiś czas poświęcenie, zwłaszcza matek, dla swojego potomstwa pozwoli na zachowanie sensownego i trwałego modelu rodziny. Niestety media i rozrywka wnoszące nowe modele zachowań międzyludzkich promowanych przez wielkie korporacje, zwłaszcza filmowe, nie wróżą nic dobrego. Jako duszpasterze wolelibyśmy, by promowały one wartości: godności ludzkiej, równości i ustanowione przez Stwórcę zasady moralne i przykazania Boże. W społeczeństwie jednak wywodzącym się z kultury wysoko nastawionej na prokreację, a w tym przede wszystkim na seksualność człowieka, dzisiejsza kinematografia i media zbierają owocne żniwo na swoim koncie. Nie jest to dobra prognoza na przyszłość, również na płaszczyźnie stosunków społecznych i rodzinnych.
    Pozycja kobiety we współczesnym społeczeństwie papuaskim niestety nie jest za dobra. Bardzo wąski margines niewiast osiągnął poziom i standardy, które byłyby  do zaakceptowania  w myśleniu dzisiejszego Europejczyka. Są to głównie osoby z najwyższych sfer. Dziś już większa grupa niewiast, korzystając z rozwoju społeczno-cywilizacyjnego kraju, wyrwała się z kieratu tradycyjnych obyczajów i zachowań. Edukując się, zaczęły zajmować bardziej niezależną pozycję społeczną, mogąc tym samym decydować o sobie samej w wielu kwestiach. Choć niejednej kobiecie udało się coś w życiu osiągnąć i awansować lub coś wnieść w zmiany społeczne, to większość z nich w mniejszym lub większym stopniu pozostaje w schemacie bycia tą, której prawem i obowiązkiem jest zadbać o męża i zaspokoić jego potrzeby, dom, zasoby rodzinne, sprowadzić na świat potomstwo, wykarmić je i wychować. No i ostatnie, ale nie najmniej ważne, to lanie od swojego mężczyzny.
    Dużo potrzebnych jest tu jeszcze zmian i dużo pracy trzeba jeszcze włożyć w przemianę tego społeczeństwa. Ale z pomocą Bożą wszystko jest możliwe. Wzywajmy więc wszyscy w naszych modlitwach pomocy naszego Stwórcy i Zbawiciela.

Ks. Dariusz Woźniak SAC
foto: © br. Janusz Namyślak SAC