Strona główna arrow Nr 71 (2/2015) arrow Bóg moim drogowskazem
Bóg moim drogowskazem Drukuj Poleć znajomemu
22 sierpnia 2001 roku o godzinie 12.00, w święto NMP Królowej, otworzyły się drzwi samolotu Lufthansy w porcie lotniczym zbudowanym na wyspie w Incheon, gdzie zakończyła się moja 15 godzinna podróż do dalekiej Azji (oddalonej od Polski 8000 km), do państwa, które nazywa się Republika Korei Południowej. Powitała mnie piękna pogoda - było już po porze deszczowej.

Po przejściu odprawy paszportowej i odebraniu bagażu skierowałem się w kierunku wyjścia, gdzie w hali przylotów oczekiwał na mnie ks. Zbyszek, który wtedy był rektorem i delegatem. Jeszcze na lotnisku nastąpiło pierwsze powitanie przez ks. Delegata oraz panie, które pomagały w naszej wspólnocie w Bundangu. Następne miało miejsce w domu naszej delegatury w Bundangu.

Chciałbym, aby te moje skromne 14 lat pracy i służby było też moim dziękczynieniem Panu Bogu, że było mi tu dane przyjechać i że zostałem zaakceptowany tutaj jako brat zakonny z dalekiej Polski przez moją codzienną modlitwę, pracę i służbę ludziom, którzy przychodzą codziennie do naszej kaplicy Jezusa Miłosiernego, aby się modlić indywidualnie czy grupowo w czasie adoracji w Godzinie Miłosierdzia czy też uczestnicząc we Mszy św. w Oazie Jezusa Miłosiernego. Tak bardzo utkwiły mi w pamięci...
... słowa św. Wincentego Pallottiego: „Zachwyca mnie mój Bóg, nie bogactwa, lecz Bóg, nie honory, lecz Bóg, nie godności, lecz Bóg” - Bóg stał się dla mnie drogowskazem na każdy dzień mojej służby Bogu i ludziom tutaj, na ziemi koreańskiej przesiąkniętej krwią wielu tysięcy męczenników, znanych i nieznanych z imienia i nazwiska.

Mówił też o tym Papież Franciszek, podczas swojej pielgrzymki do Korei, w sierpniu (w dniach 13.08-18.08) 2014 roku, w Seulu w czasie Mszy św. w intencji pokoju, podczas której beatyfikował 124 koreańskich męczenników za wiarę. Cała Korea żyła pielgrzymką Papieża, już nie Polaka tylko Argentyńczyka i poprzez codzienną modlitwę w poszczególnych diecezjach i parafiach przygotowywała się do niej bardzo dokładnie i skrupulatnie. Trzeba też pamiętać, że nasz wielki Rodak był tutaj dwa razy: w 1984 i w 1989, co bardzo dobrze zapamiętali Koreańczycy. Byli dumni z tego, że po tylu latach przerwy znowu świat będzie o nich mówił i pisał. Tej ogromnej dumy narodowej możemy uczyć się od nich: nasz kraj, nasz bank itd. Potrafią się cieszyć, że to jeden z naszych został kardynałem Seulu, że jeden z naszych wygrał na olimpiadzie itd. Szkoda, że my, Polacy, zatraciliśmy gdzieś naszą tożsamość jako naród i dumę jako Polacy, abyśmy umieli się wspólnie cieszyć, a nie zazdrościć drugiemu. Szkoda, że w naszym kraju zostało to przyćmione przez podziały wśród ludzi.

W Korei Kościół katolicki zabiera głos w ważnych sprawach społecznych i jest słuchany przez władze państwowe. Koreańscy katolicy pięknie manifestują swoją wiarę na co dzień, choćby nosząc na rękach małe czy też duże różańce, na których modlą się na ulicach, w autobusach czy też na stacjach metra.

Kolejnym przykładem zaangażowania świeckich jest parafia, która jest dla nich drugim domem. Poświęcając swój czas pracują i służą ludziom codziennie tam przychodzącym. Codzienną pracą administracyjną kościoła zajmują się świeccy: przyjmują intencje mszalne, ofiary na kościół, ustalają terminy ślubów, pogrzebów itd. Nie do pomyślenia jest, żeby w parafii nie działały aktywnie rady parafialne. Ksiądz sprawuje przede wszystkim funkcje kapłańskie: jest duszpasterzem i doradcą duchowym.
Kończąc, chciałem się jeszcze podzielić z Wami krótkim przedstawieniem mojej codziennej pracy i podziękować za Waszą modlitwę, trud, ofiarę i wyrzeczenia na rzecz misji pallotyńskich.

Jutro mamy u nas spotkanie współpracowników. Idę zaraz przygotować kaplicę do Mszy św., a jutro rano resztę. W ostatni poniedziałek miesiąca mamy o 10.15 Adorację Najświętszego Sakramentu i o 11.00 Mszę świętą koncelebrowaną, a po Mszy jest koreański „święty czas” lunchu. Do tego jeszcze jutro rano przygotuję kawę i napoje. I oczywiście pozostałe elementy do Adoracji i Mszy świętej. A pierwsi ludzie przychodzą już dużo wcześniej, nawet o 8.30 lub o 9.00.

Moja codzienna praca polega na przygotowaniu kaplicy do Mszy św., Adoracji, posprzątaniu zakrystii, zadbaniu o szaty liturgiczne, żeby były czyste. W domu - też zadbać o porządek, zrobić drobne zakupy itd.

W drugą niedzielę miesiąca zawsze ma swoje spotkanie grupa młodzieżowa UPAL. Tego dnia również przygotowuję kaplicę do Mszy świętej i biuro do spotkania formacyjnego po Mszy. W trzecią niedzielę miesiąca mamy spotkania dla Polaków tutaj mieszkających, pracujących i uczących się w Korei. Te spotkania rozpoczynają się o godzinie 13.00 katechezą dla dzieci w wieku 4 - 7 lat, potem jest okazja do spowiedzi, a około 15.00 rozpoczyna się Msza św. Wcześniej przygotowuję kaplicę do Mszy, a biuro do spotkania, które jest po Mszy św. Na spotkanie uczestnicy przynoszą często sałatki własnego wyrobu, pieczywo, napoje, a jeśli ktoś wróci z kraju często też nasze smaczne słodycze. Na spotkanie w lutym przybyło 17 osób wraz z siódemką dzieci. Jak na nasze skromne warunki lokalowe to jest dużo.

Niech ten krótki opis moich skromnych 14 lat pobytu tutaj będzie dziękczynieniem Panu Bogu, moim Przełożonym zmarłym i żyjącym, a w szczególności Wam, drodzy Czytelnicy „Horyzontów Misyjnych” oraz Wam, drodzy Ofiarodawcy - dziękuję Wam z całego serca: Wielkie Bóg Zapłać! Szczęść Wam Boże za Wasz codzienny trud i wkład modlitewny w misyjne dzieło.

Brat Andrzej Baranowski SAC