Strona główna arrow Białoruś arrow Doświadczyłem wielkiej wiary ludzi
Doświadczyłem wielkiej wiary ludzi Drukuj Poleć znajomemu
    Pierwsze spotkanie z Białorusią miałem jako kleryk w 1990 r. Przyjechałem tu na praktyki wakacyjne w lipcu, aby przede wszystkim przygotować dzieci i młodzież do I Komunii św. Mieszkałem w Bieniakoniach, a każdego dnia woził mnie ktoś samochodem do Hermaniszek i Woronowa. Był to miesiąc niezwykłych wydarzeń: I Komunia w parafii po 20 latach zamkniętego kościoła, pierwsza Msza św. w Woronowie od  czasu zburzenia kościoła w 1969 r. - w budynku byłego sklepu monopolowego, doświadczania wielkiej wiary ludzi po ciężkim okresie  walki z Bogiem .To wszystko sprawiło, że zdecydowałem się pojechać i pracować na Białorusi. Jestem tu już 24 lata.
 
    Najpierw Bieniakonie i Hermaniszki. Budowy, remonty, duszpasterstwo - to była praca u podstaw. Wszystko trzeba było zorganizować, na wszystkim się znać. Dzięki pomocy dobrych ludzi można było wszystko załatwić, ponieważ w tym czasie nic nie było, np. cement, deski, benzynę, pół bochenka chleba dziennie na kartki. Wszystko było do remontu lub budowy. Kościoły były zniszczone - w Hermaniszkach kościół był zamknięty 30 lat na kłódkę. Trzeba było budować (Hermaniszki) lub remontować plebanie, żeby było gdzie mieszkać, prowadzić katechezę, spotkania. W 1993 r. doszła jeszcze parafia w Trokielach. Kościół z cudownym obrazem Matki Bożej. Pomyślałem, że można byłoby zorganizować ruch pielgrzymkowy i zaraz zabrałem się do pracy. W 1995 r.kościół został ogłoszony jako sanktuarium diecezji grodzieńskiej. Dziś przybywa do Trokiel ponad 10 tysięcy pielgrzymów każdego roku. W 1994 r. przeniosłem się do nowo wybudowanej plebani w Hermaniszkach. W tym czasie trwały remonty kościoła w Hermaniszkach, budowa kościoła w Dworyszczach, katecheza w ośmiu punktach katechetycznych i praca duszpasterska. Pomagałem też w parafii w Woronowie, gdyż ks. Wacław musiał budować kościół i często wyjeżdżał w sprawach budowy.
    Od 2005 r. objąłem parafię w Woronowie, do której należy też kościół w Poleckiszkach (12 km od Woronowa). Choć prace wykończeniowe jeszcze się nie skończyły to przyszedł czas na budowę kościoła ludzkich serc. Powstawały nowe grupy obok już istniejących, katecheza, obozy wakacyjne i powołaniowe, kuchnia dla dzieci (obiady),poradnia rodzinna, akcje apostolskie i praca duszpasterska. To nasza codzienna praca. Ludzie potrzebują Boga dlatego w niedzielę jest zawsze pełny kościół na Mszach świętych. Zachowują wiarę w swoich rodzinach i tradycje poprzednich pokoleń. Są życzliwi i dobrzy. Zawsze chętni do pomocy. Na pewno potrzeba będzie jeszcze wiele czasu, aby nadrobić stracony czas pokolenia ludzi, których starano się wychować bez Boga (takie były czasy), ale wierzymy że będzie coraz lepiej i Chrystus zwycięży.
    Jak wspomniałem, do parafii Woronowo należy kaplica dojazdowa w Poleckiszkach. Po rozpadzie Związku Radzieckiego, kiedy ustalano granice między państwami, okazało się, że kaplica w Poleckiszkach znalazła się na terenie Białorusi. Miała należeć do parafii w Ejszyszkach , ale ta znalazła się w granicach Litwy. Dlatego przejęła ją parafia w Woronowie.
    Budowę kaplicy rozpoczął ówczesny proboszcz w Ejszyszkach, ks. Józef Aszkiłowicz. W tym czasie nie można było uzyskać pozwolenia na budowę kościoła lub kaplicy, więc zwrócono się z prośbą o zgodę na wybudowanie budynku na narzędzia gospodarcze. Z tego budynku w bardzo krótkim czasie powstała potajemnie wybudowana kaplica.   Budowali sami parafianie pod kierunkiem projektanta z Litwy. On też rzeźbił ołtarz. Na szczęście nie było za to większych konsekwencji poza reprymendą. Kiedy już stała, wydano pozwolenie, żeby została.
    15 marca 1992 r. kaplica została poświęcona przez bpa ordynariusza z Wilna i ordynariusza diecezji grodzieńskiej. Bp litewski automatycznie przekazał kaplicę diecezji grodzieńskiej i parafii Woronowie. Od tego czasu systematycznie odprawiane są tam Msze św. Jest to kaplica dojazdowa, odległa od Woronowa o 12 km. Tuż za nią jest już Litwa. Na Mszę św. niedzielną przychodzi ok. 100 osób. z ok. 300 mieszkańców. Odbywają się tam Msze św., katechezy dla dzieci, prowadzona jest praca duszpasterska. Początki były ciężkie, głównie ze względu na fatalny dojazd. Spada liczba mieszkańców, bo młodzi wyjeżdżają. W wiosce jest szkoła jedenastoklasowa. Do dziewiątej klasy jest pełen stan, a w wyższych po 3-4 osoby, toteż ma być zamknięta szkoła średnia i zostawiona tylko bazowa. Młodzież wyjeżdża się uczyć do dużych miast i nie wraca – nie ma do czego. Tam też młodzi szukają pracy.
    Pragnę od wszystkich nas podziękować za lata pomocy jaką otrzymaliśmy, tej materialnej i duchowej. Niech Bóg Wam to wynagrodzi. Pamiętamy o Was w modlitwie.

Ks. Andrzej Witek SAC

foto: © archiwum
 
SMS misje