Strona główna arrow Korea Południowa arrow Kilka słów o naszej niedzieli
Kilka słów o naszej niedzieli Drukuj Poleć znajomemu
Korea nie jest krajem katolickim, ale i nie każdy Polak to katolik. A jednak ...

Jest trzecia niedziela miesiąca. W kaplicy u Pallotynów spotykam kilka osób z rodzinami polskimi, ale i polsko-koreańskimi, paru studentów, pracowników firm i uczelni. Brat Andrzej wita nas kawą, ksiądz Jarek słucha spowiedzi. O 14:30 powinniśmy zacząć Mszę, ale jest wiadomość, że znowu ktoś się spóźni. Czekamy więc pół godziny.

Dorośli rozmawiają, Jakub i Tomek przyszli z gitarą, więc grają, a dzieciaczki rozbawione biegają - właśnie skończyły katechezę, o którą jakiś czas temu rodzice prosili i widać, że ksiądz Jarek zaradził, bo ją z wielkim zapałem, ale i z pokorą regularnie prowadzi.
„No to co? Chyba jesteśmy wszyscy?” - ktoś stwierdza podsumowująco. Schodzimy...

... więc do kaplicy, w piwnicy. „O! Są ławki - nie trzeba już siedzieć na podłodze!”, „Dobrze, że przyszły Caroline, Tamara, i Emilia ... - one zawsze cieszą głosem!”, „Może Wojtek coś zagra?”, „Ksiądz Jarek w dobrej kondycji ... - o czym powie podczas kazania?” - myśli i słowa plączą się jeszcze. Cisza ...

Po Mszy św. idziemy na górę. Ktoś przyniósł sałatkę, ktoś mięso, ser i „nasz” chleb! Jest ciasto i kawa, rozmowy o tym i o tamtym – „Co słychać?”, „Super!”, „A kiedy jedziecie?”, o pracy tutaj, w której jeszcze sporo nas zaskakuje, o dzieciach, którym języka polskiego brakuje, o koreańskich współmałżonkach niekatolikach, którzy zadają trudne pytania, bo Popielca przecież nie znają.

Wracam do domu samochodem i myśli tłoczą się w głowie. Wiem, że to nie wszystko, że trzeba czegoś więcej. Gdzieś dobija się do mnie myśl, by porządnie zadbać o wnętrze. U Pallotynów zaczęła się, trwa i ... , miejmy nadzieję, będzie trwała i rozwijała się trudna droga do świadomego rozwoju ducha.

Agnieszka
 
SMS misje