Strona główna arrow Nr 73 (4/2015) arrow Modlimy się za misje
Modlimy się za misje Drukuj Poleć znajomemu
MODLIMY SIĘ ZA MISJE
    „Choroba naprawdę jest krzyżem, czasami ciężkim krzyżem, próbą, którą Bóg dopuszcza w życiu człowieka, w niepojętej tajemnicy planu, który wymyka się naszym zdolnościom pojmowania. Ale nie powinna ona być widziana jako ślepe przeznaczenie. Przeciwnie, krzyż choroby, nawet kiedy ciąży ciału, niesiony w łączności z krzyżem Chrystusa staje się źródłem zbawienia, życia i zmartwychwstania, dla samego chorego i dla innych, dla całej ludzkości. (…)
    Wasz ból nie jest daremny, stanowi on bogactwo Kościoła…”
(Jan Paweł II).                                                                                                 

    Podejmując krzyż choroby, ofiaruję swoje cierpienia, dolegliwości, trudności w intencji misji i misjonarzy.
    Panie Jezu Miłosierny! Spraw, aby moje cierpienie przyczyniło się do pokonania trudności piętrzących się na drodze misjonarzy, by głoszone przez  nich Słowo Boże trafiło do serc ludzi w krajach misyjnych. Amen.

    Jezu, Zbawicielu Drogi, Światło nigdy niegasnące!
    Światłem swej Ewangelii wyznaczasz nam jasną drogę, byśmy nie kroczyli w ciemnościach. Ogarnia nas radość, bo dajesz nam nowy rok, miesiąc i dzień, który mamy wypełnić dobrymi uczynkami.
    Ponieważ życie nasze jest naznaczone cierpieniem i chorobą, wierzymy, że przez cierpienia i krzyż możemy i dziś odnosić zwycięstwa i przeobrazić świat, który tak szybko się zmienia i który pod wieloma względami nam się nie podoba.
    Odniosłeś zwycięstwo przez swe narodzenie w Betlejem, swe życie wśród nas i przez swe chwalebne zmartwychwstanie. Odtąd pokolenia ludzkości rozgrzewasz Boską miłością, oświecasz wiarą, napełniasz nadzieją.
    Prowadź nas, Jezu, przez mroki tej ziemi do światłości niegasnącej w niebie. Amen.
 
    Jezu Ukochany!
    Uchroń nas od samotności, która ma w sobie coś z grzechu, coś z odmowy miłości, coś z ukrytej pychy i obrażonej dumy, coś z egoizmu; jest to samotność, która wyobcowuje nas z otoczenia; która w nas wmawia, że nie jesteśmy już nikomu potrzebni; którą gorzko przeżuwając zamykamy się w sobie i odgradzamy od świata.
    Natomiast niech jak najwięcej pragniemy samotności, w której możemy się spotkać z Tobą. Oderwij nas od trosk, interesów, od rzeczy i osób, które nam Ciebie zasłaniają.
    Pragniemy takiej samotności, w której moglibyśmy być tylko z Tobą, Gościem najmilszym, najdroższym i najdostojniejszym.
    Za taką samotnością tęsknię. O taką modlę się dla wszystkich – młodych i starych, bo ona pozwala nam się czuć sobą. Ona daje nam poczucie siły. Ona wlewa we wnętrze naszej duszy spokój, radość i szczęście. Amen.

    Najukochańszy Ojcze i Dawco Życia!
    Gdy pierwsze brzaski dnia uprzytamniają mi ciężar istnienia, pomóż mi patrzeć w stronę życia, a nie śmierci. Życie przecież, mimo cierpienia, jest piękne, jak budzący się poranek. Każdy nowy dzień, każde przebudzenie jest nowym darem od Ciebie.
    Każdy poranek chcę witać jako powrót do życia, jak nowe dzieciństwo, nowe narodzenie. Każdy świt pragnę witać jako nowonarodzone dziecię – wszystkimi siłami, abym mógł w ramach dnia zrobić jak najwięcej dla chwały Twojej i dobra bliźnich. Nie pozwól mi smucić się, że ciało me słabnie, bo duch może być ochoczy i dla niego nie ma granic możliwości. Możliwości te zawsze są wielkie, jak wielkie są pragnienia naszego serca.
    Boże, Tobie więcej chodzi o me duchowe przebudzenie, niż o fizyczne. Każdego dnia, od wielu już lat, oczekujesz na narodziny mego ducha, na chwilę, kiedy uświadomię sobie w pełni, że Twoim dzieckiem jestem, do Ciebie należę. Pragniesz, bym zdecydował się kochać Cię całym sercem, całą duszą, ze wszystkich sił i ponad wszystko.
    Czuwaj zatem przy każdym moim przebudzeniu. Ułatw mi zgodę na przeżycie dnia według Twojej świętej woli, zarówno w radości, jak i cierpieniu.
    Dziękuję Ci, Boże, za szansę udoskonalenia siebie, jaką mi dajesz z każdym nowym dniem. Widzę bowiem, że dzień wczorajszy przeszedł już do wieczności, a dzień jutrzejszy do mnie jeszcze nie należy. „Dzień dzisiejszy ma dosyć swej nędzy” (Mt 6,34). Wspomóż mnie zatem dzisiaj, abym ochoczo niósł ciężar swego istnienie i spełnił Twoją świętą wolę. Amen.
   
    Dziękuję, przepraszam i proszę
    Panie, Jezu Chryste, kiedyś powiedziałeś: „Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a ja was pokrzepię”. Ty wiesz, co to znaczy cierpieć fizycznie i przeżywać ciemności ducha. Dlatego Twoje zaproszenie szczególnie mocno przemawia do mojego serca w tej chwili. Już sama myśl, że nie cierpię samotnie, pociesza mnie i pomaga mi. Mogę złączyć moje cierpienia z Twoimi, a w ten sposób wezmą one udział w dziele zbawienia i nabiorą nadprzyrodzonej wartości.
    Dziękuję Ci przede wszystkim za wiarę i nadzieję, którą mi dałeś przez tajemnicę krzyża. Twoje rany mówią do mnie głośniej niż wszystkie słowa, a spojrzenie na Twoją Najświętszą Krew umacnia mnie nawet wtedy, gdy już nie jestem w stanie myśleć ani modlić się.
    Przepraszam za momenty słabości, w których narzekałem i nie kierowałem mego serca do Ciebie. Wiem, że mnie rozumiesz. Na Górze Oliwnej i w samotności Kalwarii także walczyłeś o zgodę z wolą Ojca. Bądź przy mnie i umocnij mego ducha Twoim Duchem, aby Twoja miłość zawsze we mnie zwyciężała. Z Tobą pragnę z całego serca powtarzać: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego”.
    Jeśli będę mógł Ci lepiej służyć – proszę o zdrowie i nowe światło dla mojej duszy. Chcę być gotowy na dalsze cierpienia, jeśli to tylko potrzebne będzie do wypełnienia Twojego planu względem mnie i wszystkich.
    Proszę Cię też, Panie, o pomoc dla innych chorych i dla wszystkich, którzy przeżywają kryzysy i trudności. Daj im większą wyrozumiałość i pokaż, w jaki sposób mogą pomagać i pocieszać.
    Dziękuję za wszystkich, którzy mi pomagają przez obecność, przykład, wszelką służbę lub modlitwę. Twoja łaska prowadząca do nowego życia, niech będzie im prawdziwą i trwałą nagrodą. Amen.

(za: Modlitwy chorych, o. Lucjan Królikowski OFM Conv.)
Modlitwa za misjonarzy
    Modlę się, Panie, za misjonarzy, którzy zostawili swój dom, rodzinę, przyjaciół i poszli do obcych, by mówić i świadczyć o Tobie. Daj im, Panie, wielką wiarę i miłość taką, by ochotnie znosili trudy każdego misjonarskiego dnia. Spraw, by uwierzono ich słowom i odczytano w nich Twoją obecność. Mnie natomiast umacniaj we wspieraniu ich i wypraszaniu nowych robotników na żniwo Twoje. Amen.