Strona główna arrow Nr 74 (1/2016) arrow Wszyscy potrzebują Miłosierdzia
Wszyscy potrzebują Miłosierdzia Drukuj Poleć znajomemu
WSZYSCY POTRZEBUJĄ MIŁOSIERDZIA


„A Ty, o Panie, nie wstrzymuj wobec mnie Twego miłosierdzia; łaska Twa i wierność niech mnie zawsze strzegą!” (Ps 40,12)

    Kiedy składałem wieczną profesję, ten fragment psalmu 40. wypisałem na swoich pamiątkowych obrazkach. Muszę przyznać, że od początku mojej pallotyńskiej drogi towarzyszyło mi miłosierdzie, a jestem na misjach już 14 lat. W 2014 roku papież Franciszek odwiedził Koreę. Pielgrzymka papieża była wielkim świętem dla wiernych. Podczas spotkania z przedstawicielami zgromadzeń zakonnych Ojciec Święty mówił o kulcie Miłosierdzia Bożego, podkreślał, jak bardzo świat dzisiaj go potrzebuje. Słowa papieża Franciszka odczytaliśmy osobiście – jako wezwanie i zobowiązanie do większej ewangelizacji. Musimy się rozwijać i poszerzać horyzonty, aby docierać do tych, którzy miłosierdzia jeszcze nie znają.



    W Korei najbardziej popularne są jednodniowe dni skupienia, takie rekolekcje dla dorosłych. Koreańczycy dużo i długo pracują. Tempo życia jest takie, że „najlepiej”, żeby w pracy mieszkali. Pomimo tego wielu z wierzących przychodzi w tygodniu na Eucharystię o 6.00. Potem wracają do domu na szybkie śniadanie i o 9.00 jadą do pracy. W domu najczęściej są o 19.00. Wtedy też spotykają się w grupach modlitewnych. Parafia jest dla nich drugim domem. Nie wszyscy wybierają apostolstwo, niektórzy wolą spotkać się w restauracji w gronie przyjaciół. Wszyscy jednak potrzebują miłosierdzia, szczególnie w trudnych chwilach życia. Dla wielu koreańskich rodzin dramatem jest, kiedy mąż, ojciec rodziny, traci pracę. Wtedy sytuacja nie jest prosta, zwłaszcza gdy są uczące się dzieci. Znam rodzinę, która zmagała się z takim problemem. Pamiętam kobietę, która często modliła się w naszej kaplicy przed obrazem Jezusa Miłosiernego i prosiła o pracę dla męża. W tej sytuacji mąż potrafił pomagać jej w zajęciach domowych, choć nigdy wcześniej tego nie robił. Razem przeszli przez trudny czas i doświadczyli miłosierdzia.
    Obecnie Kościół koreański w swojej hojności posyła kapłanów na misje. Pan Bóg im błogosławi, gdyż nigdy nie szczędzili modlitwy i funduszy na rzecz powołań. W ilości powołań kapłańskich i zakonnych zdecydowanie wyprzedzają Europę. Mamy trzech koreańskich księży pallotynów, z którymi wspólnie prowadzimy duszpasterstwo wielu wspólnot modlitewnych. Nasza działalność jest przede wszystkim związana z apostolstwem Miłosierdzia Bożego i realizacją charyzmatu naszego założyciela św. Wincentego Pallottiego. W naszym domu w Bundang w Godzinie Miłosierdzia odbywa się adoracja Najświętszego Sakramentu i Eucharystia. Wspólnota wiernych funkcjonuje już wiele lat, oni sami zachęcają innych do przyjścia do nas. Młodzież z grupy prowadzonej przez księdza Jarka przyjeżdża na spotkania formacyjne z różnych, często odległych miejscowości, np. z Seulu. Swoim zaangażowaniem i aktywnością ci młodzi ludzie także i nas mobilizują. Odwiedzili Polskę, szli w pieszej pielgrzymce na Jasną Górę. W każdą trzecią niedzielę miesiąca odbywają się spotkania dla Polaków i ich rodzin mieszkających w Korei. Dzieci mają katechezę, podczas której malują, śpiewają, a potem aktywnie uczestniczą we Mszy Świętej.
    Pięknym podziękowaniem za naszą pracę były obchody 25-lecia naszej obecności w Korei. Eucharystii w Bundang przewodniczył ks. bp Maciej, ordynariusz diecezji Suwon, który w kazaniu mówił bardzo pozytywnie o pracy Księży Pallotynów. Uroczysty wymiar świętowania podkreśliła obecność zaprzyjaźnionych z nami kapłanów i zakonników.
    Wszystkim, tym blisko i daleko, dziękujemy za ofiarowaną modlitwę w naszych intencjach. Jubileusz już za nami, a trzeba iść dalej, często „pod prąd”. Nie chcemy zmarnować danego nam czasu, ale dziękować Bogu za to, co otrzymaliśmy. Staramy się na bieżąco informować o tym, co się u nas dzieje. W związku z jubileuszem zaczęła działać strona internetowa prowadzona w trzech językach: polskim, koreańskim i angielskim. Zapraszamy do „odwiedzenia nas” pod adresem: www.pallottikr.pl.
    Patrząc z perspektywy minionych lat, myślę, że niewielu wierzyło w to, że ten mój wyjazd nie będzie chwilowy. Wielu pytało: „Kiedy Andrzej wraca?”. Nie mam zdolności językowych, dlatego potrzebuję więcej czasu, aby się nauczyć tego trudnego języka. Zdarza mi się powiedzieć „coś”, co wywołuje u słuchaczy uśmiech, albo sformułować zdanie niepoprawne gramatycznie. Od ludzi jednak zawsze otrzymuję wiele życzliwości i akceptacji. Doświadczam działania Bożego Miłosierdzia i trwam do dzisiaj przy swoim powołaniu. W tej otwartości odczytuję Bożą obecność i prowadzenie. Czuję się tam potrzebny. Dopóki mi zdrowie pozwoli, chciałbym z nimi być.

 
Br. Andrzej Baranowski SAC
foto: © ks. Jarosław Kamieński SAC