Strona główna arrow Nr 74 (1/2016) arrow Misje a Ewangelizacja
Misje a Ewangelizacja Drukuj Poleć znajomemu
APOSTOLSTWO I EWANGELIZACJA MISJĄ KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO W ŚWIECIE (2)

Od samego początku istnienia Kościoła nakaz misyjny, sformułowany przez Jezusa z Nazaretu: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody (…)” (Mt 28,19), w konkretnych okolicznościach był dla chrześcijan impulsem do podjęcia wyzwania dzielenia się depozytem wiary w przyniesione i objawione przez Niego orędzie.


    Dokonując analizy krytycznej cytowanego tekstu ewangelicznego, należy zauważyć pewną nieścisłość. Mianowicie grecki tekst nakazu misyjnego poreuthentes oun mathēteusate należy tłumaczyć: „Idąc zatem, czyńcie uczniami”. Jezus, w sensie ścisłym, faktycznie jest nauczycielem – filozofem. Posiada swoją własną szkołę na wzór starożytnych szkół perypatetyckich. Ma swoich uczniów, którzy są wybrani dla konkretnego zadania. Przygotowywani są oni po to, aby po czasie formacji i edukacji przy Jezusie podjąć się misji głoszenia pozostawionych przez Niego treści egzystencjalno-religijnych. Ziemskie życie Jezusa Chrystusa stało się inspiracją dla apostołów do podejmowania wszelakich działań zmierzających do tego, aby jak największa liczba ludzi im współczesnych, w środowiskach żydowskim i pogańskim, zechciała uczestniczyć świadomie i racjonalnie w dziele odkupienia, które On przyniósł człowiekowi.
Idąc dalej w naszych przemyśleniach, zauważmy, że apostołowie mieli za zadanie stać się w ówczesnym świecie, zdominowanym światopoglądem judaistycznym i rzymsko-greckim, „świadkami” Zmartwychwstałego, „w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi” (Dz 1,8).
Kościół od dnia zesłania Ducha Świętego dokładał wszelkich starań, aby być wiernym swojemu podstawowemu powołaniu, jakim jest głoszenie Jezusa Chrystusa. Nie zatrzymał on łaski wiary w Niego dla siebie, ale podjął misję ewangelizacji świata poprzez czynne apostolstwo, urzeczywistniające się przez głoszenie słowa, katechezę i sprawowanie sakramentów, aż nadejdzie Dzień Pański.
Wspólnota Kościoła od początku swojego istnienia zawsze konfrontowała własne nauczanie ze światem, w którym przyszło jej żyć i działać. Apostołowie zostali posłani do świata mającego bogatą, jasno określoną strukturę społeczno-kulturową.
Po wniebowstąpieniu Jezusa i zesłaniu Ducha Świętego apostołowie wyszli z Wieczernika obdarzeni misją „świadka”. To pojęcie funkcjonowało już w starożytności. Było nośnikiem konkretnej treści w obrębie zarówno rzymskiego, jak i żydowskiego prawodawstwa. Świadkiem w starożytności nazywano człowieka, który uczestniczył w procesach sądowniczych jako pomoc sędziemu w wydaniu sprawiedliwego wyroku. Sędziowie wydawali wyrok po wysłuchaniu opinii świadków. Świadkowie mieli obowiązek udowodnić swoją prawdomówność i wykazać się wiarygodnością. Dla pewności sędzia podejmował decyzję o wyroku i karze wobec oskarżonego, opierając się na zeznaniach co najmniej dwóch świadków, których zeznania były spójne i zgodne. Tą zasadą kierowano się na ogół także w sądownictwie żydowskim. Świadek miał autorytet, ponieważ jego zeznania były ważne. Miały wartość, kiedy w rozważanej przez sędziego sprawie zawodziły inne podjęte wcześniej środki i metody dojścia do prawdy. Stąd apostołowie stali się świadkami (łac. martyr, martyris), poręczycielami i gwarantami prawdziwości nauki o zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. Za tę prawdę cierpieli, tracili uznanie wśród sobie współczesnych, ryzykowali honor, bezpieczeństwo, a nawet życie własne i swoich najbliższych. Byli wiarygodnymi świadkami Jezusa, ponieważ spełniali trzy zasadnicze kryteria: towarzyszyli Jezusowi w Jego ziemskiej posłudze od czasu chrztu w Jordanie, widzieli Jego śmierć i spotkali się z Nim po Jego zmartwychwstaniu. Wybór każdego apostoła spośród uczniów dokonał się dla Kościoła przy interwencji samego Boga, mocą Ducha Świętego (Dz 1,21-22).
Pojęcie „apostoł” ewoluowało już w łonie pierwotnego Kościoła. Choć przynależało ściśle do tych wybranych bezpośrednio przez Jezusa Chrystusa, to szybko zaczęto nim określać innych ludzi, powołanych do prowadzenia dzieła misyjnego wśród pogan (św. Paweł z Tarsu, św. Barnaba). Wspomnijmy w tym miejscu o tym, że poganie w ówczesnym rozumieniu tego słowa byli osobami głęboko wierzącymi. Mocno przywiązani do egipskiego, greckiego i rzymskiego politeizmu, religii naturalnych, religii plemiennych, żyli według wskazań swoich religii, które były oparte na mitach i legendach. Podjęty dialog z poganami prowadził więc do tego, aby dzięki wiarygodnemu przepowiadaniu chrześcijan przyjęli oni realizm teistycznego nauczania Jezusa Chrystusa, który jako Syn Boży zaproponował poznanie reguł i życia według tego, co Bóg Ojciec kazał Mu przekazać światu. Poganie byli ludźmi duchowymi. Łatwo zatem implementowali wskazania przyniesione przez Chrystusa do własnego życia religijnego i społecznego. Na początku preferowali istny henoteizm, ale potem wielu z nich pozostawało gorliwymi wyznawcami chrześcijańskiego monoteizmu. Na miejsce dotychczasowych świąt pogańskich wprowadzali święta chrześcijańskie. W miejsce kultu pogańskiego – kult chrześcijański. Świątynie pogańskie czynili chrześcijańskimi. Stąd nie możemy postawić znaku równości pomiędzy poganinem a niewierzącym. Współczesnemu neopogaństwu też nie brakuje duchowości. Dzisiaj ludzie wręcz wykazują zapotrzebowanie na duchowość (por. NMI 33), na to, co przekracza ich percepcję zmysłową, ich sferę materialną. Jednak odrzucając zinstytucjonalizowaną duchowość chrześcijańską, preferują powrót do pogańskiej magii, astralizmu, guseł i myślenia epok przedchrześcijańskich. Z drugiej strony, współczesne społeczeństwa są nie tyle pogańskie, ile areligijne.
Już w Kościele czasów apostolskich zauważono, że choć mandat do apostolstwa otrzymali tylko niektórzy, to jednak wszyscy przynależący do wspólnoty chrześcijan powinni czuć się odpowiedzialni za dzieło misyjne prowadzone przez Kościół (por. 1 Kor 12,29). Potrzeba apostolskiego posłannictwa i zaangażowania nigdy nie straciła na ważności. Od tego zależały losy Kościoła w konkretnych realiach świata. Choć zmieniał się świat, Ewangelia zawsze pozostawała ta sama. W każdym kairos należało odczytywać novum Ewangelii. Żadne czasy dla wyzwań ewangelizacji nie były złe, tylko inne. Jak zauważył ks. Czesław Parzyszek SAC, inny był świat w wiekach apostolskich, patrystycznych, inny był świat w średniowieczu, jeszcze inny w renesansie, inny jest świat współczesny i współczesny człowiek.
W polskiej rzeczywistości po 1989 roku mamy do czynienia z pojawieniem się nowych możliwości wykorzystywania potencjału swobód obywatelskich, w tym wyznawania religii, głoszenia przekazu ewangelicznego, apostolskiej działalności Kościoła w przestrzeni publicznej (ustanawianie kapelanów dla konkretnych grup społecznych, kapelanów w szpitalach, hospicjach, funkcjonowanie katechezy w systemie szkolnym, powstawanie stowarzyszeń i fundacji, prowadzonych przez zadeklarowanych katolików, opartych na ideałach chrześcijańskich, powołanie ordynariatu polowego).

Ks. Radosław B. Herka SAC
foto: © 123rf