Strona główna arrow Nr 73 (4/2015) arrow Wspomnienie o Człowieku z klasą
Wspomnienie o Człowieku z klasą Drukuj Poleć znajomemu
WSPOMNIENIE O CZŁOWIEKU Z KLASĄ

    Trudno w kilku zdaniach „zamknąć” wspomnienie o śp. ks. Lesławie Gwarku SAC.
Bez wątpienia, wpisał się w najnowszą historię pallotynów, jako człowiek o szerokich horyzontach myślenia.  Był człowiekiem renesansu!
    Osobiście łączyły mnie z ks. Leszkiem różne zależności. Kiedy razem z moimi Współbraćmi kursowymi „raczkowaliśmy”, w pierwszym po podziale Polskiej Prowincji SAC, nowicjacie Poznańskiej Prowincji Zwiastowania Pańskiego, był naszym Prowincjałem. Z Jego rąk otrzymaliśmy sutannę. Było to w liturgiczne wspomnienie Dobrego Łotra! Po oficjalnych uroczystościach opatrzył ten fakt żartobliwym komentarzem!
    Podczas Mszy Świętej obłóczynowej wypowiedział do nas bardzo czytelne i konkretne kazanie. Nie było „lania wody”. Sam konkret! Bez owijania w bawełnę! Takim był podczas wszystkich rozmów! Nie stwarzał dystansu! Podczas oficjalnych spotkań, podczas liturgii, zawsze był ubrany w pallotyńską sutannę, w białą koszulę na spinki, czarne, eleganckie buty albo efektowny klerczmen. Poza oficjalnymi spotkaniami, chodził ubrany na sportowo. Właśnie to i często wypowiadane przez Niego słowo „Koledzy”, pokazywało nam Jego normalność i zmniejszało dystans.
    Lubiłem z Nim rozmawiać. Miał swoiste poczucie humoru! Na rozwój Prowincji patrzył z szerszej perspektywy. Chciał implementować na polski grunt pewne wzorce, których doświadczał podczas pracy duszpasterskiej poza granicami naszego kraju. Swoje spostrzeżenia wypowiadał pewnie, przy zachowaniu roztropności! Był człowiekiem mądrym! Za tym, w parze, szła Jego niebywała inteligencja.
    Lubił ludzi! Kiedy wspólnie pielgrzymowaliśmy do Ziemi Świętej, potrafił szybko nawiązać dobre relacje z tymi, których pierwszy raz widział na oczy! Wielu zarzucało Mu zbyt wielki luz! Jednak ten luz był zawsze z zasadami! Nigdy nie zapomnę, jak w czasie pielgrzymowania do świętych miejsc chrześcijaństwa, modlił się regularnie brewiarzem i różańcem! I niezapomniana Droga Krzyżowa! Poprowadzone przez Niego rozważania. To mi uświadomiło, że On, Człowiek wielkiego formatu, tak jak inni ludzie, jest Małym wobec Bożych tajemnic! Że razem z ludźmi idzie w jasno określonym kierunku! Nie jest włóczęgą, który żyje z dnia na dzień, żyje byle jak, bez wyznaczonego celu wędrówki, ale jest razem z innymi chrześcijanami prawdziwym pielgrzymem, który świadomy swoich ograniczeń i niedomagań, idzie z nadzieją w dobrym kierunku. Do Nieba! Do Jezusa!
    Ważnym w naszych relacjach był wspólnie spędzony czas w pallotyńskim Sekretariacie ds. Misji w Częstochowie. Wspólnie próbowaliśmy kreślić plany na przyszłość. Zawsze otwarty na dialog, przyjmował propozycje dużo młodszego Współbrata, które często były dla Niego trudne do zaakceptowania! Po podjęciu wiążących decyzji, nigdy ich nie zmieniał. Potrafił obdarzać zaufaniem. A to wielka sztuka! Kilkakrotnie wypowiedział do mnie słowa: „Kolego, po co tyle gadać, trzeba brać się do roboty”, albo: „Radek, nie myli się ten, kto nic nie robi!”.
    W październiku minie pierwsza rocznica od  śmierci ks. Leszka. To już rok! Kiedy potrzebujemy wsparcia „z góry”, spoglądamy na Jego portret wiszący w naszym sekretariacie. Jesteśmy pewni, że widzi nas z innej perspektywy i wyprasza dla nas dobre myśli, abyśmy dalej podejmowali efektywne działania na rzecz rozwoju pallotyńskich misji.
Ks. Radosław B. Herka SAC