Strona główna arrow Nr 73 (4/2015) arrow Czas wyjechać na misje ...
Czas wyjechać na misje ... Drukuj Poleć znajomemu
CZAS WYJECHAĆ NA MISJE… 
Krótka refleksja przed wyjazdem do RPA
    Czy nie boisz się? – jest to najczęściej zadawane mi pytanie, kiedy ktoś dowiaduje się, że jadę na misje. I śmiało odpowiadam: Nie, nie boję się! Kiedy głębiej zastanowię się nad moją odpowiedzią, dostrzegam dwie przyczyny takiej odpowiedzi. Po pierwsze: tak naprawdę nie wiem, co mnie tam spotka, mam w wyobraźni pustą kartkę, więc nie wiem za bardzo czego mogłabym się obawiać. Po drugie: nie ja wymyśliłam sobie ten wyjazd. Mam głębokie przekonanie, że Pan Bóg mnie do tego zaprasza, to Jego misja, dzieło Ducha Świętego, więc niech się Pan Bóg martwi. Nawet zadaje sobie pytanie: czemu ja? Bo jakichś nadzwyczajnych zdolności w sobie nie rozpoznaję, ani językiem nie władam perfekcyjnie, ani nie wiozę z sobą magistra tylko licencjat. I jakoś te moje braki u Pana Boga paradoksalnie są wartością, gdyż jestem zdana całkowicie na Niego, na Jego łaskę, na to, co usłyszę od Niego. Najcenniejszą jest moja wiara w Jezusa Chrystusa umęczonego i zmartwychwstałego, która tam wiozę ze sobą. Okazuje się, że Bogu to wystarczy, wszystkie inne umiejętności to tylko piękny dodatek, który otrzymałam od Niego.
Z prośbą o modlitwę s. Małgorzata Lech SAC
Uroczystość wręczenia krzyży misyjnych w Gnieźnie
    Taka uroczystość w Zgromadzeniu Sióstr Pallotynek ma miejsce raz na kilka lat, bowiem kandydatka na misje powinna wykazać się gorliwością, cierpliwością, a przede wszystkim powołaniem misyjnym. Takim właśnie powołaniem Pan Bóg obdarzył s. Małgorzatę Lech SAC, która po złożeniu ślubów wieczystych oraz roku przygotowań w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie otrzymała krzyż misyjny, będący swego rodzaju przepustką na wyjazd. Na wyjazd, którego pragnęła jeszcze przed wstąpieniem do Zgromadzenia ponad dziesięć lat temu.
    Siostra Małgorzata tuż przed uroczystościami odpustowymi św. Wojciecha, podczas których misjonarze otrzymują krzyże, wraz ze swoją grupą formacyjną uczestniczyła w kilkudniowych rekolekcjach w Jastrzębiej Górze, nad polskim morzem. Następnie cała „armia” misjonarzy wyruszyła do Gniezna. W tym samym czasie do pierwszej stolicy Polski zjeżdżali się goście Posyłanych. Pallotyński „Dom pod lasem”, czyli nasz Dom Nowicjatu, mieszczący się na krańcach Gniezna, także zapełnił się gośćmi naszej misjonarki. Przyjechała liczna rodzina Lechów oraz sześć Sióstr Pallotynek z różnych domów, w tym siostry zaangażowane w pomoc misjom w naszym Zgromadzeniu oraz reprezentantka Zarządu Prowincjalnego.
    Rankiem 26 kwietnia, główna Bohaterka dnia oraz wszyscy jej goście, a także miejscowe Siostry Pallotynki, udali się do centrum Gniezna, by najpierw uczestniczyć w procesji przeniesienia relikwii św. Wojciecha na plac koło katedry, a następnie w uroczystej Mszy Świętej ku czci św. Wojciecha. Eucharystii przewodniczył abp Celestino Migliore, nuncjusz apostolski, a koncelebrowało wielu biskupów i bardzo wielu kapłanów z całego świata. Na zakończenie Mszy Świętej Ksiądz Arcybiskup pobłogosławił i wręczył krzyże misyjne grupie około 40 osób: księży, diakonów, sióstr i osób świeckich.
    Zadrżały nasze serca, gdy usłyszeliśmy znajomo brzmiące nazwisko: siostra Małgorzata Lech, pallotynka. W tym momencie trudno było powstrzymać oczy od łez, usta od uśmiechu, a serce od wzruszeń i radości. Cieszymy się, że s. Małgorzata w imieniu Kościoła, wyruszy na odległe kontynenty głosić prawdę o zbawieniu. Jesteśmy dumne, że nasza siostra została posłana do tak odważnego zadania, na pierwszą linię Chrystusowego frontu. Po ludzku szkoda nam ofiarować wspólnie spędzane dni, odbywane rozmowy. Teraz pozostaną nam co dwa lata urlopy siostry, łączność elektroniczna, ale przede wszystkim, głęboka więź duchowa, zacieśniana codziennie węzłem modlitwy w intencji naszej siostry misjonarki.
S. Agata Hulak SAC