Strona główna arrow Nr 74 (1/2016) arrow Zaufanie Bogu owocuje
Zaufanie Bogu owocuje Drukuj Poleć znajomemu
ZAUFANIE BOGU OWOCUJE

Ktoś kiedyś powiedział: „Bóg nie jest nam nic dłużny, a daje nam tak wiele”.  To jest chyba podstawa zrozumienia Miłosierdzia Bożego. Każdy dzień, jeśli spojrzymy oczami wiary, jest pełen darów Bożej miłości i miłosierdzia. Często nawet nie wiemy, że trudności, jakie nas spotykają i na które pod koniec dnia zdarza nam się narzekać, w perspektywie czasu i zaufania Bogu okażą się jeszcze jednym darem kochającego Ojca. Nawet niewysłuchane modlitwy, jak nam się czasem wydaje, są wynikiem Bożego Miłosierdzia, bo Bóg wie, co w efekcie jest dla nas dobre.

    Doświadczenie naszej słabości, kruchości i porażki skłania nas do padnięcia na kolana i proszenia o Bożą pomoc. Rok temu, na początku stycznia 2015 roku, poleciałem na śluby wieczyste siostry zakonnej na wyspie Nowa Brytania. Po wylądowaniu okazało się, że aby dotrzeć do miejsca, gdzie odbywała się uroczystość, trzeba jeszcze dwie godziny jechać samochodem po wyboistych drogach, przy zachodzącym słońcu i dymiącym wulkanie. A potem, gdy pokonaliśmy już tę trasę, okazało się, że to jeszcze nie koniec, że jeszcze musimy płynąć łodzią. Ponieważ padał deszcz i morze szalało, a było już ciemno, wypłynięcie z portu odłożono. Nie czekałem jednak długo, bo już o pierwszej w nocy padło hasło: płyniemy! Deszcz nieco ustał, wiatr też, ale nastały egipskie ciemności. Godzinę płynęliśmy spokojnie, ale to, co nadeszło potem, to było szaleństwo: potężny wicher, wzburzone morze, rozbryzgujące się wielkie fale. Z trudnością można było nabrać powietrza i przy okazji napić się słonej, morskiej wody. Płynęliśmy tak przez jakiś czas i wtedy uświadomiłem sobie, że jeśli tak dalej pójdzie, to po nas. Pozostała tylko modlitwa i błaganie o Boże Miłosierdzie. Wtedy też skipper [szyper – przyp. red.] zdecydował się skręcić w bok, by wpłynąć do zatoki. Udało się. Tam, zmoknięci i zziębnięci, patrzyliśmy, jak przesuwa się szalejąca nawałnica. Po jakimś czasie zdecydowaliśmy się spróbować płynąć dalej. Było już nieco spokojniej. Nad ranem, przemoczeni, dotarliśmy do celu.
    Powrót po dwóch dniach był nieco mniej dramatyczny, ale nie bez przygód, ryzyka i doświadczenia Bożej opieki. W drodze powrotnej otrzymałem telefon od nuncjusza z wiadomością, że papież Franciszek mianował mnie biskupem ordynariuszem diecezji Wewak. Sparaliżowała mnie ta wiadomość. Byłem świadomy trudności, jakie mnie czekają, oraz własnej słabości. Jednak pamięć o Bożej miłości i opatrzności natchnęła mnie nadzieją, że trzeba ufać Bogu, On ma swoje sposoby i nas prowadzi.

Ks. bp Józef Roszyński SVD z czcicielkami Miłosierdzia Bożego w Boiken

    W Papui-Nowej Gwinei, w Kościele, który jest młody, prężny i żywy, nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego kwitnie. Ludzie zwracają się do Boga z wiarą, że ich wysłucha, jeśli z czystym sercem będą prosić. Przytoczę taki przykład: Dzieciom z parafii Roma brakowało nauczycieli w szkole podstawowej. Jedna z nauczycielek podpowiedziała im, że trzeba się modlić Koronką do Miłosierdzia Bożego o nauczycieli. Żarliwa modlitwa dzieci przyniosła efekty. Modlitwy zostały wysłuchane. Teraz nie tylko uczniowie mają nauczycieli, ale nawet infrastruktura szkoły rozwija się lepiej niż w wielu innych placówkach. To są fakty.
    Na swoje motto posługi biskupiej w diecezji Wewak wybrałem słowa: „Jezu, ufam Tobie!”. Każdego dnia doświadczam, że zaufanie Bogu owocuje. Mieliśmy mieć Diecezjalne Assembly (zgromadzenie), a tu El Nino [zjawisko pogodowe powodujące suszę – przyp. red.]. Nawet wody pitnej, którą zbieramy z dachu, brakowało. Nie ma co włożyć do garnka, by wszystkich nakarmić. Spodziewałem się, że około 150 osób weźmie udział w kilkudniowym spotkaniu. I wtedy, tuż przed Assembly, spadł deszcz, napełnił zbiorniki. W parafiach, gdzie miałem bierzmowania, święcenia kapłańskie i inne celebracje, dostałem w prezencie świnie. Było więc co włożyć do garnka. Jak można nie dostrzegać Bożego Miłosierdzia? Jak Bogu nie ufać? Każdy dzień niesie nowe wyzwania i nie zawsze łatwo jest nam związać koniec z końcem, rozwikłać istniejące problemy, zaradzić potrzebom. To nasza ludzka słabość i niedostatek. Nie jesteśmy jednak osamotnieni. Zamartwianiem się o przysłowiowe jutro nie zmienimy rzeczywistości. Zupełnie słuszne jest stwierdzenie, że w jakichkolwiek trudnościach, troskach, doświadczeniach życia się znajdujemy, musimy powtarzać: „JEZU, UFAM TOBIE!”.
    Z serdeczną modlitwą polecam Was wszystkich Bożej opiece, miłości i miłosierdziu.
Biskup Józef Roszynski SVD
Diecezja Wewak, Papua-Nowa Gwinea

foto: © ks. bp. Józef Roszyński SVD