Strona główna arrow Nr 71 (2/2015) arrow Opowieść o moim doświadczeniu religijnym
Opowieść o moim doświadczeniu religijnym Drukuj Poleć znajomemu
W grupach religijnych otrzymałem rany, z którymi sobie nie radzę - są tak głębokie.
Nie wiem, czym się tam zajmują. Po prostu chcę pójść.
Sam znalazłem, nigdzie o nic nie pytałem. Przyszedłem, tu,
do Oazy Miłosierdzia.


Dopiero po wielu dniach pilnego uczęszczania, w końcu trochę zacząłem rozumieć Adorację.
Msza w tym miejscu, gdzie nie ma zbyt wielu wiernych,
kaplica jest mała, jest spokojnie i przytulnie,
I ksiądz,
I kazanie ... powoli wypełniają mnie całego.
To Jezus, aby obdarzyć mnie słowami pocieszenia...
... z pamiętnika św. Siostry Faustyny,
a także jeszcze większym dobrem, mnie, będącego w bólu, do tego miejsca
przywołał, tak sądzę.
I poznałem, jak ciężko, jak trudno jest wybaczać.

I że od posługi wiernym po śmierci, pomoc przed śmiercią
jest lepsza, przewidywałem,
ale nauczyłem się tego sposobu w tym miejscu. Bo czyż tego właśnie Jezus nie pragnie?
Codziennie zaglądam tu, a oni ze mną rozmawiają.
Kiedy modlą się o miłosierdzie
słucham, również co mówią oczyma, choć nie do końca rozumiem.
Radość posługi odczuwam, którą Jezus mi zsyła.
Zatem czas, który mi pozostał wiążę z Pallotynami.
I również teraz, tu i tam,
kiedy zbaczam na dziwne ścieżki i sił mi brak, często w tym miejscu
doładowuję się. Kiedy do nich podążam
również mój Pan jest szczęśliwy.

Ki Ho Cheon (Rafael)