Strona główna arrow Nr 75 (2/2016) arrow Brooklyńska Droga Krzyżowa
Brooklyńska Droga Krzyżowa Drukuj Poleć znajomemu
BROOKLYŃSKA DROGA KRZYŻOWA

Marian MajchrzakNabożeństwo drogi krzyżowej to dar dla Kościoła. Jako chrześcijanie mamy prawo i obowiązek stanąć pod krzyżem i jak Matka Boża zbierać w naczyniu naszych serc drogocenną krew Jezusa. Kiedy Jezus kona, powinniśmy ofiarować Mu swoje życie i dziękować za to, że ofiarował siebie samego Bogu Ojcu dla naszego zbawienia. Jest to najcudowniejszy dar miłości Boga dla ludzi. Droga krzyżowa to nasz płacz, ale i radość, i dziękczynienie. Bądźmy pośród tych, którzy płaczą na Golgocie, nie bądźmy obojętni, niech nasze serce będzie czyste, bo grzech stawia nas w tej grupie ludzi, którzy krzyczą i katują Boga.    
Droga Krzyżowa
 
Inicjatorem naszej brooklyńskiej drogi krzyżowej jest ks. proboszcz Andrzej Kurowski z parafii św. Franciszki de Chantal. To z jego inicjatywy od dwunastu lat organizujemy tę procesję. Po wieczornym nabożeństwie wielkopiątkowym wyruszamy z kościoła św. Franciszki de Chantal i idziemy około trzech km do siostrzanej parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej na Boro Park w Nowym Jorku. Jest to ortodoksyjna dzielnica Brooklynu zamieszkała w dużej części przez Żydów, ale jest też dużo Polaków i Hiszpanów, są Włosi i Irlandczycy i inni, tak jak wszędzie w tym mieście.
W procesji drogi krzyżowej bierze udział wielu księży, nie tylko z naszych kościołów,  ale i gości hiszpańsko-angielskich. Kilkakrotnie mieliśmy zaproszonych biskupów, jak choćby bp. Nicholasa Di Marzio, do którego diecezji Brooklyn-Queens należymy. Wiadomo, biskup dodaje powagi i splendoru naszej procesji. Pamiętam, kiedy był bp Di Marzio, akurat padało, a on dumnie, pełen powagi maszerował wraz z nami. Jest nas średnio około trzech tys., wielu przybywa do nas z najdalszych okolic. Idąc ulicami Brooklynu, niesiemy krzyż, świece, modlimy się, śpiewamy różaniec. A wszystko w trzech językach: po polsku, angielsku i hiszpańsku, bo takie są nasze kościoły. Oprawę procesji stanowi też Honorowa Straż Pożarna z kościoła św. Franciszki de Chantal w polskich mundurach, a porządku pilnuje nowojorska policja z komendantem na czele. Jest bardzo uroczyście.
W zeszłym roku przyjechała do nas z Queensu grupa czterdziestu ludzi z parafii Świętego Krzyża na Maspeth z ks. Dariuszem Blicharzem, żeby przedstawić misterium Męki Pańskiej. Po nabożeństwie wielkopiątkowym byliśmy świadkami scen Ostatniej Wieczerzy, modlitwy w Ogrójcu, pojmania Chrystusa i sądu u Piłata, a w kościele św. Katarzyny Aleksandryjskiej zostało przedstawione ukrzyżowanie Pana Jezusa.
Nie wstydzimy się naszej wiary w Jezusa Chrystusa, bo przecież i Żydzi od zawsze mieli w wielkim poszanowaniu wszystkie święte miejsca, pielgrzymowali do nich, modlili się. Pierwsi chrześcijanie – Żydzi nie zapomnieli o drodze krzyżowej, niosąc krzyż śladami Jezusa. Maryja zawsze na Golgotę wychodzi, aby Syna złożono w Jej ręce i właśnie dlatego idziemy, aby Maryja nie musiała iść sama!
                                                                                                                                                                             

Marian Majchrzak, parafia św. Franciszki de Chantal    
foto: © archiwum parafii św. Franciszki de Chantal