Strona główna arrow Nr 73 (4/2015) arrow Błogosławiony Piotr To Rot
Błogosławiony Piotr To Rot Drukuj Poleć znajomemu
BŁOGOSŁAWIONY PIOTR TO ROT – PIERWSZY ŚWIĘTY PNG
   
Od kiedy jestem w PNG miałem pragnienie, by pojechać do Rabaul,  w prowincji wschodniej Nowej Brytanii, aby nawiedzić relikwie bł. Piotra To Rota, pierwszego świętego PNG, a także zobaczyć tamtejsze, czynne wulkany, bo jestem z wykształcenia geologiem, więc te sprawy nadal mnie interesują. Decyzję o wyjeździe podjąłem bardzo szybko, bo zorientowałem się, że za niedługi czas ks. Sławek, który był ze mną ostatnio w parafii Boram, wyjeżdża na stałe do Polski, więc zanim wyjedzie, może mnie zastąpić w parafii.
 
Grób bł. Pita To Rot
Podróż
    Spakowałem torbę podróżną, kupiłem bilet i poleciałem. Pierwsze dwa odcinki lotu przebiegły szczęśliwie, bo samolot przyleciał i odleciał zgodnie z rozkładem lotów. Niestety, utknąłem na następne 24 godziny na lotnisku w Lae, bo samolot, który miał mnie zabrać do Rabaul, nie przyleciał. Czekałem 7 godzin na lotnisku zanim zawieziono mnie na nocleg do hotelu. Z samego rana przywieziono nas znowu na lotnisko i znowu kolejne godziny oczekiwania. Tym razem samolot był na czas i poleciałem do Rabaul, lądując po drodze w Hoskins. Będąc w Lae, zadzwoniłem do Rabaul, do sekretarki Księdza Biskupa. Niestety, nie było jej w biurze, a telefon odebrała inna kobieta, którą poprosiłem, aby przekazała jej wiadomość, o moim opóźnionym przylocie. Jak się potem okazało, nie przekazała tej wiadomości i kiedy wylądowałem w Rabaul o 5.00 po południu, nikt na mnie nie czekał. Szybko myślałem, co robić dalej. Poszedłem na autobus i zapytałem, czy są w stanie zawieść mnie do katedry w Rabaul. Po usłyszeniu pozytywnej odpowiedzi wskoczyłem do autobusu i po dłuższej chwili ruszyliśmy. Zaraz rzuciło mi się w oczy, że to całkiem inny kraj, pomimo że jest to część PNG. Padał deszcz. Wszystko wyglądało jakoś inaczej niż w Wewak. Po około 15 minutach jazdy, podjechaliśmy przed katedrę, do której zdążał też Biskup. Prawie wpadliśmy na siebie. Ja go znałem, ale on mnie nie. Przedstawiłem się, kim jestem i dlaczego przyjechałem do Rabaul. Dostałem ładny pokój, a kiedy przyszedłem na kolację, zaproszono mnie do stołu, gdzie siedziało dwóch biskupów: emerytowany i obecny. Miałem o czym rozmawiać przy stole.

Rakunai – miejsce relikwii bł. Piotra
    Następnego dnia chciałem jechać autobusem do miejsca relikwii bł. Piotra, ale zaproponowano mi samochód i kierowcę, który mnie tam zawiózł, opowiadając po drodze o wszystkim, co widzieliśmy i mijaliśmy. Po około 40 minutach jazdy, byliśmy na miejscu: w Rakunai. Znajduje się tam ładny kościół parafialny pod wezwaniem św. Augustyna. Ta parafia niedawno obchodziła 100. rocznicę swojego powstania. Obok kościoła znajduje się mała kaplica, gdzie pod ołtarzem spoczywają relikwie bł. Piotra. W oknach kaplicy są witraże ze scenami z życia Błogosławionego. Obok ołtarza stoi monumentalna figura, a przed nią duże naczynie wypełnione intencjami, które ludzie nawiedzający kaplicę zostawiają, prosząc o wstawiennictwo bł. Piotra. Poprosiłem kierowcę, aby mi dał trochę czasu. Chciałem pomodlić się przy relikwiach. Po modlitwie zrobiłem parę zdjęć, aby mieć pamiątkę. Napisałem również na kartce swoje intencje, prosząc o wstawiennictwo bł. Piotra.

Rabaul – miasto i wulkany

    Zamiast wracać do katedry poprosiłem kierowcę, aby zawiózł mnie do centrum Rabaul, bo chciałem zobaczyć miasto i wulkany.  Postanowiłem, że wrócę autobusem później. Kiedy wysiadłem, spacerowałem po miejskim targu, rozglądając się to tu, to tam. W pewnym momencie podszedł do mnie mężczyzna i zapytał, kim jestem i co tutaj robię. Powiedziałem mu, że jestem księdzem, pracuje w Wewak, a przyjechałem do Rabaul zobaczyć miasto i wulkany. Człowiek ten zaoferował, że będzie moim przewodnikiem po Rabaul. Powiedział, że też pochodzi z prowincji Wewak, więc radość była obopólna. Dzięki niemu mogłem zobaczyć wiele ciekawych miejsc, bo sam na pewno do nich bym nie dotarł. Dzięki mojemu przewodnikowi, zatrzymywaliśmy autobusy i jadące samochody, aby dostać się do zamierzonego celu. W ten sposób, w dosyć krótkim czasie, zobaczyłem stary Rabaul, który został zniszczony przez wybuch wulkanu w 1994 roku, siedzibę admirała Yamamoto, (po inwazji na PNG w 1942 roku), gorące źródła, wulkany oraz na koniec, obserwatorium wulkanologiczno-sejsmologiczne, które monitoruje wulkany i trzęsienia ziemi. Do domu wróciłem pełen wrażeń.

Kiedy kanonizacja?
    Wieczorem przy kolacji zapytałem biskupa emeryta, czy bł. Piotr będzie kanonizowany, bo już upłynęło ponad 20 lat od jego beatyfikacji (17 stycznia 1995 roku św. Jan Paweł II beatyfikował go w Port Moresby, stolicy PNG).  Beatyfikacja miała się odbyć w Rabaul, lecz niestety miasto było wówczas zniszczone po wybuchu wulkanu. Biskup Karol opowiedział mi wspaniałą historię uzdrowienia jednego z księży, pracującego w jego diecezji, który zachorował na raka. Pojechał do Australii na leczenie, lecz tamtejsi lekarze powiedzieli, że nie są w stanie mu pomóc, bo choroba nowotworowa jest mocno zaawansowana. Ksiądz usłyszawszy taką wiadomość chciał umrzeć na swojej ziemi i powrócił do Rabaul. Jeszcze przed powrotem, w szpitalu w Sydney, odwiedził go ks. bp Karol Hesse, który modlił się nad nim, wzywając wstawiennictwa bł. Piotra. Po dotarciu do Rabaul, ksiądz zaczął czuć się lepiej. Zabrano go do lokalnego szpitala i po zbadaniu, okazało się, że rak prawie zniknął. Wyciętego guza niestety wyrzucono do kosza nie zachowując do badań. Ksiądz żyje i pracuje do tej pory. Niestety, w szpitalu w Sydney, jak i w lokalnym szpitalu w Rabaul, zaginęła dokumentacja dotycząca jego choroby. Kiedy ks. biskup Karl zaczął starać się o kanonizację bł. Piotra w Rzymie, zażądano dowodów uzdrowienia. Takich biskup nie był w stanie przedstawić, więc sprawa została oddalona. Szkoda, bo to był prawdziwy cud za wstawiennictwem Błogosławionego. Trzeba czekać na następny, który uda się udokumentować. 
    Następnego dnia musiałem się pakować i jechać na lotnisko, by wrócić do mojej parafii, gdzie w niedzielę obchodziliśmy uroczystość św. Jana Chrzciciela w jednej z moich filii. Miałem być w Rabaul prawie 4 dni, a byłem niecałe 3, bo jeden straciłem w Lae. Wracałem pełen wrażeń zarówno tych duchowych, jak i geologicznych.

ŻYCIE BŁOGOSŁAWIONEGO PIOTRA TO ROTA
    Z końcem XIX wieku pierwsi misjonarze zgromadzenia Najświętszego Serca Pana Jezusa przybyli do Rabaul. Rozpoczęli pracę misyjno-ewangelizacyjną. Zaczęli chrzcić pierwszych lokalnych ludzi, w tym rodziców przyszłego bł. Piotra To Rota. Piotr, był trzecim dzieckiem w rodzinie. Został ochrzczony jako dziecko. Osiągnąwszy wiek szkolny rozpoczął naukę w szkole podstawowej. Już wtedy dał się poznać jako człowiek modlitwy. Jak zaświadczają  o nim ludzie, gdy inni uczniowie szli w czasie przerwy na posiłek południowy, a potem odpoczywać, skakać, biegać, to Piotr chodził do kościoła na „Anioł Pański”. Był zdolnym, pracowitym uczniem. Nauka nie sprawiała mu kłopotów. Ukończył szkołę podstawową z wyróżnieniem. W szkole średniej było tak samo, a na zakończenie ks. Laufer, niemiecki sercanin, który był wówczas proboszczem tamtejszej parafii, zaproponował ojcu Piotra, aby ten zgodził się na posłanie go do seminarium. Ojciec Piotra jednak nie zgodził się na taką propozycję mówiąc, że to jest za wcześnie, bo Piotr to dopiero „drugie pokolenie chrześcijan”. W takim razie ks. Laufer zaproponował, aby Piotr został katechistą. Na tą propozycję ojciec Piotra wyraził zgodę i tak Piotr zaczął zajęcia w szkole katechetycznej, które ukończył z wyróżnieniem, po dwóch latach. Bycie katechistą wiązało się z otrzymaniem misji kanonicznej od biskupa. Dzięki temu jako katechista mógł przygotowywać wiernych do sakramentów, a pod nieobecność księdza odprawiać nabożeństwo biblijne i rozdawać Komunię Świętą. Do tej pracy ks. Laufer zatrudnił Piotra w swojej parafii, w Rakunai.
    W 1942 roku Japończycy najechali PNG i zaczęła się okupacja. Wtedy uwięziono wszystkich misjonarzy, nikomu nie pozwolono pracować. Japończycy, jako poganie, zakazali katolikom w diecezji Rabaul praktykowania ich wiary. Nakazali powrót do praktyk pogańskich. Piotr To Rot nie zgadzał się z zarządzeniami Japończyków. Mówił ludziom, że mają mężnie wyznawać swoją wiarę, nie odwracać się od jej zasad. Sam dalej prowadził nabożeństwa, przygotowywał ludzi do sakramentów, odwiedzał chorych i udzielał Komunii Świętej, którą otrzymywał od księży uwięzionych w obozie. Jeden z jego rówieśników powodowany zazdrością doniósł Japończykom na Piotra. Ci uwięzili go. Pierwszy pobyt Piotra w więzieniu nie był długi (tylko 3 miesiące). Został uwolniony, okupanci zagrozili, że jeżeli dalej będzie pracował duszpastersko to zostanie zabity. Piotr nie przejmował się jednak zakazem i groźbami Japończyków. Dalej prowadził pracę katechisty. Niebawem ponownie został uwięziony, tym razem na długo. Był trzymany w celi wykutej w tufie wulkanicznym razem z dwoma innymi więźniami. Odwiedzały go matka i żona. Szczególnie żona nakłaniała Piotra do podporządkowania się zaleceniom Japończyków i zaprzestania pracy duszpasterskiej, na co Piotr odpowiedział, że woli umrzeć niż porzucić pracę dla  Chrystusa.
Bazylika bł. Piotra To Rot w Rakanui

    7 lipca 1945 roku Japończycy zabrali dwóch innych więźniów, a zostawili w celi tylko Piotra. Japoński lekarz podał mu zastrzyk z trucizną, aby go zabić. Jednak trucizna nie zadziałała! Piotr nie umarł! Został uduszony sznurem. Kiedy dwaj współwięźniowie wrócili do celi, znaleźli martwe ciało Piotra To Rota, na którego przedramieniu zobaczyli znak po zastrzyku, a na szyi znaki uduszenia i sznur leżący w pobliżu. Dali znać rodzinie, która przyszła po ciało. Piotr został pochowany na lokalnym cmentarzu. Od chwili pochówku ludzie nazywali go „męczennikiem za wiarę” i odwiedzali jego grób modląc się za jego wstawiennictwem. Tak było przez 50 lat do czasu jego beatyfikacji przez papieża św. Jana Pawła II, 17 stycznia 1995 roku, w stolicy PNG, Port Moresby. Od tego czasu we wszystkich kościołach PNG, Piotr To Rot jest czczony jako błogosławiony, a jego liturgiczne święto przypada 7 lipca, w dniu jego śmierci i „narodzin dla nieba”.
 
Ks. Jan Rykała SAC
foto: archiwum Autora